poniedziałek, 24 czerwca 2013
Prolog :*
Nazywam się Laura Jonson Jestem zwykłą 18 letnią dziewczyną która chodzi do 3 klasy liceum. Moją najlepszą kumpelą jest Wiktoria Black. Moje życie było cudowne do dnia w którym dowiedziałam się że moja mama jest w szpitalu i jej stan się pogarsza. Wykryli u niej nowotwór 2 tygodnie przed śmiercią. Zniszczyło ją to natychmiastowo. W dniu kiedy dowiedziałam się że nie żyje zamknęłam się w pokoju i nie wychodziłam z niego chyba z 3 dni. Wiem to trochę samolubne ale tego wtedy było mi potrzeba. Ja, pokój, moje smutki, łzy oraz ołówek i brudnopis. Po tych dniach postanowiłam zejść na dół do mojego ojca który przecież tak samo znosił te wszystkie dni. Usiadłam z nim i przytuleni rozmawialiśmy nad tym co będzie dalej. Osobą która pomagała mi wtedy była Wiki. Często wyciągała mnie na spacery chociaż nie miałam ochoty. Robi to do dziś i jestem jej za to wdzięczna bo bez tego chyba pogrążyłabym się w krainie rozpaczy. Faktem i tak jest to że zamknęłam się w sobie i wolę pobyć sama niż w gronie przyjaciół lub rodziny. Tak bardzo mi brakuje mojej mamy. Pamiętam chwilę jak byłam mała i bawiła się ze mną w berka i gdy czasem zdarłam sobie kolano siadała obok mnie i całowała w miejsce bólu. Teraz nikt tego nie zrobi tak dobrze jak ona NIKT nie wyleczy mojego serca aby przestało tęsknić. Mojego tatę kocham równie mocno ale z mamą łączyła mnie taka mocna więź porozumienia.
Dalej nie wierze że stoję teraz wraz z tatą nad jej grobem i obchodzimy jej 1 rocznicę śmierci. Tak nie ma już jej rok a ja dalej nie mogę się otrząsnąć i temat mojej mamy jest dla mnie bardzo wrażliwy. Mamy teraz kwiecień. Przeżyliśmy 1 gwiazdkę bez niej. Było okropnie. Nawet nie ubraliśmy choinki. W tym dniu zawsze robiłam to z mamą a teraz nie mogłam za bardzo wszystko przypominało mi ją. Wtedy siedzieliśmy z tatą i wspominaliśmy dawne czasy.
Zapaliłam znicz na jej grobie i położyłam czerwoną różę którą dawałam zawsze jak przychodziłam na cmentarz. Pomodliliśmy się za nią i czekaliśmy w ciszy. Po chwili nad nami zaczęły zbierać się czarne chmury i lunął deszcz.
-Powinniśmy się zbierać zanim bardziej się rozpada- powiedział tato do mnie
-Dobrze. Za chwilę do ciebie dołączę- odpowiedziałam
-Tylko nie siedź za długo bo się przeziębisz- odpowiedział z troską i skierował się do naszego auta
Siedziałam tak z 15 minut a z moich policzków co chwilę spływała ciepła przeźroczysta ciecz. W pewnym momencie zrobiło mi się zimno i postanowiłam wracać. Pożegnałam się i ruszyłam w stronę pojazdu taty.
--------------------------------------------------------------------------------------------
No to mamy prolog mam nadzieje że się podoba.
Proszę o komentarze :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
fajneeee ;))
OdpowiedzUsuńI ♥ twój blog :*
OdpowiedzUsuńale fajne♥
OdpowiedzUsuńI ♥ YOU
OdpowiedzUsuńTo na pewno ty pisałaś? :D / Lola
OdpowiedzUsuńTak... a kto inny?? :D spokojnie z znikąd nie skopiowałam wszystko to moja praca :) :*
Usuń