sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 8 :*


Wyszłam z autobusu i razem z moją nowo poznaną koleżanką skierowałam się ku wejściu do szkoły…..
Gdy weszliśmy każdy poszedł w swoją stronę w celu poszukania swojej szafki. Już wczoraj dostałam numerek oraz kluczyk. Tak moja szafka miała numer 68. Szybko poszłam za całą grupą i po chwili stałam przed małą szarą skrytką na swoje rzeczy. Bez namysłu otworzyłam ją i tam włożyłam wszystkie książki z wyjątkiem tych na pierwszą lekcje czyli chemię. Spakowałam wszystko do mojego małego plecaczka który w sumie okazał się zbędny no ale trudno. A po chwili ruszyłam na pierwszą lekcje. Na początku nie mogłam znaleźć klasy ale po jakimś czasie błąkania się po korytarzu dotarłam na czas. Weszłam razem z resztą moich nowych znajomych do pomieszczenia w którym miała odbyć się lekcja. Wszyscy od razu zajęli miejsca a dla mnie zostało wolne krzesełko obok Kate. Nie powiem ucieszyłam się na tę wiadomość, ale też na to że jest razem ze mną w klasie. Szybkim krokiem zajęłam miejsce obok dziewczyny a ona się do mnie szczerze uśmiechnęła. Odwzajemniłam uśmiech i w tym samym momencie do klasy weszła nauczycielka. Powitała uczniów a następnie powiedziała :
-Od dzisiaj do tej klasy będzie razem z wami chodziła nowa koleżanka czyli Laura Jonhson. Mam nadzieję że będziesz się tutaj dobrze czuła- skierowała się do klasy a następnie do mnie. Ja gdy zauważyłam że mówi do mnie wstałam ze swojego miejsca.
-Na pewno proszę pani – przytaknęłam i zajęłam z powrotem miejsce.
-Dobrze dzisiejsza lekcja będzie o……- i tak dalej. Nawet zaciekawiło mnie to o czym opowiadała nauczycielka. No ale w pewnym momencie zadzwonił dzwonek który oznaczał koniec lekcji pierwszej.
Wyszłam z Kate na korytarz i od razu podeszła do nas grupka chłopców i dziewczyn.
-Hej Laura- powiedział jeden z nich
-Cześć wam- odpowiedziałam
-Jestem Mike , a to Drake no i dziewczyny czyli Elie i Roni- powiedział
-Miło was poznać- stwierdziłam i się uśmiechnęłam
-Nam też.  Jesteś naprawdę fajną osobą tylko czemu zadajesz się z tą dziwaczką- powiedziała Roni
-Nie nazywaj jej tak. Ona jest normalną dziewczyną taką jak my wszyscy. Nikt nie ma prawa jej poniżać- stwierdziłam zdenerwowana
-Laura zostaw ja już przywykłam – powiedziała cicho Kate
-Nie. Każdy powinien się poczuć tak jak ona. Chcielibyście być poniżani, wyśmiewani i to także dla tego że jej rodzice zginęli? To nie jej wina. Jest tutaj pewnie parę osób których sytuacja jest podobna. Nie mają matki, lub ojca, albo jego rodzice się rozwiedli.. co to ma za znaczenie. Powinniście przejrzeć na oczy i nie zachowywać się jak zadufane w sobie bachory- powiedziałam i się lekko zdziwiłam że tak to im przekazałam. Pierwszy raz ktoś aż tak mnie zdenerwował.  Po prostu powiedziałam im samą prawdę. Nigdy tak nie reagowałam a szczególnie od śmierci matki.
Odpowiedzieli ciszą lecz nagle jeden z nich przemówił.
-My… my nie myśleliśmy w taki sposób.. .. przepraszamy cię Kate i teraz dzięki Laurze wiemy że to co robiliśmy było podłe.. wybaczysz nam?- zapytał Drake
-Chyba tak- powiedziała cichutko
-Dziękujemy… naprawdę – powiedziała Elie
Po chwili usłyszeliśmy ponownie dźwięk ostrego dzwona szkolnego.  Przed nami druga lekcja. Tym razem całą 6 udaliśmy się do Sali gdzie rozpocząć miała się geografia. Wszyscy już byli pogodzeni i nikt już do końca dnia nie naśmiewał się z biednej Kate. I pomyśleć że to w sumie dzięki mnie. Jestem z siebie dumna…. chyba. Cały dzień w budynku nauki minął nudno do domu wróciłam o godzinie 16. Weszłam i dom zastałam w grobowych ciszach. No tak tato w pracy. Poszłam do mojego pokoju i zostawiłam tam swój plecaczek. Zeszłam na dół i przygotowałam sobie coś do jedzenia. Usiadłam w salonie i włączyłam TV. Jak zwykle nic ciekawego.  Szybko zjadłam posiłek a następnie wzięłam się do robienia pracy domowej oraz przygotowania się na jutrzejszy dzień. Podczas gdy właśnie siedziałam nad angielskim mój telefon zaczął wibrować i usłyszałam głos Jessie. Szybko spojrzałam na wyświetlacz. „Liam ” (tak dostałam numer wszystkich chłopców przy naszym ostatnim spotkaniu). Bez zastanowienia nacisnęłam zieloną słuchawkę na moim telefonie >>klik<<. 
Rozmowa:
-Cześć Liam- powiedziałam
-Hej. Co ty na to abyś dzisiaj wpadła do nas na taką imprezkę z nocowaniem?- zapytał
-Wiesz bardzo chętnie ale ja jutro mam szkołę – powiedziałam
-Rozumiem ale przecież możesz wziąć książki do nas a potem któryś z nas cię podwiezie do szkoły. –oznajmił
-Serio?- zapytałam
-Tak. To będzie takie ala pidżama party. Będzie też dziewczyna Zayna, Louisa no i Danielle. – stwierdził.
-No nie wiem…. Ale o której mielibyśmy zaczynać?- zapytałam coraz bardziej przekonana.
-O 19. I pamiętaj o pidżamie- przypomniał
-Ok. No to w takim razie będę.- odparłam
-Ok. to punkt 19 ktoś po ciebie przyjedzie- powiedział
-Dzięki. To do zobaczenia-
-Do zobaczenia – zakończył rozmowę Liam.
Gdy tylko się rozłączyliśmy spojrzałam na zegarek. 17: 30. Mam jeszcze troszkę czasu. Skończyłam moje edukowanie się i zadzwoniłam do taty. Rozmawiałam z nim parę minut i z jego odpowiedzi wywnioskowałam że jeśli nie zaśpię do szkoły to jak najbardziej mogę jechać. Ucieszyłam się nie powiem. Ale też dla tego że zobaczę Nialla. Wstałam z krzesła na którym aktualnie siedziałam i zaczęłam grzebać w szafie. Wyjęłam pidżamkę >>klik<< i włożyłam ją do torebki. Na teraz przygotowałam taki zestaw >>klik<<. Poszłam do łazienki i lekko poprawiłam fryzurę. W sumie to nie zrobiłam nic wielkiego po prostu rozczesałam włosy a potem upięłam je w koczka. Nałożyłam leciutki makijaż oraz po chwili włożyłam przygotowanie ubrania. To wszystko zabrało mi tyle czasu że właśnie była godzinka 18:50. Złapałam torebkę w której oprócz pidżamy były książki, ciuszki na jutro no i takie inne rzeczy niezbędne kobiecie i zeszłam na dół. Ubrałam buty i po raz ostatni spojrzałam w lustro. „Wszystko leży jak powinno ” pomyślałam i wtedy usłyszałam jak auto podjeżdża pod mój dom. Wyszłam z budynku i zakluczyłam drzwi. Spostrzegłam czarny samochód. Skierowałam się ku pojazdowi i otworzyłam drzwi, jak się później okazało za kierownicą siedział Harry.
-Hej – powiedziałam lecz w duchu byłam troszkę smutna że tego auta nie prowadzi Niall.
-Cześć Laura. Wskakuj- powiedział a ja zrobiłam to o co prosił, wsiadłam do pojazdu, zapięłam pas i ruszyliśmy przed siebie. Podczas jazdy odpowiadaliśmy sobie różne zabawne historie i gadaliśmy trochę o mnie i Niallu. No w sumie to Harry opowiadał że Niall cały czas podobno o mnie gada i takie inne rzeczy. To było miłe bo mogłam przekonać się o tym że chyba mu troszkę na mnie zależy. Gadaliśmy chyba z 20 minut gdy nagle auto stanęło pod domem chłopców. Wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę wejścia. Harry otworzył drzwi i  gestem ręki zaprosił mnie do środka:
-Panie przodem – powiedział ukazując swoje dołeczki
-Dzięki. Co z gentelman- powiedziałam śmiejąc się a po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem. Weszliśmy do korytarza gdzie zdjęliśmy buty i ruszyliśmy w głąb mieszkania….
-----------------------------------------------------------
Heej!! Jest 8 rozdział.. Mam nadzieję że się podoba i liczę na komcie.  :* Dziękuję że ktoś to w ogóle czyta : D  :*

4 komentarze:

  1. świetnyy, booski, cudooo i w ogl ;** tylko za krótki !. ♥ życze wenyyy i wpadaj do mnie jk najszybciej ! :D
    a i mam prosbe - moglabys usunąć weryfikacje? proszeee , to paaaa :** ♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział też już przeczytałam wszystkie :-)
    Życzę weny i czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam, że łańcuszek jet częścią pidżamy, ale spoko. Heh. Bardzo fajny rozdział i czekam na następny, wiesz o tym. XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny <3 W ogóle, pozazdrościć tylko! xdxd



    www.believeinstory.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń