Bardzo was przepraszam za nie obecność :/ Miłego czytania :*
------------------------------------------------------------------------------------------------
Mijały dni i w końcu nastał dzień przyjazdu Wiki. Z Niall'em widziałam się rzadziej, zauważyłam też że co raz mniej razy do mnie dzwoni i nie odbiera ode mnie telefonów. Może to przez to że mieli teraz sporo prób bo szykowali się do wydania kolejnego albumu, no i trasy koncertowej. Ale wracając do Wiktorii to samolot z Polski ma o 16 po szkole więc w Londynie będzie ok. 18. Teraz mijała godzina 14 i właśnie wracałam autobusem ze szkoły. Nie było kilku nauczycieli więc puścili nas szybciej. Gdy w końcu dotarłam do środka mojego domu od razu postanowiłam zrobić zadania domowe bo znając życie później albo zapomnę albo nie będzie mi się chciało. Przed tym jednak postanowiłam zrobić sobie jakiś obiad. Weszłam do kuchni i ku mojemu zdziwieniu krzątał się po niej tato.
-Cześć tato. Ty nie w pracy?- zapytałam całując go w policzek
-Hej skarbie. Wziąłem sobie dzień wolnego. Myj ręce i siadaj do stołu.
-Ok- odpowiedziałam i wykonałam polecenie.
Zjedliśmy pyszne spaghetti (które jest jego specjałem), podziękowałam i po włożeniu naczyń do zmywarki poszłam do swojego pokoju aby dokończyć moje wcześniejsze plany. Zaczęłam od Angielskiego, kończąc na geografii. Uwinęłam się ze wszystkim w półtora godziny. Na zegarku widniała 16 godzina. Miałam jeszcze sporo czasu więc postanowiłam trochę posprzątać w swoim pokoju. Przebrałam poście, wyrzuciłam zbędne papiery, poodkurzałam a na końcu umyłam podłogę. Podobnie zrobiłam ze swoją łazienką. Gdy wszystko było zrobione położyłam się na łóżku w celu odpoczęcia. Wyciągnęłam swój brudnopis o którym przez te wszystkie wydarzenia po prostu zapomniałam. Po upewnieniu się że mam jeszcze 35 minut zaczęłam szkicować. Obrazek nie był jakimś arcydziełem ale mogę powiedzieć, że mi się podobał. Odłożyłam zeszyt na wcześniejsze miejsce i szybko poszłam ubrać buty i kurtkę. Dałam tacie buziaka i wyszłam z domu.
Zatrzymałam taksówkę i pojechałam prosto na lotnisko. Na miejscu zapłaciłam i weszłam do wielkiego budynku. Tłok ludzi którzy szykowali się do wylotów lekko mnie przeraził. Nigdy nie sądziłam, że w jednym pomieszczeniu może znaleźć się tak dużo osób. Podeszłam do informacji i jak się okazało samolot miał lekkie opóźnienia więc będzie za jakieś 15 minut. Zamierzając spędzić jakoś ten czas kupiłam w małej kawiarence kawę i usiadłam na jednej z ławek. Włożyłam do uszu słuchawki i zaczęłam słuchać "Adore You" Miley. W pewnym momencie usłyszałam piski, krzyki i odgłosy fleszy. Rozejrzałam się w celu znalezienia skupiska tych wszystkich odgłosów i uśmiechnęłam się gdy zauważyłam że ten cały harmider spowodował przylot chłopców. Lecz mój uśmiech tak szybko jak się pojawił tak znikł. Dopiero po pewnym czasie zauważyłam że Niall obściskuje się z jakąś dziewczyną. Ał. Nie wiem czemu ale poczułam ukłucie w sercu. No ale w końcu nie byliśmy parą i nawet się na to nie zanosiło więc przecież się umawiać się z kim chce. Mimowolnie poczułam jak łza spływa po moim policzku więc szybko starłam ją wierzchem dłoni. Odwróciłam wzrok i mój humor troszkę się poprawił gdy zobaczyłam roześmianą Wiki zmierzającą w moją stronę. Cieszę się że przyjechała bo w końcu będę mogła się komuś wygadać. Gdy tylko podeszła bliżej od razu wpadłyśmy sobie w ramiona.
-Nawet nie wiesz jak tęskniłam! - powiedziałam smutno
-Ja też. Mamy tyle do nadrobienia. - krzyknęła
Wzięłam od niej jeden bagaż i ruszyłyśmy w stronę drzwi wyjściowych.
Ostatni raz odwróciłam się by na niego spojrzeć lecz od razu pożałowałam. Widok ich objętych i uśmiechających się słodko do siebie przysporzył mnie o dość spory ból klatki piersiowej.
Nie zauważył mnie ale to chyba i lepiej.
-Ziemia do Laury... Czy ty mnie w ogóle słuchasz? - głos przyjaciółki wyrwał mnie z zamyślenia.
-T..tak- odpowiedziałam chociaż nie miałam bladego pojęcia o czym mówiła
-Jesteś pewna? To o czym właśnie mówiłam? - zapytała podnosząc brew.
-Eemm...... Ok sorki - powiedziałam i uśmiechnęłam się słabo
-Eej co jest?- zapytała
-Nic
-Przecież widzę, po za tym nie umiesz kłamać.- ma mnie
-Możemy pogadać o tym w domu?- zapytałam z nadzieją
-No niech ci będzie.
Wsiadłyśmy do taksówki i już po chwili znalazłyśmy się w ciepłych kątach mojego domku.
Po przywitaniu się Wiki z moim tatą ruszyłyśmy na górę aby mogła się rozpakować.
Zwolniłam jej wcześniej dużą szufladę lecz po zobaczeniu ilości jej ubrań zabrałam się za zabieranie swoich rzeczy z drugiej.
Swoją drogą to dziwi mnie po co tego tyle wzięła no ale w sumie miała hopla na punkcie butów i ubrań.
Niektóre rzeczy wieszałyśmy w szafie a resztę ładnie poskładana znalazła się w szafkach.
Gdy skończyłyśmy zrobiłam nam gorącą czekoladę i po upewnieniu się że nie jest głodna usiadłyśmy na łóżku popijając gorącą ciecz i rozmawiając o głupotach. W pewnym momencie Wiki zaczęła.
-Dobra to teraz mów.
-Ale co? ... a tak, Nie wiem czy będziesz chciała tego słuchać - powiedziałam na co wywróciła oczami.
-Czekaj... chodzi o tego chłopaka? Jak on.... a Neill tak?- zapytała
-Niall ale tak. - poprawiłam
-No dobra to co z nim?
-No więc wygląda na to że ma dziewczynę.
-O Matko serio? ale jesteś pewna?- pytała zdziwiona
-Chyba tak no bo w końcu jeśli się kogoś przytula i całuje to jest to dla ciebie raczej ktoś więcej nie sądzisz?- zakończyłam
-Tak mi przykro. Ale i tak uważam że powinnaś mu powiedzieć co do niego czujesz- doradzała
-Parę razy próbowałam ale tchórzyłam jak przyszło co do czego. A nawet jeśli to nie odbiera ode mnie telefonów.- stwierdziłam
-Może powinnaś się z nim spotkać i wszystko sobie wyjaśnić.
-Masz racje. Mogę spróbować przy najbliższej okazji.
-Jestem pewna że wszytko będzie dobrze. Wierzę w ciebie- powiedziała i mocno mnie przytuliła.
-Dzięki.
-Dobra a teraz pytanie. Co mamy jutro zamiar robić?
-Hmm. Będzie sobota więc można robić dużo rzeczy - odpowiedziałam
-Co ty na to żeby pójść na zakupy?
-Sama nie wiem- powiedziałam niepewnie i w tym samym momencie mój telefon zaczął wibrować.
Odebrałam szybko zapominając o sprawdzeniu kto to taki.
"-Halo?- zaczęłam
-Hej Laura - zadźwięczał melodyjny głos Harry'ego
-Hej Harry. Coś się stało? - zapytałam niepewnie
-Dlaczego za każdym razem gdy do ciebie dzwonie pytasz o to?- pytał śmiejąc się do słuchawki
-Nie wiem taki nawyk.- odpowiedziałam
-W sumie to dobrze bo z nami nigdy nic nie wiadomo.. No ale nie o to chodzi. Dzwonię bo chciałem zapytać czy miałabyś ochotę wybrać się jutro z nami do klubu?- zapytał
-Do klubu? Jesteście pewni?- nie byłam co do tego przekonana.
-Wstęp będzie zamknięty. Tylko my i nasi znajomi- wyjaśnił
-Hmm. No to zgoda, ale mogę zabrać ze sobą swoją przyjaciółkę?
-O ile nie jest jakąś morderczynią ani fanką która się na nas od razu rzuci to pewnie.- powiedział żartując
-Nie musisz się o to martwić.
-To dobrze. Podjedziemy po was o 19 ok?
-Spoko, więc do jutra.- zakończyłam
-Pa."
Gdy zakończyłam rozmowę wróciłam do Wiktorii która patrzyła się na mnie swoimi dużymi oczami.
-Zdaje mi się że mamy już plany na jutro- powiedziałam
-Jakie?
-Idziemy do klubu jeśli oczywiście chcesz - powiedziałam
-Pewnie że chcę, a z kim? -zapytała
-Z Niall'em , Harry'm, Liam'em, Zayn'em, Louis'em i zapewne z ich dziewczynami i znajomymi.
-Jestem za w końcu poznam twoich kolegów- powiedziała unosząc zabawnie brwi
-Taak. Będą po nas o 19- oznajmiłam
- Myślę że zdążymy się wyszykować- odpowiedziała na co się uśmiechnęłam
Gadałyśmy jeszcze chwilę a później stwierdziłyśmy że pora się kąpać i spać. Położyłyśmy się w moim łóżku i ok. godziny 1 zmorzył nas sen.
***Następnego dnia***
Promienie które przedzierały się przez rolety uniemożliwiały mi dalsze pogrążenie się w śnie.
Po chwili z łazienki wyszła ubrana już Wiki i rzuciła we mnie ręcznikiem.
-Wstawaj śpiochu, bo już 12- powiedziała
-Naprawdę?- zapytałam i zerknęłam na komórkę.
Miała racje. Szybko pobiegłam do łazienki i po porannym prysznicu ubrałam się. Włosy uczesałam w wysokiego kucyka a rzęsy wytuszowałam czarnym tuszem. Wyszłam z łazienki i zeszłyśmy do kuchni w celu przygotowania śniadania. Zdecydowałyśmy się na płatki z mlekiem i po szybkim zjedzeniu i posprzątaniu po sobie poszłyśmy z powrotem do pokoju.
Stwierdziłyśmy, że przygotujemy sobie ciuchy aby później zaoszczędzić czasu.
Po długim rozmyślaniu i kopaniu w szafie udało nam się stworzyć dwa odpowiednie zestawy: dla Wiki >>klik<< i dla mnie >>klik<<. byłyśmy z nich zadowolone.
Do przyjazdu chłopców miałyśmy jeszcze 3 godziny więc postanowiłyśmy przeczekać oglądając jakiś film. Minął dość szybko. Gdy tylko zaczęły się napisy końcowe ruszyłyśmy z powrotem do pokoju w celu ubrania, pomalowania i uczesania się. Robiłyśmy to na zmianę. Ja czesałam wiki a ona mnie i z makijażem podobnie. Założyłyśmy wcześniej przygotowane zestawi i po chwili usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Jako że Wiktoria kończyła ubieranie pobiegłam na dół w celu otwarcia drzwi. Gdy tylko je uchyliłam przywitała mnie burza loków Harry'ego.
-Hej gotowe? A i tak w ogóle to ładnie wyglądasz - powiedział ukazując dołeczki w policzkach
-Dzięki. Tak tylko napiszę kartkę tacie- odpowiedziałam i zabrałam się za pisanie.
W tym czasie na dół zeszła Wiki. Nie powiem w tej sukience wyglądała naprawdę dobrze i Hazz chyba też t zauważył.
-Hej. Jestem Harry- powiedział uśmiechając się przy tym jak najładniej umiał
-Wiktoria lub po prostu Wiki. - odwzajemniła uśmiech.
Po chwili zabraliśmy swoje rzeczy i po zamknięciu domu weszłyśmy do auta w którym siedzieli już Louis z Eleanor. Usiadłam z przodu a Wiki zajęła miejsce koło Lou.
-Hej wszystkim! - powiedziałam gdy już wgramoliłam się na siedzenie.
-Hej- odpowiedzieli chórem
Po krótkim przedstawieniu im mojej przyjaciółki dowiedziałam się że reszta pojechała innymi autami.
Klub położony był w niezbyt znanej mi części Londynu. Wyglądał na mały budynek, co w zupełności nie zgadzało się z jego wnętrzem. Był naprawdę ogromny i wystrojony bardzo nowocześnie. Ochroniarz po rozpoznaniu Lou i Harry'ego zaprowadził nas do loży w której siedziała już reszta. Kiedy byliśmy już dosyć blisko zauważyłam tą samą dziewczynę co na lotnisku. Tak Niall przyszedł tu z NIĄ. Zrobiło mi się gorąco i lekko ugięły mi się kolana ale nie dałam nic po sobie poznać. W końcu usiadłam na pufie pomiędzy Perrie a Wiki. Przywitałam się z wszystkimi a blondynka zaczęła.
-Hej. Jestem Meg- przywitała się
-Laura, a to moja przyjaciółka Wiktoria.- próbowałam brzmieć przyjaźnie.
Zauważyłam że moja towarzyszka szybko odnalazła się w grupie bo właśnie wdana była w rozmowę z Danielle. Tak Dani też tam była. Jest naprawdę świetna i nie dziwię się że wszyscy ją lubią.
Z mojego chwilowego roztargnienia wyrwał mnie głos Pezz.
-Tak dawno się nie widziałyśmy. Opowiadaj co u ciebie? - powiedziała
Opowiedziałam jej o szkole, pogadałyśmy o Wiki, a potem ona mówiła o trasie i swoich przeżyciach. Po chwili padło kolejne pytanie które lekko zbiło mnie z tropu.
-Ej a ta Meg co ona tutaj robi? W sumie to myślałam że ty i Niall no wiesz.... spotykacie się a tu nagle takie coś.- mówi zdziwiona
-Emm... nie, mnie i Nialla łączy tylko przyjaźń, nic więcej- odpowiedziałam jąkając się.
-Szkoda bo bylibyście naprawdę piękną parą- powiedziała z uśmiechem na co poczułam że moje policzki robią się czerwone. W pewnym momencie przyszła barmanka z tacą kolorowych drinków i postawiła ją na stoliku. Każdy wybrał po jednym, a po chwili decydujemy się trochę potańczyć. Po paru minutach stwierdzam że muszę iść do ubikacji. Ruszam w jej stronę i przy jednej ze ścian widzę jak Meg przytula Horana. Mimowolnie do moich oczu napływają łzy. Co się ze mną do cholery dzieje? Gdy jedna przez przypadek spada dostrzegam że jego niebieskie oczy skupione są na mojej twarzy. Szybko ścieram łzę i wchodzę do damskiej ubikacji. Załatwiam potrzebę i staję przed lustrem. Poprawiam włosy i pudruje policzki bo po tym jak tu weszłam wszystko spłynęło razem z łzami. Gdy zaczynam kończyć słyszę że drzwi się otwierają a w nich stoi Niall ze smutną miną.
-Laura co się stało?- zapytał i podszedł bliżej
-Nic się nie stało-kłamię znowu. Jestem beznadziejna
-Jeśliby tak by było nie miałabyś czerwonych oczu. Wiesz że możesz mi powiedzieć prawda?- stwierdził
- Pokiwałam twierdząco głową i całą swoją uwagę przeniosłam na swoje palce.
-Proszę cię powiedz mi- mówił coraz bardziej miękko
-Ok. Ja.... umm. Ja ....kocham cię Niall- powiedziałam bardzo cichutko i miałam nadzieję że nie usłyszał.
-Co? - otworzył szerzej oczy. Więc jednak usłyszał. Zrobiło mi się głupio bo widziałam że nie czuje tego samego.
-Ja... przepraszam wiem że masz dziewczynę nie powinnam była- powiedziałam znów szeptem, pojedyncza łza pojawiła się na moim policzku i skierowałam się do drzwi gdy nagle poczułam uścisk na nadgarstku.
-Nie przepraszaj. Meg to... ona.. ok powiem ci.- Powiedział podciągając mnie bliżej siebie. Kciukiem wytarł moją łzę i zaczął znów. - Tak naprawdę ona nie jest moją dziewczyną.- szczerze to mieszało mi się już w głowie widziałam jak się całowali i przytulali a teraz mówi że nie jest jego dziewczyną.
- Ostatnio miałem spotkanie z Modestem. Kazali mi udawać że z nią jestem żeby wywołać większą sensację w okół nas. Przepraszam powinienem był ci powiedzieć ale nie umiałem. Mam też ważniejszą wiadomość tyle razy się za to zabierałem ale zawsze tchórzyłem chciałem żeby było to w nieco lepszych warunkach niż w toalecie w klubie no ale muszę to w końcu powiedzieć. Od pierwszego momentu w którym się spotkaliśmy wiedziałem że to będzie dla mnie coś więcej niż tylko przyjaźń. Przepraszam że ostatnio nie odbierałem ani ni dzwoniłem ale myślałem ze tak będzie mi łatwiej znieść to że ty nie czujesz tego co ja. Ale nie umiem. Laura ja... też cię kocham. Całe moje serce już od dawna należy do ciebie.....
------------------------------------------------------------------------------------------
Tak więc w końcu jest.. mam nadzieję że się podoba. Za moją dłuuugą nieobecność dodaję znacznie dłuższy rozdział.. Proszę o komentarze jak zwykle.Kocham waaas :***
Everything starts with a dream
czwartek, 16 stycznia 2014
niedziela, 13 października 2013
Rozdział 10 :))
Pod postem ważna informacja odnośnie dodawania rozdziałów :)
Dobra a teraz zachęcam do czytania :**
--------------------------------------------------------------------------------Dobra a teraz zachęcam do czytania :**
Ponownie puściłam buraka lecz po pewnej chwili postanowiłam pytać dalej.
-Ok więc Liam powiesz coś więcej?
-No cóż, graliśmy w butelkę na całowanie i stąd jak się pewnie domyślasz to zdjęcie, był moment gdzie kąpaliśmy się w ubraniach w basenie ale to przez Hazze bo powpychał nas do wody - powiedział i się uśmiechnął na wspomnienie o tym zabawnym incydencie.
-Ok. Na razie mi wystarczy. Wiecie co mam do was jeszcze jedno pytanie. - stwierdziłam
-Wal śmiało- zachęcił Zayn poprawiając swoją pozycję tak że Perrie teraz opierała na nim głowę.
-Czy was też tak boli głowa?-zapytałam
-Niestety ale spróbujemy temu zaradzić- powiedział Hazza i triumfalnym krokiem wszedł do kuchni, a kiedy z niej wrócił w ręku trzymał opakowanie z tabletkami na ból głowy i butelką wody.
-Ta dam!! Ma się swoje sposoby- stwierdził zadowolony z siebie.
Każdy łyknął po 1 tabletce i popijając ją wodą. Po paru minutach poczułam znaczną ulgę.
-Dobra ja się będę zbierać bo już i tak się zasiedziałam.- oznajmiłam i wstałam z wygodnej kanapy.
-To ja cię może odwiozę? - zaproponował nagle Nialler
-Nie trzeba za chwilkę mam autobus.- powiedziałam
-Jesteś taka uparta ale tym razem ci nie popuszczę- stwierdził
-No dobra chyba nie mam innego wyjścia - powiedziałam i się lekko zaśmiałam. Następnie poszłam ubrać swoje butki. Pożegnałam się z wszystkimi i już po paru minutach siedziałam na skórzanym siedzeniu obok blondyna. Podczas podróży niewiele rozmawialiśmy lecz po paru minutach samochód zaparkował pod moim domem. Już z daleka wiedziałam że mój tato jeszcze nie wrócił więc zaproponowałam:
-Może wejdziesz?
-Nie, nie będę robił tobie i twoim rodzicom kłopotu.
Ał. Zabolało. Nie lubiłam gdy wspominali o mojej mamie ale w końcu on nic o tym nie wiedział więc można mu podarować.
-Coś ty to żaden kłopot. I tak byłabym sama. No chodź. - zachęcałam i odpięłam pasy.
-No dobra ale na chwilę. - stwierdził
Wysiedliśmy z auta i po jego zamknięci udaliśmy się do drzwi mojej posiadłości. Szybko znalazłam klucze i już po chwili byliśmy w środku. Plecak który miałam ciągle ze sobą rzuciłam w kąt i zdjęłam buty. Po chwili Niall zrobił to samo tylko że oprócz tego plecaka rzecz jasna.
-Zrobię herbatę. Ok?
-Pewnie- odpowiedział i skierował się za mną do kuchni. Wstawiłam wodę i po chwili oparłam się o blat także stałam na przeciwko chłopaka.
-Hmmm.. Co ty na to abyśmy oglądnęli jakiś film?- zaproponowałam po namyśle.
-Ok. Jestem za. A jaki?- zapytał
- Nie wiem. Tam koło telewizora są płyty wybierz coś, a ja przyniosę herbatę.\
-ok.- po tym ruszył do salonu.
Ja w tym czasie przygotowałam ciepły napój oraz zrobiłam popcorn i po chwili niosąc wszystko na tacy weszłam do pokoju gdzie czekał na mnie blondyn. Postawiłam wszystko na stoliku i zajęłam miejsce obok na kanapie.
-To co wybrałeś? -spytałam ciekawa
-Sama zobacz- powiedział i wręczył mi pudełko od filmu.
-The Conjuring? Nie lubię horrorów bo zawsze strasznie się boje- powiedziałam i zrobiłam śmieszną minę która widocznie rozbawiła chłopaka.
-Pamiętaj że zawsze możesz się do mnie przytulić. Myślę że nie będzie mi to przeszkadzało.- powiedział i się słodko uśmiechnął.
-Ok trzymam za słowo-stwierdziłam i usadowiłam się wygodnie na sofie tak że głowę oparłam na ramieniu blondyna a nogi położyłam bokiem na wypoczynku.
Następnie włączyliśmy film. Był baaardzo straszny. Co chwilę mocniej wtulałam się w rękę Niala na co on się uśmiechał. W pewnym momencie objął mnie ramieniem lekko do siebie przyciągając tym samym teraz wtulałam się w jego brzuch.
Oglądaliśmy dalej w skupieniu i po zakończeniu filmu dalej siedzieliśmy w tej samej pozycji.
Szczerze dalej myślami byłam w tych wszystkich scenach w filmie, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Aż podskoczyłam kiedy to usłyszałam na co Niall wybuchł niekontrolowanym śmiechem. Udałam focha i sięgnęłam po dzwoniący telefon. Jak się okazało dzwonił mój tato z wiadomością że nie wróci na noc ponieważ mają jakiś ważny projekt i zostaje u brata aby na d nim pracować. Ja oczywiście nie miałam nic przeciwko choć i tak uważałam że za dużo pracuje. No ale w sumie też rzadko gdziekolwiek wychodzi no oprócz pracy rzecz jasna. Rozłączyłam się i wróciłam do chłopaka siedzącego obok mnie.
-Ok ja będę się zbierać bo robi się już późno. - powiedział
-Chyba żartujesz. Kazałeś mi oglądać ten film a teraz zostawisz mnie samą na noc? - powiedziałam z udawanym oburzeniem lecz w duchu dalej strasznie się bałam
-Hmm. No dobra zostanę, ale tylko dlatego, ponieważ nie chcę żebyś się bała.
-Dziękuje- powiedziałam z ogromną wdzięcznością i dałam mu buziaka w policzek.
Siedzieliśmy rozmawiając i nawet nie spostrzegliśmy się gdy na zegarze gościła godzina 23:00. Stwierdziliśmy że pora się wykąpać.
Zaprowadziłam Nialla do mojego pokoju mówiąc że będzie spał u mnie. Po chwili poszłam do pokoju mojego taty i wyciągnęłam z niej za małe na niego spodnie dresowe i koszulkę. Wręczyłam je Niallowi i pokazałam mu moją łazienkę. Ja w tym czasie szybko przygotowałam się do lekcji na jutro. Odrobiłam zadanie domowe i spakowałam książki i podczas tego nawet nie zauważyłam że blondyn opiera się o drzwi do łazienki i bacznie mi się przygląda. Uśmiechnęłam się do niego i zakończyłam swoją poprzednią czynność. Teraz była moja kolej więc zabrałam swoją pidżamę i ruszyłam w stronę łazienki. Umyłam dokładnie swoje ciało oraz włosy i wyszłam z kabiny. Nałożyłam na siebie wcześniej zabrane rzeczy a włosy związałam w luźnego warkocza na boku. Kiedy wyszłam Niall siedział na łóżku a w jego rękach spoczywał telefon. Wtedy zauważyłam że ciuchy mojego ojca całkiem dobrze na nim leżą. Kiedy tylko zauważył że już jestem w pokoju porzucił wcześniejszą czynność.
-Robi się już naprawdę późno więc pora spać.- powiedział - A po za tym masz juro szkołę. -Dokończył swoją wypowiedź
-Tak wiem. Niestety. No dobra too dobrej nocy- stwierdziłam i gdy stał przede mną dał mi buziaka w policzek i szepnął do ucha ciche " Dobranoc ". Uśmiechnęłam się i poczułam że moje policzki się czerwienią. Podeszłam do drzwi i posłałam mu ciepły uśmiech po czym udałam się do pokoju mego taty.
Położyłam się pod ciepłą kołdrą i myślałam o dzisiejszym dniu. Po pewnym czasie odleciałam do krainy Morfeusz choć nie trwało to długo, ponieważ obudziłam się o 3 przez burze, której boje się panicznie. Próbowałam jakoś z powrotem zasnąć lecz wychodziło mi to marnie w końcu zrezygnowana wstałam i cichutko poszłam do swojego pokoju w którym aktualnie spał Niall. Podeszłam do łóżka i lekko puknęłam chłopaka w ramię. Zdziwiło mnie to jak szybko otworzył oczy no ale w sumie dla mnie dobrze.
-Sorki że budzę cię tak w nocy ale jest straszna burza a ja się strasznie boje i mam takie trochę głupie pytanie ale mogę spać z tobą? - zapytałam
-Pewnie że tak. Choć tu- powiedział i posunął się na drugą połówkę materaca. Położyłam się od razu i szepnęłam "Dziękuje". W zamian otrzymałam uroczy uśmiech. Obróciłam się na drugi bok i poczułam że blondyn przytula się do mnie. Nie powiem w tym momencie w moim brzuchy szalało jakieś stado motyli.
Z wielkim bananem za twarzy którego na szczęście nie widział chłopak ponownie zasnęłam tylko że teraz już do rana i za to bardzo spokojnie.
--------------------------------------------------------------------------
Przepraszam po pierwsze że pisanie zajęło tyle czasu ale po prostu nie mam za dużo czasu. Teraz już napiszę że posty będą dodawane rzadziej ponieważ mamy rok szkolny no i wiadomo nauka itd.
Mam nadzieję że rozumiecie. Proszę też o komentarze bo jest ich coraz to mniej.. :**
A i odnośnie tego filmu co oglądali.. Bardzo gorąco go polecam jest cudowny ale naprawdę bardzo straszny. Tutaj macie link do filmweba: http://www.filmweb.pl/film/Obecno%C5%9B%C4%87-2013-627100 :** Jeszcze raz proszę o komentarze :))
piątek, 13 września 2013
Urodzinki Nialla :*
Dziś Niall kończy 20 lat aaa !! On już wiekowo nie jest nastolatkiem :( ale myślę że dalej jest tym samym śmiesznym i zwariowanym Horanem co dawniej :D Także Wszystkiego Najlepszego Niall życzymy ci udanej imprezki bo myślę że taka będzie :D :* na koniec parę zdjęć naszego 20- latka:
Następny rozdział jeszcze nie wiem kiedy dodam ponieważ nie mam zbytnio czasu wiecie nowa szkoła i tak dalej :* Postaram się jakoś nie długo :*
Następny rozdział jeszcze nie wiem kiedy dodam ponieważ nie mam zbytnio czasu wiecie nowa szkoła i tak dalej :* Postaram się jakoś nie długo :*
czwartek, 29 sierpnia 2013
Rozdział 9 :*
Weszliśmy do korytarza gdzie zdjęliśmy buty i ruszyliśmy w głąb mieszkania….
Pierwszą osobą jaka rzuciła nam się w oczy był Liam. Gdy tylko nas zobaczył od razu podszedł do mnie i się przywitał. Resztę znaleźliśmy w salonie na wielkiej kanapie. Był tam Zayn, obok niego siedziała piękna blondynka z brązowymi oczami, następnie Louis a z jego lewej strony dziewczyna z tym razem brązowymi włosami i szczerym uśmiechem. Była też tam jedna sama bez chłopaka jak mi się wydaję to Danielle. Jej włosy były lekko kręcone i przy tym wyglądały naprawdę cudnie. Przywitałam się z chłopakami. I po chwili podeszłam do dziewczyn a one wstały.
-Hej jestem Perrie lub jak wolisz Pez jestem dziewczyną Zayna – powiedziała blondynka i uścisnęła moją dłoń a przy tym pięknie się uśmiechnęła
-Hej. Laura- powiedziałam przedstawiając się i odwzajemniając uśmiech
-Ok. No to ja jestem Eleanor ale mów mi El lub Elka jak chcesz – powiedziała i uśmiechnęła się
-Laura-
-To jak już wszyscy to teraz ja czyli Danielle- powiedziała i podała mi swoją chudą rączkę
-Miło mi poznać. Jestem jak już pewnie słyszałaś przed chwilą Laura- powiedziałam po czym uścisnęłam ją bez namysłu.
Usiadłyśmy na kanapie a ja zaczęłam się rozglądać. Powiedziałam że reszta była w salonie no ale jak chyba dało się zauważyć nigdzie nie było Nialla.
Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Louisa który powiedział „ W kuchni” i to było podejrzane jakby wiedział o czym myślę. Powiedziałam „Dzięki. Pójdę się przywitać” na co on się uśmiechnął. Wstałam z bardzo wygodnej kanapy i skierowałam się w stronę wskazanego przez Lou pomieszczenia. Stanęłam w progu i patrząc się na chłopaka który przygotowywał przekąski moje kąciki ust bezzwłocznie powędrowały ku górze. Najwidoczniej Niall zauważył że się na niego gapie bo odwrócił się do mnie przodem i z wielkim bananem na twarzy powiedział:
-Hej Laura. Zamiast tak tutaj stać to lepiej mi troszkę pomóż-
-Przepraszam. Tooo w czym pomóc?- zapytałam lekko speszona
Chłopak powiedział co mam zrobić i już po chwili wynosiliśmy wszystko do salonu. Niestety (lub stety) cały czas gdy wchodziliśmy do salonu wszyscy kierowali na nas swoje spojrzenie. Po ok. 5 minutach wszystko było już gotowe. Łącznie z tym że Louis wyciągnął alkohol i potrzebne do niego szkło.
Postanowiłam sobie że nie będę piła ponieważ jutro szkoła itd. Jak myślicie udało mi się? Tak dobrze myślicie niestety ale nie. To wszystko przez chłopaków bo co chwilę podstawiali nam pod nos kolorowe drinki które przygotowywał Hazza. Najlepiej z nas w tamtym momencie trzymał się Liam który ograniczał alkohol z powodu swojej jednej nerki.
Nawet nie wiem kiedy usłyszałam dźwięk mojego budzika. Odruchowo wyłączyłam dzwonek i leżałam dalej lecz w pewnym momencie zdałam sobie sprawę że ten dźwięk oznacza to że dzisiaj szkoła i nawet nie pamiętam co się działo wczoraj. Podniosłam moje ciężkie(w tym momencie) ciało na łokciach i od razu poczułam roznoszący ból w skroniach. Popatrzyłam na siebie i ujrzałam na sobie pidżamę którą miałam w torbie. Lekko się zdziwiłam ale to przeszło gdy zobaczyłam śpiącego obok mnie Nialla. Wtedy to można powiedzieć dostałam lekkiego zawału. Moją pierwszą myślą było to co robimy w jednym łóżku oraz to co się stało wczorajszego wieczora. Postanowiłam później się o tym przekonać. Z trudem wstałam z miękkiego łóżka, ponieważ moja głowa nie czuła się najlepiej. W tym samym momencie zobaczyłam znajome ciemno zielone ściany. Tak byłam w pokoju Nialla. Poszukałam mojej torebki która leżała na krześle od biurka przykrym ciuchami z wczoraj.. Wyciągnęłam z niej czyste ubranie i skierowałam się do łazienki. Rozczesałam włosy i związałam je w luźnego warkocza oraz włożyłam >>klik<< mój zestawik. Weszłam z powrotem do pokoju aby zabrać swoją torebkę. Lecz gdy tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam Nialla siedzącego na skraju łóżka z rękami na głowie. Kiedy tylko mnie zauważył od razu podniósł wzrok i powiedział.
-Laura.. czy… czy ty pamiętasz co się wczoraj działo? Ałł- powiedział i znów złapał się za głowę
-Niestety ale też chciałabym wiedzieć co się działo. I jeśli boli cię głowa to rozumiem bo mnie też- powiedziałam on tylko pokiwał twierdząco głową, wzięłam swoją torbę z krzesła i podeszłam do Horana.
-Mam pomysł. Później się tego jakoś dowiemy ale najpierw muszę iść do szkoły- powiedziałam z rezygnacją.
-Odwiózł bym cię ale nie wiem czy powinienem prowadzić. –stwierdził i zaczął się śmiać.
-W sumie racja po tym ile wypiliśmy to też bym się zastanawiała- przyłączyłam się do niego.
-Zaraz zobaczę czy któryś cię podwiezie – zaproponował
-Nie nie trzeba ostatnio zauważyłam że nie daleko was jest przystanek i sobie poradzę. Niech sobie chłopaki pośpią-
-No to jak chcesz
Odruchowo spojrzałam na zegarek i była już godzina 7:40. Lekcje dzisiaj zaczynam o 8 więc mam jeszcze 20 minut. Usiadłam obok chłopaka i zastanowiłam się chwilę.
-Wiesz co właśnie przyszło mi do głowy że przecież Liam ograniczał picie i pewnie on wszystko pamięta. – stwierdziłam
-Masz rację.
-Ale to już później sprawdzimy bo teraz muszę się zbierać.- odparłam
-Ok.
Zeszliśmy razem na dół. Ja zabrałam się za ubieranie butów a Niall stanął nade mną.
-Ej Laura czekaj ty przecież nic nie jadłaś- przypomniało mu się i zaczął z pretensją
-Niall daj spokój nie jestem głodna a jak już to sobie coś kupię- powiedziałam
-Wiesz że mi się to nie podoba-
-Oj wiem, wiem. Pa- odparłam i dałam mu buziaka w policzek na pożegnanie.
-Pa.
Wyszłam z domu i skierowałam się do wyznaczonego wcześniej miejsca. Kiedy byłam już blisko zauważyłam że autobus właśnie podjechał. Ruszyłam biegiem przed siebie i w ostatniej chwili do niego wsiadłam. Było bardzo dużo wolnych miejsc, ponieważ ten przystanek był 2 w kolejności, a mój na którym zawsze wsiadam jest 3. Usiadłam na całkowicie wolnych 2 fotelach. Na jednym położyłam torbę a na drugiej siedziałam. Niestety moja głowa nadal bolała. Gdy autobus podjechał pod następny przystanek wsiadła do niego Kate, Roni i Elie. Zawołałam gestem ręki Kate aby ze mną usiadła. Zrobiła to szybko pokonując dzielące nas fotele. Przed nami usiadły Elie i Roni.
-Heej- powiedziałam do przyjaciółki.
-Siemka. Widziałam twoje zdjęcie z tym zespołem One Ditecsion. Teraz dla ich fanów będziesz chyba tak jakby sławna. –powiedziała z uśmiechem
-Co? Jakie zdjęcia ? I gdzie? - pytałam szybko omijając błąd w wymowie nazwy zespołu
-Na twitterze, przecież sama je dodałaś- powiedziała
-Serio?- nie mogłam uwierzyć
-No tak.- stwierdziła
W tym momencie szybko wyciągnęłam mój telefon i posprawdzałam zdjęcia. Niestety nie było tam żadnego z tamtego wieczoru. Postanowiłam sobie że po powrocie od razu to sprawdzę.
Dojechaliśmy pod budynek szkoły. Wzięłam swoje książki z szafki i poszłam razem z Kate na 1 lekcje czyli matme. Reszta przed południa minęła dość szybko i nudnooo. Zaraz po wyjściu ze szkoły zadzwoniłam do taty że wrócę troszkę później bo zapomniałam czegoś od chłopaków. Tak wiem skłamałam co zdarza mi się rzadko no ale z drugiej strony co miałam mu powiedzieć „Tato wrócę później bo muszę przypomnieć sobie co wczoraj robiłam, ponieważ wypiłam dużo i nic nie pamiętam” przecie to by było chore. Tato na szczęście mnie zrozumiał i nie pytał czego zapomniałam itd. Ruszyłam przed siebie bo do przyjazdu autobusu miałam jeszcze 10 minut. Weszłam do najbliższego sklepu obok szkoły, ponieważ dzisiaj nie jadłam śniadania a teraz trochę zgłodniałam. Kupiłam 2 jagodzianki i wróciłam z powrotem. Wsiadłam do busa i przez drogę jadłam spóźnione śniadanie. Wysiadłam w tym samym miejscu co wsiadałam i skierowałam się w stronę domu chłopaków. Drzwi otworzył mi Hazza który nie wyglądał najlepiej.
-Hej Haz. Wszystko ok?- zapytałam
-Nie do końca bo zaraz mi chyba głowa pęknie a te głupie tabletki nie pomagają- powiedział i wpuścił mnie do środka. W salonie na kanapie zastałam : Zayna, Perrie, Eleanor, Louisa, Danielle, oraz Nialla i Liama którzy wyglądali najnormalniej z reszty. Może dlatego że Niall wstał szybko a Liam mało pił no ale mniejsza o to. Usiadłam obok reszty i po chwili się odezwałam:
-Czy ktoś z was pamięta co się działo wczoraj? – zapytałam
-Ja pamiętam ale serio chcesz wiedzieć? –zapytał Liam
-Tak chce bo dzisiaj moja kumpela powiedziała mi że dodałam jakieś zdjęcie na twittera a nie mam go na telefonie.- stwierdziłam
-To pewnie dlatego że zdjęcia robiliśmy aparatem- powiedziała Danielle.
-Serio a mogę zobaczyć te zdjęcia? – zapytałam
-Pewnie- odparł Louis i podał mi aparat.
Zdjęcia były dziwaczne. Albo ktoś robi głupią minę, pływa w ubraniach w basenie, całuje się, leży pod stołem. Czekaj wróć kto się całuje. Zayn z Perrie a na drugim. CO?! Ja z Niallem. W tym momencie poczułam że moje policzki oblewa wielki czerwony rumieniec.
-Co się sta..- przerwał Niall który zobaczył zdjęcie które oglądałam. Widziałam że się lekko zmieszał ale mimo to nic więcej nie powiedział tylko zajął swoje wcześniejsze miejsce.
-Zobaczyliście nasze ulubione zdjęcie?- zapytał Zayn?
-Ee to wy już oglądaliście te zdjęcia?- zapytałam
-Tak – odpowiedzieli z uśmiechami na naszą reakcję…...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Obiecuje że w następnym rozdziale pojawi się jakaś romantyczna sytuacja bo już mam nawet pomysł. Tak wiem rozdział wyszedł nudny. Stylizacje dodam później bo nie miałam czasu jej zrobić.
A tak w ogóle wchodzę dzisiaj na twittera i widzę na pierwszym miejscu akcje #HappyBrighdayLiamFromPolishDirectioner wiecie jaki miałam zaciesz. On musiał to widzieć. Znaczy mam nadzieję że widział. Zrobiłam takie zdjęcia z Liamem ale nie zmieściły mi się na TT więc dodam tutaj :D
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego Liam.. składam też życzenia dla mojej mamy bo też ma dzisiaj urodziny :*
Ok. nie zanudzam. Zostawcie po sobie jakiś znak w formie komcia :*
Pierwszą osobą jaka rzuciła nam się w oczy był Liam. Gdy tylko nas zobaczył od razu podszedł do mnie i się przywitał. Resztę znaleźliśmy w salonie na wielkiej kanapie. Był tam Zayn, obok niego siedziała piękna blondynka z brązowymi oczami, następnie Louis a z jego lewej strony dziewczyna z tym razem brązowymi włosami i szczerym uśmiechem. Była też tam jedna sama bez chłopaka jak mi się wydaję to Danielle. Jej włosy były lekko kręcone i przy tym wyglądały naprawdę cudnie. Przywitałam się z chłopakami. I po chwili podeszłam do dziewczyn a one wstały.
-Hej jestem Perrie lub jak wolisz Pez jestem dziewczyną Zayna – powiedziała blondynka i uścisnęła moją dłoń a przy tym pięknie się uśmiechnęła
-Hej. Laura- powiedziałam przedstawiając się i odwzajemniając uśmiech
-Ok. No to ja jestem Eleanor ale mów mi El lub Elka jak chcesz – powiedziała i uśmiechnęła się
-Laura-
-To jak już wszyscy to teraz ja czyli Danielle- powiedziała i podała mi swoją chudą rączkę
-Miło mi poznać. Jestem jak już pewnie słyszałaś przed chwilą Laura- powiedziałam po czym uścisnęłam ją bez namysłu.
Usiadłyśmy na kanapie a ja zaczęłam się rozglądać. Powiedziałam że reszta była w salonie no ale jak chyba dało się zauważyć nigdzie nie było Nialla.
Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Louisa który powiedział „ W kuchni” i to było podejrzane jakby wiedział o czym myślę. Powiedziałam „Dzięki. Pójdę się przywitać” na co on się uśmiechnął. Wstałam z bardzo wygodnej kanapy i skierowałam się w stronę wskazanego przez Lou pomieszczenia. Stanęłam w progu i patrząc się na chłopaka który przygotowywał przekąski moje kąciki ust bezzwłocznie powędrowały ku górze. Najwidoczniej Niall zauważył że się na niego gapie bo odwrócił się do mnie przodem i z wielkim bananem na twarzy powiedział:
-Hej Laura. Zamiast tak tutaj stać to lepiej mi troszkę pomóż-
-Przepraszam. Tooo w czym pomóc?- zapytałam lekko speszona
Chłopak powiedział co mam zrobić i już po chwili wynosiliśmy wszystko do salonu. Niestety (lub stety) cały czas gdy wchodziliśmy do salonu wszyscy kierowali na nas swoje spojrzenie. Po ok. 5 minutach wszystko było już gotowe. Łącznie z tym że Louis wyciągnął alkohol i potrzebne do niego szkło.
Postanowiłam sobie że nie będę piła ponieważ jutro szkoła itd. Jak myślicie udało mi się? Tak dobrze myślicie niestety ale nie. To wszystko przez chłopaków bo co chwilę podstawiali nam pod nos kolorowe drinki które przygotowywał Hazza. Najlepiej z nas w tamtym momencie trzymał się Liam który ograniczał alkohol z powodu swojej jednej nerki.
Nawet nie wiem kiedy usłyszałam dźwięk mojego budzika. Odruchowo wyłączyłam dzwonek i leżałam dalej lecz w pewnym momencie zdałam sobie sprawę że ten dźwięk oznacza to że dzisiaj szkoła i nawet nie pamiętam co się działo wczoraj. Podniosłam moje ciężkie(w tym momencie) ciało na łokciach i od razu poczułam roznoszący ból w skroniach. Popatrzyłam na siebie i ujrzałam na sobie pidżamę którą miałam w torbie. Lekko się zdziwiłam ale to przeszło gdy zobaczyłam śpiącego obok mnie Nialla. Wtedy to można powiedzieć dostałam lekkiego zawału. Moją pierwszą myślą było to co robimy w jednym łóżku oraz to co się stało wczorajszego wieczora. Postanowiłam później się o tym przekonać. Z trudem wstałam z miękkiego łóżka, ponieważ moja głowa nie czuła się najlepiej. W tym samym momencie zobaczyłam znajome ciemno zielone ściany. Tak byłam w pokoju Nialla. Poszukałam mojej torebki która leżała na krześle od biurka przykrym ciuchami z wczoraj.. Wyciągnęłam z niej czyste ubranie i skierowałam się do łazienki. Rozczesałam włosy i związałam je w luźnego warkocza oraz włożyłam >>klik<< mój zestawik. Weszłam z powrotem do pokoju aby zabrać swoją torebkę. Lecz gdy tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam Nialla siedzącego na skraju łóżka z rękami na głowie. Kiedy tylko mnie zauważył od razu podniósł wzrok i powiedział.
-Laura.. czy… czy ty pamiętasz co się wczoraj działo? Ałł- powiedział i znów złapał się za głowę
-Niestety ale też chciałabym wiedzieć co się działo. I jeśli boli cię głowa to rozumiem bo mnie też- powiedziałam on tylko pokiwał twierdząco głową, wzięłam swoją torbę z krzesła i podeszłam do Horana.
-Mam pomysł. Później się tego jakoś dowiemy ale najpierw muszę iść do szkoły- powiedziałam z rezygnacją.
-Odwiózł bym cię ale nie wiem czy powinienem prowadzić. –stwierdził i zaczął się śmiać.
-W sumie racja po tym ile wypiliśmy to też bym się zastanawiała- przyłączyłam się do niego.
-Zaraz zobaczę czy któryś cię podwiezie – zaproponował
-Nie nie trzeba ostatnio zauważyłam że nie daleko was jest przystanek i sobie poradzę. Niech sobie chłopaki pośpią-
-No to jak chcesz
Odruchowo spojrzałam na zegarek i była już godzina 7:40. Lekcje dzisiaj zaczynam o 8 więc mam jeszcze 20 minut. Usiadłam obok chłopaka i zastanowiłam się chwilę.
-Wiesz co właśnie przyszło mi do głowy że przecież Liam ograniczał picie i pewnie on wszystko pamięta. – stwierdziłam
-Masz rację.
-Ale to już później sprawdzimy bo teraz muszę się zbierać.- odparłam
-Ok.
Zeszliśmy razem na dół. Ja zabrałam się za ubieranie butów a Niall stanął nade mną.
-Ej Laura czekaj ty przecież nic nie jadłaś- przypomniało mu się i zaczął z pretensją
-Niall daj spokój nie jestem głodna a jak już to sobie coś kupię- powiedziałam
-Wiesz że mi się to nie podoba-
-Oj wiem, wiem. Pa- odparłam i dałam mu buziaka w policzek na pożegnanie.
-Pa.
Wyszłam z domu i skierowałam się do wyznaczonego wcześniej miejsca. Kiedy byłam już blisko zauważyłam że autobus właśnie podjechał. Ruszyłam biegiem przed siebie i w ostatniej chwili do niego wsiadłam. Było bardzo dużo wolnych miejsc, ponieważ ten przystanek był 2 w kolejności, a mój na którym zawsze wsiadam jest 3. Usiadłam na całkowicie wolnych 2 fotelach. Na jednym położyłam torbę a na drugiej siedziałam. Niestety moja głowa nadal bolała. Gdy autobus podjechał pod następny przystanek wsiadła do niego Kate, Roni i Elie. Zawołałam gestem ręki Kate aby ze mną usiadła. Zrobiła to szybko pokonując dzielące nas fotele. Przed nami usiadły Elie i Roni.
-Heej- powiedziałam do przyjaciółki.
-Siemka. Widziałam twoje zdjęcie z tym zespołem One Ditecsion. Teraz dla ich fanów będziesz chyba tak jakby sławna. –powiedziała z uśmiechem
-Co? Jakie zdjęcia ? I gdzie? - pytałam szybko omijając błąd w wymowie nazwy zespołu
-Na twitterze, przecież sama je dodałaś- powiedziała
-Serio?- nie mogłam uwierzyć
-No tak.- stwierdziła
W tym momencie szybko wyciągnęłam mój telefon i posprawdzałam zdjęcia. Niestety nie było tam żadnego z tamtego wieczoru. Postanowiłam sobie że po powrocie od razu to sprawdzę.
Dojechaliśmy pod budynek szkoły. Wzięłam swoje książki z szafki i poszłam razem z Kate na 1 lekcje czyli matme. Reszta przed południa minęła dość szybko i nudnooo. Zaraz po wyjściu ze szkoły zadzwoniłam do taty że wrócę troszkę później bo zapomniałam czegoś od chłopaków. Tak wiem skłamałam co zdarza mi się rzadko no ale z drugiej strony co miałam mu powiedzieć „Tato wrócę później bo muszę przypomnieć sobie co wczoraj robiłam, ponieważ wypiłam dużo i nic nie pamiętam” przecie to by było chore. Tato na szczęście mnie zrozumiał i nie pytał czego zapomniałam itd. Ruszyłam przed siebie bo do przyjazdu autobusu miałam jeszcze 10 minut. Weszłam do najbliższego sklepu obok szkoły, ponieważ dzisiaj nie jadłam śniadania a teraz trochę zgłodniałam. Kupiłam 2 jagodzianki i wróciłam z powrotem. Wsiadłam do busa i przez drogę jadłam spóźnione śniadanie. Wysiadłam w tym samym miejscu co wsiadałam i skierowałam się w stronę domu chłopaków. Drzwi otworzył mi Hazza który nie wyglądał najlepiej.
-Hej Haz. Wszystko ok?- zapytałam
-Nie do końca bo zaraz mi chyba głowa pęknie a te głupie tabletki nie pomagają- powiedział i wpuścił mnie do środka. W salonie na kanapie zastałam : Zayna, Perrie, Eleanor, Louisa, Danielle, oraz Nialla i Liama którzy wyglądali najnormalniej z reszty. Może dlatego że Niall wstał szybko a Liam mało pił no ale mniejsza o to. Usiadłam obok reszty i po chwili się odezwałam:
-Czy ktoś z was pamięta co się działo wczoraj? – zapytałam
-Ja pamiętam ale serio chcesz wiedzieć? –zapytał Liam
-Tak chce bo dzisiaj moja kumpela powiedziała mi że dodałam jakieś zdjęcie na twittera a nie mam go na telefonie.- stwierdziłam
-To pewnie dlatego że zdjęcia robiliśmy aparatem- powiedziała Danielle.
-Serio a mogę zobaczyć te zdjęcia? – zapytałam
-Pewnie- odparł Louis i podał mi aparat.
Zdjęcia były dziwaczne. Albo ktoś robi głupią minę, pływa w ubraniach w basenie, całuje się, leży pod stołem. Czekaj wróć kto się całuje. Zayn z Perrie a na drugim. CO?! Ja z Niallem. W tym momencie poczułam że moje policzki oblewa wielki czerwony rumieniec.
-Co się sta..- przerwał Niall który zobaczył zdjęcie które oglądałam. Widziałam że się lekko zmieszał ale mimo to nic więcej nie powiedział tylko zajął swoje wcześniejsze miejsce.
-Zobaczyliście nasze ulubione zdjęcie?- zapytał Zayn?
-Ee to wy już oglądaliście te zdjęcia?- zapytałam
-Tak – odpowiedzieli z uśmiechami na naszą reakcję…...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Obiecuje że w następnym rozdziale pojawi się jakaś romantyczna sytuacja bo już mam nawet pomysł. Tak wiem rozdział wyszedł nudny. Stylizacje dodam później bo nie miałam czasu jej zrobić.
A tak w ogóle wchodzę dzisiaj na twittera i widzę na pierwszym miejscu akcje #HappyBrighdayLiamFromPolishDirectioner wiecie jaki miałam zaciesz. On musiał to widzieć. Znaczy mam nadzieję że widział. Zrobiłam takie zdjęcia z Liamem ale nie zmieściły mi się na TT więc dodam tutaj :D
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego Liam.. składam też życzenia dla mojej mamy bo też ma dzisiaj urodziny :*
Ok. nie zanudzam. Zostawcie po sobie jakiś znak w formie komcia :*
środa, 28 sierpnia 2013
Dziękuję :*
O matko mam już 1069 wyświetleń :D Nawet nie wiecie jak jestem wdzięczna :* Dziękuje, dziękuje i jeszcze raz dziękuje :* Wiem może ostatnio się troszkę opuściłam ale spinam pośladki i postanawiam że jutro za te wyświetlenia i oczywiście za komcie dodam 9 rozdział :D Mam go na razie pół i mały brak weny no ale zrobię to dla was na znak wdzięczności... Dalej nie mogę uwierzyć bo założenie tego bloga było wielką niewiadomą :) Postaram się w końcu stworzyć jakiś romantyczny moment więc wyczekujcie następnego rozdziału i mam nadzieję że dalej będziecie tak chętnie odwiedzać tego bloga.. i pamiętajcie " Wszystko zaczyna się od marzeń" :) Kocham was bardzo, bardzo mocno :*
A tak propos 1069 czyli Hazza czuwa :*
A tak propos 1069 czyli Hazza czuwa :*
sobota, 24 sierpnia 2013
Hejo :*
Heej!!
Podoba wam się zmiana wystroju bloga? Jeśli macie pomysły na obrazek to wysyłajcie linki :)
Rozdział 9 już nie długo :*
sobota, 10 sierpnia 2013
Rozdział 8 :*
Wyszłam z autobusu i razem z moją nowo poznaną koleżanką skierowałam się ku wejściu do szkoły…..
Gdy weszliśmy każdy poszedł w swoją stronę w celu poszukania swojej szafki. Już wczoraj dostałam numerek oraz kluczyk. Tak moja szafka miała numer 68. Szybko poszłam za całą grupą i po chwili stałam przed małą szarą skrytką na swoje rzeczy. Bez namysłu otworzyłam ją i tam włożyłam wszystkie książki z wyjątkiem tych na pierwszą lekcje czyli chemię. Spakowałam wszystko do mojego małego plecaczka który w sumie okazał się zbędny no ale trudno. A po chwili ruszyłam na pierwszą lekcje. Na początku nie mogłam znaleźć klasy ale po jakimś czasie błąkania się po korytarzu dotarłam na czas. Weszłam razem z resztą moich nowych znajomych do pomieszczenia w którym miała odbyć się lekcja. Wszyscy od razu zajęli miejsca a dla mnie zostało wolne krzesełko obok Kate. Nie powiem ucieszyłam się na tę wiadomość, ale też na to że jest razem ze mną w klasie. Szybkim krokiem zajęłam miejsce obok dziewczyny a ona się do mnie szczerze uśmiechnęła. Odwzajemniłam uśmiech i w tym samym momencie do klasy weszła nauczycielka. Powitała uczniów a następnie powiedziała :
-Od dzisiaj do tej klasy będzie razem z wami chodziła nowa koleżanka czyli Laura Jonhson. Mam nadzieję że będziesz się tutaj dobrze czuła- skierowała się do klasy a następnie do mnie. Ja gdy zauważyłam że mówi do mnie wstałam ze swojego miejsca.
-Na pewno proszę pani – przytaknęłam i zajęłam z powrotem miejsce.
-Dobrze dzisiejsza lekcja będzie o……- i tak dalej. Nawet zaciekawiło mnie to o czym opowiadała nauczycielka. No ale w pewnym momencie zadzwonił dzwonek który oznaczał koniec lekcji pierwszej.
Wyszłam z Kate na korytarz i od razu podeszła do nas grupka chłopców i dziewczyn.
-Hej Laura- powiedział jeden z nich
-Cześć wam- odpowiedziałam
-Jestem Mike , a to Drake no i dziewczyny czyli Elie i Roni- powiedział
-Miło was poznać- stwierdziłam i się uśmiechnęłam
-Nam też. Jesteś naprawdę fajną osobą tylko czemu zadajesz się z tą dziwaczką- powiedziała Roni
-Nie nazywaj jej tak. Ona jest normalną dziewczyną taką jak my wszyscy. Nikt nie ma prawa jej poniżać- stwierdziłam zdenerwowana
-Laura zostaw ja już przywykłam – powiedziała cicho Kate
-Nie. Każdy powinien się poczuć tak jak ona. Chcielibyście być poniżani, wyśmiewani i to także dla tego że jej rodzice zginęli? To nie jej wina. Jest tutaj pewnie parę osób których sytuacja jest podobna. Nie mają matki, lub ojca, albo jego rodzice się rozwiedli.. co to ma za znaczenie. Powinniście przejrzeć na oczy i nie zachowywać się jak zadufane w sobie bachory- powiedziałam i się lekko zdziwiłam że tak to im przekazałam. Pierwszy raz ktoś aż tak mnie zdenerwował. Po prostu powiedziałam im samą prawdę. Nigdy tak nie reagowałam a szczególnie od śmierci matki.
Odpowiedzieli ciszą lecz nagle jeden z nich przemówił.
-My… my nie myśleliśmy w taki sposób.. .. przepraszamy cię Kate i teraz dzięki Laurze wiemy że to co robiliśmy było podłe.. wybaczysz nam?- zapytał Drake
-Chyba tak- powiedziała cichutko
-Dziękujemy… naprawdę – powiedziała Elie
Po chwili usłyszeliśmy ponownie dźwięk ostrego dzwona szkolnego. Przed nami druga lekcja. Tym razem całą 6 udaliśmy się do Sali gdzie rozpocząć miała się geografia. Wszyscy już byli pogodzeni i nikt już do końca dnia nie naśmiewał się z biednej Kate. I pomyśleć że to w sumie dzięki mnie. Jestem z siebie dumna…. chyba. Cały dzień w budynku nauki minął nudno do domu wróciłam o godzinie 16. Weszłam i dom zastałam w grobowych ciszach. No tak tato w pracy. Poszłam do mojego pokoju i zostawiłam tam swój plecaczek. Zeszłam na dół i przygotowałam sobie coś do jedzenia. Usiadłam w salonie i włączyłam TV. Jak zwykle nic ciekawego. Szybko zjadłam posiłek a następnie wzięłam się do robienia pracy domowej oraz przygotowania się na jutrzejszy dzień. Podczas gdy właśnie siedziałam nad angielskim mój telefon zaczął wibrować i usłyszałam głos Jessie. Szybko spojrzałam na wyświetlacz. „Liam ” (tak dostałam numer wszystkich chłopców przy naszym ostatnim spotkaniu). Bez zastanowienia nacisnęłam zieloną słuchawkę na moim telefonie >>klik<<.
Rozmowa:
-Cześć Liam- powiedziałam
-Hej. Co ty na to abyś dzisiaj wpadła do nas na taką imprezkę z nocowaniem?- zapytał
-Wiesz bardzo chętnie ale ja jutro mam szkołę – powiedziałam
-Rozumiem ale przecież możesz wziąć książki do nas a potem któryś z nas cię podwiezie do szkoły. –oznajmił
-Serio?- zapytałam
-Tak. To będzie takie ala pidżama party. Będzie też dziewczyna Zayna, Louisa no i Danielle. – stwierdził.
-No nie wiem…. Ale o której mielibyśmy zaczynać?- zapytałam coraz bardziej przekonana.
-O 19. I pamiętaj o pidżamie- przypomniał
-Ok. No to w takim razie będę.- odparłam
-Ok. to punkt 19 ktoś po ciebie przyjedzie- powiedział
-Dzięki. To do zobaczenia-
-Do zobaczenia – zakończył rozmowę Liam.
Gdy tylko się rozłączyliśmy spojrzałam na zegarek. 17: 30. Mam jeszcze troszkę czasu. Skończyłam moje edukowanie się i zadzwoniłam do taty. Rozmawiałam z nim parę minut i z jego odpowiedzi wywnioskowałam że jeśli nie zaśpię do szkoły to jak najbardziej mogę jechać. Ucieszyłam się nie powiem. Ale też dla tego że zobaczę Nialla. Wstałam z krzesła na którym aktualnie siedziałam i zaczęłam grzebać w szafie. Wyjęłam pidżamkę >>klik<< i włożyłam ją do torebki. Na teraz przygotowałam taki zestaw >>klik<<. Poszłam do łazienki i lekko poprawiłam fryzurę. W sumie to nie zrobiłam nic wielkiego po prostu rozczesałam włosy a potem upięłam je w koczka. Nałożyłam leciutki makijaż oraz po chwili włożyłam przygotowanie ubrania. To wszystko zabrało mi tyle czasu że właśnie była godzinka 18:50. Złapałam torebkę w której oprócz pidżamy były książki, ciuszki na jutro no i takie inne rzeczy niezbędne kobiecie i zeszłam na dół. Ubrałam buty i po raz ostatni spojrzałam w lustro. „Wszystko leży jak powinno ” pomyślałam i wtedy usłyszałam jak auto podjeżdża pod mój dom. Wyszłam z budynku i zakluczyłam drzwi. Spostrzegłam czarny samochód. Skierowałam się ku pojazdowi i otworzyłam drzwi, jak się później okazało za kierownicą siedział Harry.
-Hej – powiedziałam lecz w duchu byłam troszkę smutna że tego auta nie prowadzi Niall.
-Cześć Laura. Wskakuj- powiedział a ja zrobiłam to o co prosił, wsiadłam do pojazdu, zapięłam pas i ruszyliśmy przed siebie. Podczas jazdy odpowiadaliśmy sobie różne zabawne historie i gadaliśmy trochę o mnie i Niallu. No w sumie to Harry opowiadał że Niall cały czas podobno o mnie gada i takie inne rzeczy. To było miłe bo mogłam przekonać się o tym że chyba mu troszkę na mnie zależy. Gadaliśmy chyba z 20 minut gdy nagle auto stanęło pod domem chłopców. Wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę wejścia. Harry otworzył drzwi i gestem ręki zaprosił mnie do środka:
-Panie przodem – powiedział ukazując swoje dołeczki
-Dzięki. Co z gentelman- powiedziałam śmiejąc się a po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem. Weszliśmy do korytarza gdzie zdjęliśmy buty i ruszyliśmy w głąb mieszkania….
-----------------------------------------------------------
Heej!! Jest 8 rozdział.. Mam nadzieję że się podoba i liczę na komcie. :* Dziękuję że ktoś to w ogóle czyta : D :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




