czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 11 :)

Bardzo was przepraszam za nie obecność :/ Miłego czytania :*
------------------------------------------------------------------------------------------------
Mijały dni i w końcu nastał dzień przyjazdu Wiki. Z Niall'em widziałam się rzadziej, zauważyłam też że  co raz mniej razy do mnie dzwoni i nie odbiera ode mnie telefonów. Może to przez to że mieli teraz sporo prób bo szykowali się do wydania kolejnego albumu, no i trasy koncertowej. Ale wracając do Wiktorii  to samolot z Polski ma o 16 po szkole więc w Londynie będzie ok. 18. Teraz mijała godzina 14 i właśnie wracałam autobusem ze szkoły. Nie było kilku nauczycieli więc puścili nas szybciej. Gdy w końcu dotarłam do środka mojego domu od razu postanowiłam zrobić zadania domowe bo znając życie później albo zapomnę albo nie będzie mi się chciało. Przed tym jednak postanowiłam zrobić sobie jakiś obiad. Weszłam do kuchni i ku mojemu zdziwieniu krzątał się po niej tato.
-Cześć tato. Ty nie w pracy?- zapytałam całując go w policzek
-Hej skarbie. Wziąłem sobie dzień wolnego. Myj ręce i siadaj do stołu.
-Ok- odpowiedziałam i wykonałam polecenie.
Zjedliśmy pyszne spaghetti (które jest jego specjałem), podziękowałam i po włożeniu naczyń do zmywarki poszłam do swojego pokoju aby dokończyć moje wcześniejsze plany. Zaczęłam od Angielskiego, kończąc na geografii. Uwinęłam się ze wszystkim w półtora godziny. Na zegarku widniała 16 godzina. Miałam jeszcze sporo czasu więc postanowiłam trochę posprzątać w swoim pokoju. Przebrałam poście, wyrzuciłam zbędne papiery, poodkurzałam a na końcu umyłam podłogę. Podobnie zrobiłam ze swoją łazienką. Gdy wszystko było zrobione położyłam się na łóżku w celu odpoczęcia. Wyciągnęłam swój brudnopis o którym przez te wszystkie wydarzenia po prostu zapomniałam. Po upewnieniu się że mam jeszcze 35 minut zaczęłam szkicować. Obrazek nie był jakimś arcydziełem ale mogę powiedzieć, że mi się podobał. Odłożyłam zeszyt na wcześniejsze miejsce i szybko poszłam ubrać buty i kurtkę. Dałam tacie buziaka i wyszłam z domu.
Zatrzymałam taksówkę i pojechałam prosto na lotnisko. Na miejscu zapłaciłam i weszłam do wielkiego budynku. Tłok ludzi którzy szykowali się do wylotów lekko mnie przeraził. Nigdy nie sądziłam, że w jednym pomieszczeniu może znaleźć się tak dużo osób. Podeszłam do informacji i jak się okazało samolot miał lekkie opóźnienia więc będzie za jakieś 15 minut. Zamierzając spędzić jakoś ten czas kupiłam w małej kawiarence kawę i usiadłam na jednej z ławek. Włożyłam do uszu słuchawki i zaczęłam słuchać "Adore You" Miley. W pewnym momencie usłyszałam piski, krzyki i odgłosy fleszy. Rozejrzałam się w celu znalezienia skupiska tych wszystkich odgłosów i uśmiechnęłam się gdy zauważyłam że ten cały harmider spowodował przylot chłopców. Lecz mój uśmiech tak szybko jak się pojawił tak znikł. Dopiero po pewnym czasie zauważyłam że Niall obściskuje się z jakąś dziewczyną. Ał. Nie wiem czemu ale poczułam ukłucie w sercu. No ale w końcu nie byliśmy parą i nawet się na to nie zanosiło więc przecież się umawiać się z kim chce. Mimowolnie poczułam jak łza spływa po moim policzku więc szybko starłam ją wierzchem dłoni. Odwróciłam wzrok i mój humor troszkę się poprawił gdy zobaczyłam roześmianą Wiki zmierzającą w moją stronę. Cieszę się że przyjechała bo w końcu będę mogła się komuś wygadać. Gdy tylko podeszła bliżej od razu wpadłyśmy sobie w ramiona.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłam! - powiedziałam smutno
-Ja też. Mamy tyle do nadrobienia. - krzyknęła
Wzięłam od niej jeden bagaż i ruszyłyśmy w stronę drzwi wyjściowych.
Ostatni raz odwróciłam się by na niego spojrzeć lecz od razu pożałowałam. Widok ich objętych i uśmiechających się słodko do siebie przysporzył mnie o dość spory ból klatki piersiowej.
Nie zauważył mnie ale to chyba i lepiej.
-Ziemia do Laury... Czy ty mnie w ogóle słuchasz? - głos przyjaciółki wyrwał mnie z zamyślenia.
-T..tak- odpowiedziałam chociaż nie miałam bladego pojęcia o czym mówiła
-Jesteś pewna? To o czym właśnie mówiłam? - zapytała podnosząc brew.
-Eemm...... Ok sorki - powiedziałam i uśmiechnęłam się słabo
-Eej co jest?- zapytała
-Nic
-Przecież widzę, po za tym nie umiesz kłamać.- ma mnie
-Możemy pogadać o tym w domu?- zapytałam z nadzieją
-No niech ci będzie.
Wsiadłyśmy do taksówki i już po chwili znalazłyśmy się w ciepłych  kątach mojego domku.
Po przywitaniu się Wiki z moim tatą ruszyłyśmy na górę aby mogła się rozpakować.
Zwolniłam jej wcześniej dużą szufladę lecz po zobaczeniu ilości jej ubrań zabrałam się za zabieranie swoich rzeczy z drugiej.
Swoją drogą to dziwi mnie po co tego tyle wzięła no ale w sumie miała hopla na punkcie butów i ubrań.
Niektóre rzeczy wieszałyśmy w szafie a resztę ładnie poskładana znalazła się w szafkach.
Gdy skończyłyśmy zrobiłam nam gorącą czekoladę i po upewnieniu się że nie jest głodna usiadłyśmy na łóżku popijając gorącą ciecz i rozmawiając o głupotach. W pewnym momencie Wiki zaczęła.
-Dobra to teraz mów.
-Ale co? ... a tak, Nie wiem czy będziesz chciała tego słuchać - powiedziałam na co wywróciła oczami.
-Czekaj... chodzi o tego chłopaka? Jak on.... a Neill tak?- zapytała
-Niall ale tak. - poprawiłam
-No dobra to co z nim?
-No więc wygląda na to że ma dziewczynę.
-O Matko serio? ale jesteś pewna?- pytała zdziwiona
-Chyba tak no bo w końcu jeśli się kogoś przytula i całuje to jest to dla ciebie raczej ktoś więcej nie sądzisz?- zakończyłam
-Tak mi przykro. Ale i tak uważam że powinnaś mu powiedzieć co do niego czujesz- doradzała
-Parę razy próbowałam ale tchórzyłam jak przyszło co do czego. A nawet jeśli to nie odbiera ode mnie telefonów.- stwierdziłam
-Może powinnaś się z nim spotkać i wszystko sobie wyjaśnić.
-Masz racje. Mogę spróbować przy najbliższej okazji.
-Jestem pewna że wszytko będzie dobrze. Wierzę w ciebie- powiedziała i mocno mnie przytuliła.
-Dzięki.
-Dobra a teraz pytanie. Co mamy jutro zamiar robić?
-Hmm. Będzie sobota więc można robić dużo rzeczy - odpowiedziałam
-Co ty na to żeby pójść na zakupy?
-Sama nie wiem- powiedziałam niepewnie i w tym samym momencie mój telefon zaczął wibrować.
Odebrałam szybko zapominając o sprawdzeniu kto to taki.
"-Halo?- zaczęłam
-Hej Laura - zadźwięczał melodyjny głos Harry'ego
-Hej Harry. Coś się stało? - zapytałam niepewnie
-Dlaczego za każdym razem gdy do ciebie dzwonie pytasz o to?- pytał śmiejąc się do słuchawki
-Nie wiem taki nawyk.- odpowiedziałam
-W sumie to dobrze bo z nami nigdy nic nie wiadomo.. No ale nie o to chodzi. Dzwonię bo chciałem zapytać czy miałabyś ochotę wybrać się jutro z nami do klubu?- zapytał
-Do klubu? Jesteście pewni?- nie byłam co do tego przekonana.
-Wstęp będzie zamknięty. Tylko my i nasi znajomi- wyjaśnił
-Hmm. No to zgoda, ale mogę zabrać ze sobą swoją przyjaciółkę?
-O ile nie jest jakąś morderczynią ani fanką która się na nas od razu rzuci to pewnie.- powiedział żartując
-Nie musisz się o to martwić.
-To dobrze. Podjedziemy po was o 19 ok?
-Spoko, więc do jutra.- zakończyłam
-Pa."
Gdy zakończyłam rozmowę wróciłam do Wiktorii która patrzyła się na mnie swoimi dużymi oczami.
-Zdaje mi się że mamy już plany na jutro- powiedziałam
-Jakie?
-Idziemy do klubu jeśli oczywiście chcesz - powiedziałam
-Pewnie że chcę, a z kim? -zapytała
-Z Niall'em , Harry'm, Liam'em, Zayn'em, Louis'em i zapewne z ich dziewczynami i znajomymi.
-Jestem za w końcu poznam twoich kolegów- powiedziała unosząc zabawnie brwi
-Taak. Będą po nas o 19- oznajmiłam
- Myślę że zdążymy się wyszykować- odpowiedziała na co się uśmiechnęłam
 Gadałyśmy jeszcze chwilę a później stwierdziłyśmy że pora się kąpać i spać. Położyłyśmy się w moim łóżku i ok. godziny 1 zmorzył nas sen.

***Następnego dnia***
Promienie które przedzierały się przez rolety uniemożliwiały mi dalsze pogrążenie się w śnie.
Po chwili z łazienki wyszła ubrana już Wiki i rzuciła we mnie ręcznikiem.
-Wstawaj śpiochu, bo już 12- powiedziała
-Naprawdę?- zapytałam i zerknęłam na komórkę.
Miała racje. Szybko pobiegłam do łazienki i po porannym prysznicu ubrałam się. Włosy uczesałam w wysokiego kucyka a rzęsy wytuszowałam czarnym tuszem. Wyszłam z łazienki i zeszłyśmy do kuchni w celu przygotowania śniadania. Zdecydowałyśmy się na płatki z mlekiem i po szybkim zjedzeniu i posprzątaniu po sobie poszłyśmy z powrotem do pokoju.
Stwierdziłyśmy, że przygotujemy sobie ciuchy aby później zaoszczędzić czasu.
Po długim rozmyślaniu i kopaniu w szafie udało nam się stworzyć dwa odpowiednie zestawy: dla Wiki >>klik<< i dla mnie >>klik<<. byłyśmy z nich zadowolone.
Do przyjazdu chłopców miałyśmy jeszcze 3 godziny więc postanowiłyśmy przeczekać oglądając jakiś film. Minął dość szybko. Gdy tylko zaczęły się napisy końcowe ruszyłyśmy z powrotem do pokoju w celu ubrania, pomalowania i uczesania się. Robiłyśmy to na zmianę. Ja czesałam wiki a ona mnie i z makijażem podobnie. Założyłyśmy wcześniej przygotowane zestawi i po chwili usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Jako że Wiktoria kończyła ubieranie pobiegłam na dół w celu otwarcia drzwi. Gdy tylko je uchyliłam przywitała mnie burza loków Harry'ego.
-Hej gotowe? A i tak w ogóle to ładnie wyglądasz - powiedział ukazując dołeczki w policzkach
-Dzięki. Tak tylko napiszę kartkę tacie- odpowiedziałam i zabrałam się za pisanie.
W tym czasie na dół zeszła Wiki. Nie powiem w tej sukience wyglądała naprawdę dobrze i Hazz chyba też t zauważył.
-Hej. Jestem Harry- powiedział uśmiechając się przy tym jak najładniej umiał
-Wiktoria lub po prostu Wiki. - odwzajemniła uśmiech.
Po chwili zabraliśmy swoje rzeczy i po zamknięciu domu weszłyśmy do auta w którym siedzieli już Louis z Eleanor. Usiadłam z przodu a Wiki zajęła miejsce koło Lou.
-Hej wszystkim! - powiedziałam gdy już wgramoliłam się na siedzenie.
-Hej- odpowiedzieli chórem
Po krótkim przedstawieniu im mojej przyjaciółki dowiedziałam się że reszta pojechała innymi autami.
Klub położony był w niezbyt znanej mi części Londynu. Wyglądał na mały budynek, co w zupełności nie zgadzało się z jego wnętrzem. Był naprawdę ogromny i wystrojony bardzo nowocześnie. Ochroniarz po rozpoznaniu Lou i Harry'ego zaprowadził nas do loży w której siedziała już reszta. Kiedy byliśmy już dosyć blisko zauważyłam tą samą dziewczynę co na lotnisku. Tak Niall przyszedł tu z NIĄ. Zrobiło mi się gorąco i lekko ugięły mi się kolana ale nie dałam nic po sobie poznać. W końcu usiadłam na pufie pomiędzy Perrie a Wiki. Przywitałam się z wszystkimi a blondynka zaczęła.
-Hej. Jestem Meg- przywitała się
-Laura, a to moja przyjaciółka Wiktoria.- próbowałam brzmieć przyjaźnie.
Zauważyłam że moja towarzyszka szybko odnalazła się w grupie bo właśnie wdana była w rozmowę z Danielle.  Tak Dani też tam była. Jest naprawdę świetna i nie dziwię się że wszyscy ją lubią.
Z mojego chwilowego roztargnienia wyrwał mnie głos Pezz.
-Tak dawno się nie widziałyśmy. Opowiadaj co u ciebie? - powiedziała
Opowiedziałam jej o szkole, pogadałyśmy o Wiki, a potem ona mówiła o trasie i swoich przeżyciach. Po chwili padło kolejne pytanie które lekko zbiło mnie z tropu.
-Ej a ta Meg co ona tutaj robi? W sumie to myślałam że ty i Niall no wiesz.... spotykacie się a tu nagle takie coś.- mówi zdziwiona
-Emm... nie, mnie i Nialla łączy tylko przyjaźń, nic więcej- odpowiedziałam jąkając się.
-Szkoda bo bylibyście naprawdę piękną parą- powiedziała z uśmiechem na co poczułam że moje policzki robią się czerwone. W pewnym momencie przyszła barmanka z tacą kolorowych drinków i postawiła ją na stoliku. Każdy wybrał po jednym, a po chwili decydujemy się trochę potańczyć. Po paru minutach stwierdzam że muszę iść do ubikacji. Ruszam w jej stronę i przy jednej ze ścian widzę jak Meg przytula Horana. Mimowolnie do moich oczu napływają łzy. Co się ze mną do cholery dzieje? Gdy jedna przez przypadek spada dostrzegam że jego niebieskie oczy skupione są na mojej twarzy. Szybko ścieram łzę i wchodzę do damskiej ubikacji. Załatwiam potrzebę i staję przed lustrem. Poprawiam włosy i pudruje policzki bo po tym jak tu weszłam wszystko spłynęło razem z łzami. Gdy zaczynam kończyć słyszę że drzwi się otwierają a w nich stoi Niall ze smutną miną.
-Laura co się stało?- zapytał i podszedł bliżej
-Nic się nie stało-kłamię znowu. Jestem beznadziejna
-Jeśliby tak by było nie miałabyś czerwonych oczu. Wiesz że możesz mi powiedzieć prawda?- stwierdził
- Pokiwałam twierdząco głową i całą swoją uwagę przeniosłam na swoje palce.
-Proszę cię powiedz mi- mówił coraz bardziej miękko
-Ok. Ja.... umm. Ja ....kocham cię Niall- powiedziałam bardzo cichutko i miałam nadzieję że nie usłyszał.
-Co? - otworzył szerzej oczy. Więc jednak usłyszał. Zrobiło mi się głupio bo widziałam że nie czuje tego samego.
-Ja... przepraszam wiem że masz dziewczynę nie powinnam była- powiedziałam znów szeptem, pojedyncza łza pojawiła się na moim policzku i skierowałam się do drzwi gdy nagle poczułam uścisk na nadgarstku.
-Nie przepraszaj. Meg to... ona.. ok powiem ci.- Powiedział  podciągając mnie bliżej siebie. Kciukiem wytarł moją łzę i zaczął znów. - Tak naprawdę ona nie jest moją dziewczyną.- szczerze to mieszało mi się już w głowie widziałam jak się całowali i przytulali a teraz mówi że nie jest jego dziewczyną.
- Ostatnio miałem spotkanie z Modestem. Kazali mi udawać że z nią jestem żeby wywołać większą sensację w okół nas. Przepraszam powinienem był ci powiedzieć ale nie umiałem. Mam też ważniejszą wiadomość tyle razy się za to zabierałem ale zawsze tchórzyłem chciałem żeby było to w nieco lepszych warunkach niż w toalecie w klubie no ale muszę to w końcu powiedzieć. Od pierwszego momentu w którym się spotkaliśmy wiedziałem że to będzie dla mnie coś więcej niż tylko przyjaźń. Przepraszam że ostatnio nie odbierałem ani ni dzwoniłem ale myślałem ze tak będzie mi łatwiej znieść to że ty nie czujesz tego co ja. Ale nie umiem. Laura ja... też cię kocham. Całe moje serce już od dawna należy do ciebie.....
------------------------------------------------------------------------------------------
Tak więc w końcu jest.. mam nadzieję że się podoba. Za moją dłuuugą nieobecność dodaję znacznie dłuższy rozdział.. Proszę o komentarze jak zwykle.Kocham waaas :***