niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 7 :)


Ten rozdział dedykuje mojej bff Gabi. Zgodnie z życzeniem o dedyk :* mam nadzieję że będzie się podobał…. Także życzę wszystkim miłego czytania :*
--------------------
Tak teraz przed moimi oczami ciągle miałam te jego niebieskie oczy i to co mogło się stać. No ale trudno.
-Hmm. Too idziemy na dół?- powiedział Niall i w jego głosie słychać było zawstydzenie? Tak chyba tak mogę to nazwać.
-tak. chodźmy- odpowiedziałam i ruszyliśmy schodami na dół.
Chłopcy od razu zapytali co tam tak długo robiliśmy i co mi się stało w rękę. Powiedzieliśmy im wszystko oprócz rzecz jasna sytuacji z tym pocałunkiem.
Zabraliśmy z kuchni smakołyki i usiedliśmy w salonie. Niall jak to on od razu dorwał się do jedzenia. Włączyliśmy jakiś film. Przez cały czas czułam na sobie wzrok Nialla. W pewnym momencie nie mogłam wytrzymać i spojrzałam na niego a wtedy nasze spojrzenia znów się spotkały. Uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił. Po chwili znów patrzyłam na ekran telewizora. Kiedy film się skończył była 21.
-Wiecie co ja będę się już zbierać- powiedziałam
-No to ja cię odwiozę. –zaproponował Niall
-Ymm ok. jeśli chcesz- stwierdziłam i poszłam ubrać buty.
Po paru sekundach siedziałam obok niego w czarnym aucie. Niall się nie odzywał. Czułam że jest przybity całą tą sytuacją.
-Niall?- zapytałam nie pewnie
-Tak?- odpowiedział pytaniem
-Wszystko w porządku?-
-Raczej tak a czemu pytasz?-
-Bo jesteś nieobecny.
-Przepraszam. Ręka już nie boli?- zapytał tym razem z troską oraz próbował zmienić temat jak wywnioskowałam
-Nie już nie. W sumie to dzięki tobie. Dziękuje jeszcze raz- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
-Mówiłem już że nie ma sprawy- odpowiedział i spuścił głowę.
-Ok. teraz to mi musisz powiedzieć. –stwierdziłam
-No ale co?
-To dlaczego jesteś taki zdołowany?- stwierdziłam
-Nie to głupie….-
-No mów.- zachęcałam
-Ok. Noo boo ja …bo boje się że przez ten mały incydent w łazience no to ty ….. pomyślisz sobie że jestem nachalny- powiedział tak cicho że ledwo usłyszałam
„Nie byłeś nachalny bo ja tego też chciałam a teraz zdałam sobie sprawę że chyba cię kocham” mówiłam w myślach
-Niall to była taka chwila słabości.. także dla mnie i ja w cale tak nie uważam- powiedziałam lekko zmieszana
-Naprawdę ?
-Tak - powiedziałam
Chciałam mu coś jeszcze powiedzieć lecz auto stanęło pod moim domem.  I zdążyłam powiedzieć tylko:
-Dziękuje za miły wieczór i za odwiezienie- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek a do ucha szepnęłam „ Nie martw się”. Wyszłam z pojazdu i poczekałam kiedy odjedzie a następnie weszłam do domu. Tato już wrócił ale najwidoczniej położył się do łóżka. Ja poszłam za jego tropem lecz kiedy byłam już wykąpana zadzwoniłam do Wiki. No na początku rozmowy dostałam opieprz za to że tak dawno nie dzwoniłam no ale później było ok. Powiedziałam jej wszystko o Niallu, włącznie z dzisiejszą sytuacją w toalecie. I także to że stwierdziłam iż go kocham. Od przyjaciółki dowiedziałam się wielu informacji na temat mojej byłej klasy oraz o tym co się u niej teraz dzieje. Powiedziała że za tydzień w szkole mają długą przerwę z powodu jakichś remontów. Ja to szybko podłapałam i zaproponowałam aby do mnie na te 2 tygodnie przyjechała. Od razu się zgodziła i postanowiłyśmy że od razu w piątek przyleci. Już nie mogłyśmy doczekać się spotkania no i oczywiście byłyśmy pewne że nasi rodzice nam pozwolą. Rozmawiałyśmy dobre 2 godziny. Więc gdy tylko odłożyłam telefon odleciałam w objęcia morfeusza..
Obudziłam się w wyjątkowo słoneczny czwartek. Dzisiejszym celem było poinformowanie ojca o przyjeździe Wiki. No trzeba to zrobić teraz no bo w końcu ma przylecieć  już w następny  piątek…no ale najpierw czeka mnie pierwszy dzień w szkole.  Z tymi zamiarami zwlekłam się z łóżka i poczłapałam w skromne progi łazienki. Ogarnęłam włosy oraz się ubrałam>>klik<< na oczy nałożyłam lekki makijaż, wszystko szło mi wolno bo była dopiero 6:15 a do szkoły było na 8 więc zdążę  spokojnie, tak była ta godzina a ja już na nogach. No ale w końcu muszę załatwić moją sprawę przed pójściem taty do pracy. Zeszłam po drewnianych schodach na dolne piętro lecz nigdzie nie widziałam mojego taty więc postanowiłam zrobić nam śniadanie. Szybko zabrałam się za jajecznicę i po ok. 15 minutach wszystko było gotowe. Herbata na stole, talerzyki, nad moją robotą (czytaj - jajecznicy) pojawiała się biała przeźroczysta fala pary co oznaczało że wszystko jest już na swoim miejscu. Po chwili usłyszałam kroki i wiedziałam już kto to. Tak to mój ojciec, to dziwne jakby wyczuł moment w którym ma przyjść.
-Cześć skarbie czegoś ode mnie chcesz że to tak ładnie wygląda?- zapytał z uśmiechem w oczach i na twarzy
-No tak jakby ale najpierw zjedzmy bo umieram z głodu- stwierdziłam i usiadłam do stołu.
-No niech ci będzie- powiedział i zrobił to samo co ja.
Skonsumowaliśmy jajecznice w spokoju i gdy wszystko zamieniło się w stos brudnych naczyń zabrałam głos.
-No bo jest taka sprawa.- zaczęłam
-Aha no to słucham- powiedział
-Wczoraj gadałam z Wiktorią i ona powiedziała mi że w szkole od piątku mają wolne na 2 tygodnie z przyczyny jakiegoś remontu i ja jej zaproponowałam żeby do nas na ten czas przyjechała.. no i mam nadzieję że się zgodzisz.- zakończyłam swój wielce długi monolog.
-Aaa to o to chodzi. Pewnie że się zgadzam, przecież mówiłem ci że Wiki może nas odwiedzać kiedy tylko zechce no ale nie zapominaj że ty będziesz przez ten czas chodziła do szkoły- powiedział
-Tak to wiadomo- powiedziałam
-No dobra chyba powinnaś się zbierać bo się spóźnisz na autobus- powiedział. Tak nie mógł mnie dzisiaj zawieść do szkoły bo budynek jest w innym kierunku niż jego praca.
-Tak. Już idę. Pa tato – mówiąc to pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu.
Na moje szczęście przystanek nie był tak daleko jak to było w Polsce. Minęło niecałe 5 minut drogi i właśnie siedziałam na ławce oczekując na autobus. Trochę się stresowałam tym jak mnie przyjmą w nowej klasie a co najmniej w szkole. Moje zamyślenia przerwał żółty pojazd podjeżdżający na parking przede mną. Wstałam powoli z ławeczki i skierowałam się ku drzwiom. Kiedy skasowałam bilet i przeszłam do dalszej części autobusu zauważyłam że jedyne wolne miejsce jest obok dziewczyny z kruczo czarnymi włosami. Wyglądała na smutną. „No cóż raz się żyje ” pomyślałam i skierowałam się w stronę dziewczyny.
-Przepraszam. Mogę tu usiąść- zapytałam pokazując na wolne miejsce
-Jeśli chcesz –powiedziała spuszczając głowę
Zajęłam miejsce obok niej i w tym samym momencie wpatrywały się we mnie chyba wszystkie pary oczu z tego autobusu.
-Co się dzieję ? czemu oni tak dziwnie na mnie patrzą?- zapytałam cicho dziewczyny obok
-Usiadłaś obok mnie dlatego- powiedziała ze smutkiem i ledwie słyszalnie
-No i co z tego?- powiedziałam nie rozumiejąc
-Bo widzisz wszyscy uważają że jestem dziwakiem  bo nie mam rodziców i oprócz tego nikt ze mną nigdy nie gada, no i ty chyba jesteś pierwsza- powiedziała łamiącym się głosem
-Przecież to chore i ja tak nie uważam myślę że jesteś normalną dziewczyna taką jak każdy- powiedziałam – Nie obchodzi mnie to czy na mnie źle patrzą, oni nie mają prawa cię tak traktować
-….- przemilczała to co powiedziałam
- Jeśli oczywiście mogę zapytać to co się stało z twoimi rodzicami?-  zapytałam niepewnie bo nie chciałam skrzywdzić dziewczyny, bowiem wiedziałam jak to boli jak straci się najważniejszą osobę w twoim życiu.
-Zginęli w wypadku samochodowym a teraz wychowuje mnie babcia.- powiedziała cichutko
- To przykre. Przepraszam że zapytałam- powiedziałam i obróciłam się w stronę jazdy.
-Nie szkodzi. Już się przyzwyczaiłam. –powiedziała
-Chciałabym umieć sobie to tak przyswoić jak ty. A tak w ogóle to jestem Laura- mówiąc to wyciągnęłam rękę w jej stronę
-Kate- uścisnęła moją dłoń – Laura to chyba nie jest angielskie imię- stwierdziła
-Tak ja jestem Polką- stwierdziłam
-Powiesz mi dlaczego chciałabyś to sobie przyswoić tak jak ja?- zapytała a mi się ugięły kolana.
-Eeem. Ja nie wiem czy umiem o tym mówić. Kiedy indziej ci to powiem dobrze?- zapytałam
-Ok. Widzę że to dla ciebie trudne.- stwierdziła
-Tak- powiedziałam cicho i nawet nie zorientowałam się że autobus stanął pod budynkiem szkoły.
Razem z nowo poznaną koleżanką ruszyłyśmy w stronę wejścia do szkoły ….
------------------------------------------
Heej:* Wiem że dawno nie było rozdziału ale przepraszam bo mnie nie było i teraz jestem gotowa do pracy…. Liczę na komentarze i mam nadzieję że się tobie Gabi rozdział podobał :*

sobota, 27 lipca 2013

heej :*

Oznajmiam że już jestem i zaczynam pisać... zapraszam także na bloga
http://www-my-crazy-life.blogspot.com/ prowadzę go z 2 przyjaciółkami D: zapraszam gorąco i teraz w stylizacjach pomagać mi będzie moje best friend :D :*

sobota, 20 lipca 2013

Ważne !! :D

Hej Kochani !!
Muszę z przykrością oznajmić że następny rozdział będzie dopiero w następny wtorek czyli 30 lipca... no chyba że się uda i będzie on 29.. będzie dopiero we wtorek ponieważ jutro wyjeżdżam na wakacje i nie będzie mnie  tydzień, :/ No chyba że jak skończę rozdział 7 to dodam go  jeszcze dzisiaj a następny w tamten wtorek :D ale jeszcze zobaczymy :*

środa, 17 lipca 2013

Rozdział 6 ;D


Następnego dnia gdy tylko otworzyłam oczy usłyszałam dźwięk obijania kropel deszczu. Jak ja nie lubię deszczu….No ale w końcu jesteśmy w Londynie i taka pogoda trafia się często więc nie ma co się przejmować. Wygramoliłam się z mojego łóżka i poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem. Moje włosy były w wielkim „artystycznym” nieładzie. Podjęłam próbę rozczesywania lecz wyszła ona niestety negatywnie. Po chwili na głowie miałam wielkie siano. Musiałam tak czy inaczej wziąć poranny prysznic i jakoś umierzwić moje włoski. Wyszłam z kabiny i założyłam >>klik<<. Nie było dzisiaj najcieplej. Z końcówek włosów kapały kropelki wody. Szybko zawinęłam je w ręcznik i zaczęłam osuszać. Rozczesałam je ponownie oraz wysuszyłam i po paru minutach wyglądały normalnie(o ile można to tak nazwać :D )Na moje oczy nałożyłam tylko i wyłącznie czarny tusz do rzęs. I zeszłam na dół. Siedzenie w łazience zajęło mi ok. 25 minut i przez to była godzina 11.
Przy stole w kuchni zastałam mojego tatę który właśnie kończył połówkę bułki oraz wypijał poranną dawkę kofeiny czyli inaczej kawę.
-Cześć tato – powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
-Hej skarbie! Zaraz jedziemy do twojej nowej szkoły ok.?- zapytał
-Dobrze. Tylko coś zjem- powiedziałam i weszłam do kuchni.
Szybko sporządziłam sobie takie smakowite bułki jak mój ojciec i trzymając w jednej ręce talerz a w drugiej kubek z herbatą ruszyłam z powrotem do jadalni.
-Masz dzisiaj wolne?- zapytałam po chwili milczenia
-Niestety nie. Zaraz po tym jak wrócimy jadę do firmy- oznajmił
-Aha- powiedziałam cicho
-A ty co masz dzisiaj w planach?- zapytał
-Jeszcze nie wiem… skoro jutro już idę do szkoły więc raczej się spakuje a później to się okaże- stwierdziłam i zabrałam się za kończenie mojej bułeczki.
-Okej……. To co już jesteś gotowa?- zapytał
-Tak możemy już jechać.- odpowiedziałam i wyszłam z nim z domu.
Po zamknięciu drzwi wsiedliśmy do naszego srebrnego auta które udało się sprowadzić z Polski, i pojechaliśmy pod budynek w którym teraz miałam kończyć edukacje. Poszło szybko. Musiałam zrobić zdjęcie, no trudno. Nie lubiłam tego no ale potrzebne było do legitymacji więc udałam się za dyrektorem do małej klasy w której były takie parasolki, aparat itd. Po chwili przywitał nas wysoki mężczyzna który zrobił mi jakże piękne zdjęcia :/ Po tym wystarczyło podpisać jakieś papiery no i dostałam książki. To było na tyle. Znów zapakowaliśmy się do auta i tym razem jechaliśmy w odwrotną stronę. O godzinie 13 byłam w domku. Tato pojechał do pracy a ja poszłam zapakować książki i takie inne rzeczy przydatne w szkole jak np. piórnik do mojego starego plecaczka.
Kiedy skończyłam rozsiadłam się w salonie i włączyłam telewizor. Skakałam po kanałach lecz i tak nic ciekawego nie było. Po chwili natrafiłam na wywiad chłopców. Wsłuchałam się w słowa i nagle usłyszałam:
Reporter: Co ciekawego ostatnio zdarzyło się waszym życiu?
Niall: Poznaliśmy cudowną osobę.
Liam: Tak, to prawda. Ostatnio świetnie się razem bawiliśmy
Louis:  Tak było wspaniale.
Reporter: Zdradzicie nam wszystkim kto to taki?
Harry: Pewnie…..
Niall: To Laura.
Zayn : Tak i z tego miejsca ją gorąco pozdrawiamy oczywiście jeśli to ogląda.”
Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Wywiad ciągnął się jeszcze chwilę ale gdy się tylko skończył wyciągnęłam telefon i napisałam sms do Nialla o treści „Hej! Widziałam wywiad i bardzo wam dziękuję to było bardzo miłe i wy także jesteście wspaniali :* Laura xoxo.” Wysłałam i nie musiałam długo czekać na odpowiedź „Powiedzieliśmy całą prawdę :* Co teraz robisz? Coś ważnego?  Niall ” Szybko odpisałam „Szczerze to się nudzę, ale to nie jest nic ważnego a coś się stało?” Po chwili dostałam wiadomość „ Miałabyś ochotę przyjść na naszą próbę?”. Odpowiedź była bardzo prosta  „Pewnie tylko gdzie ?”  Niall „ Ul. ….. budynek nr. 45. Zapraszamy :*” Zaczęłam ubierać buty i w tym samym momencie odpisałam „ Ok. Zaraz tam będę. Do zobaczenia” Wyszłam na zewnątrz i dokładnie zamknęłam drzwi. Po paru sekundach siedziałam w taxi i słuchałam muzyki. Zapłaciłam starszemu panu i właśnie stałam przed budynkiem 45. Był to nawet spory wieżowiec. Napisałam Niallowi że jestem na dole a on po chwili pojawił się w szklanych drzwiach. Zaprosił mnie do środka i skierowaliśmy się do windy. Całą drogę na 6 piętro rozmawialiśmy na różne tematy. Pytał mnie o moje zainteresowania oraz pasje. Moje odpowiedzi były proste:
-Uwielbiam szkicować. Kiedyś z moją przyjaciółką także czasami śpiewałam no ale jej wychodziło to o wiele lepiej… a co jest twoją pasją?- powiedziałam a potem zapytałam
-Mam nadzieję że kiedyś pokażesz mi swoje dzieła? – zapytał
-No jeśli będziesz chciał.
-Ja uwielbiam śpiewać no ale to wiadomo bo też mam taką pracę… no ale moją taką pasją jest gitara.- odpowiedział
-Naprawdę? U mnie w domu też ktoś grał na gitarze i to bardzo pięknie.. zawsze usypiałam do dźwięków strun- powiedziałam i już dobrze wiedziałam kto to był.
-To świetnie a powiesz kto?- powiedział uśmiechnięty a mi się ścisnęło gardło
-T..tak to była……… moja mama.- ostatni wyraz powiedziałam bardzo cicho i myślałam w pewnym momencie że nie usłyszał.
-Spokojnie jeśli nie chcesz o tym gadać to nie ma sprawy..- powiedział i dotknął mojego ramienia aby dodać mi otuchy.
-Nie ja po porostu nikomu oprócz mojej przyjaciółki i rzecz jasna rodziny nie mówiłam o mojej mamię więc może kiedy indziej o tym pogadamy?- powiedziałam z nadzieją że mnie zrozumie.
-Nie ma sprawy – po tych słowach winda zatrzymała się na naszym piętrze.
Wysiedliśmy i skierowaliśmy się do pokoju nr 15. To pomieszczenie wyglądało bardzo podobnie jak studio nagraniowe.  Gdy tylko weszłam zobaczyłam resztę zespołu. Wyglądali jakby na kogoś czekali ale jak się potem okazało czekali na swojego menagera Paula. Przywitałam się z chłopakami i zaczęliśmy rozmowę. Louis jak zwykle się wygłupiał i opowiadał swoje kawały ale trzeba przyznać że to było zabawne. Po ok. 20 minutach w pomieszczeniu znalazł się Paul.
-Witam. Ty pewnie jesteś Laura.- powiedział szarmancko
-Dzień dobry. Tak to ja.- odpowiedziałam
-Miło mi cię poznać. Chłopcy bardzo dużo o tobie mówią.- powiedział na co się uśmiechnęłam
-Mi również. To miłe- powiedziałam i po tym usiadłam razem z menagerem po stronie gdzie było bardzo dużo guziczków, a zespół przodem do nas za szklaną szybą. Usiadłam z boku a całym tym sprzętem zajął się wysoki mężczyzna który po chwili do nas dołączył.  Zaczęli śpiewać. Zaśpiewali chyba z 10 piosenek  i wtedy próba się skończyła. Po tym wszystkim była godzina 17. Pożegnaliśmy się z Paulem i wyszliśmy z wieżowca.
-Ok. to teraz jedziemy do nas.- powiedział Niall
-No ja też już będę się zbierać – stwierdziłam
-Ale ty idziesz z nami - szybko powiedział blondyn
-No ale ja…- przerwał mi tym razem Harry
-Nie ma żadnego ale.- powiedział
-No ok. bo i tak z wami nie wygram. Lecz na krótko bo jutro wracam do szkoły- powiedziałam
-No pewnie później cię odwieziemy. Chodźcie- powiedział Liam i pociągnął mnie do samochodu.
Ruszyliśmy. Po ok. 15 minutach siedzieliśmy w salonie chłopców. Niall gdzieś zniknął. Ja poszłam z Zaynem do kuchni w celu przygotowania jakichś przekąsek. Przesypałam chipsy do szklanej miski oraz zaczęłam kroić truskawki. Wykonując tą czynność zamyśliłam się. Myślałam o Niallu. A dokładniej o tym co między nami jest. Lecz w pewnym momencie poczułam pieczenie. Odruchowo spojrzałam na swoją rękę i zobaczyłam małą kreseczkę z której wypływała krew.
-Ała – powiedziałam cicho do siebie i ścisnęłam dłoń.
-Co się stało? –zapytał przejęty Zayn.
-Nic tylko lekko się zacięłam, pójdę do łazienki to przemyć- powiedziałam i skierowałam się do drzwi
-Może pójdę z tobą?- zapytał
-Nie, nie trzeba poradzę sobie. Dzięki- powiedziałam i skierowałam się po schodach do łazienki. Przed drzwiami do niej spotkałam Nialla który jak tylko zobaczył moją dłoń z której kapała już krew szybko pobiegł ze mną do łazienki i zaczął opatrywać moje skaleczenie. Po paru minutach wszystko było w porządku. Staliśmy nad umywalką i kiedy było już po wszystkim obróciłam się do niego a on do mnie tak że staliśmy twarzą w twarz. W pewnym momencie zatonęłam w jego niebieskich tęczówkach i nawet nie zauważyłam kiedy nasze twarze zaczęły zbliżać się do siebie. Byliśmy już tak blisko siebie że czułam jego przyspieszony oddech. Mało brakowało a nasze usta złączyły by się w pocałunku. Lecz nagle usłyszeliśmy głos z dołu:
-Wszystko w porządku?- krzyczeli chłopcy.
My natychmiastowo się od siebie oddaliliśmy a ja lekko się zmieszałam i odpowiedziałam :
-Tak już idziemy-
Popatrzyłam na Nialla który w tym momencie bacznie obserwował swoje buty. Podeszłam do niego i powiedziałam cicho:
-Dziękuje.
Na co on się uśmiechnął. Chyba w tamtym momencie zdałam sobie sprawę z tego że chyba się zakochałam….
----------------------------------------------
Heej!! :* Przepraszam że dodaję dopiero dzisiaj ale wczoraj nie miałam kompletnie czasu. No i po za tym nie było mnie w domu. Także jest dzisiaj i przepraszam jeszcze raz za tą długą nie obecność następny postaram się dodać szybciej :* Proszę o komcie i mam nadzieję że się podoba.. coś zaczyna się dziać między Laurą a Niallem :D :*
:)

wtorek, 9 lipca 2013

Rocznica 1D :)


PROSZĘ NIECH KAŻDY Z WAS UDOSTĘPNIA TO NA SWOICH STRONKACH, KONTACH itp.
BARDZO WAŻNA WIADOMOŚĆ.

'' 23 lipca 2013 roku One Direction będą obchodzili 3 rocznicę powstania 1D... pewna Adminka Nelly wpadła na taki pomysł żeby w ten dzień każda Directioners robiła to co oni zazwyczaj... np :
1. Nie jadła łyżką. ( jak Liam )
2. Przeglądała się w każdym lusterku. ( jak Zayn )
3. Jadła bardzo, bardzo dużo. ( jak Nialler )
4. Była lekko zboczona xD ( jak Hazza )
5. Chodziła bez skarpetek. ( jak Lou )
6. Ubrała się tak, aby mieć na sobie ulubiony kolor każdego z 1D.

Chłopcy mają jeszcze więcej, dziwacznych, zwariowanych i śmiesznych nawyków, które możemy robić 23.07 dla pokazania wszystkim ( w tym 1D ) że my pamiętamy o rocznicy. ''

PROSZĘ O POMOC W UDOSTĘPNIENIACH, BO TO POTRZEBUJE ROZGŁOSU ŻEBY KAŻDA DIRECTIONERS TO ZROBIŁA...                                      A DIRECTIONERS TO SIOSTRY WIĘC SOBIE POMAGAJĄ DLATEGO UDOSTĘPNIJCIE TO U SIEBIE :)






Mam nadzieję  że pomożecie :*

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 5 :)


Zamknęłam drzwi i skierowałam się w stronę pojazdu. Otworzyłam drzwi i już po chwili widziałam uśmiechniętą twarz chłopaka.  Szybko usiadłam na siedzeniu obok niego, przywitaliśmy się i jego auto ruszyło. Podczas drogi rozmawialiśmy na różne tematy. Mimo że krótko znałam tego chłopaka to rozmawiało się z nim jakby znało się go już dobre parę lat. Po ok. 15 minutach byliśmy na miejscu. Okazało się że dom chłopców jest nawet blisko mojego. Kiedy samochód się zatrzymał próbowałam otworzyć drzwi lecz Niall mnie wyprzedził i teraz otwierał moje drzwi i wskazywał gestem ręki że mam wysiąść.
-Dzięki – odpowiedziałam i wyszłam z pojazdy
-Nie ma sprawy- odpowiedział i prowadził do budynku.
Otworzył drzwi i pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam to 3 chłopców rzucająca się czymś nawzajem. Tylko jeden z nich próbował wszystkich jakoś ogarnąć. Nie powiem wyglądało to zabawnie.
-Taaak. To już wiesz że my nie jesteśmy normalni- powiedział Niall i się tak pięknie uśmiechnął.
-Właśnie widzę ale nie przeszkadza mi to – odpowiedziałam i weszliśmy do środka.
-Ehehm. Chłopaki poznajcie to jest Laura. – Powiedział a oni wszyscy się wyrwali jakby z transu.
-Hej wszystkim !- i skierowałam do wszystkich uśmiech.
-Hej- odpowiedzieli chórem
-To tak. Jestem Liam, to jest Harry, Zayn oraz Louis no i Niall ale to wiesz- powiedział chłopak który wcześniej starał się wszystkich ogarnąć. Wskazywał po kolei na chłopców którzy koło niego stali. A oni machali do mnie.
-Laura – powiedziałam
-Ok. To co robimy?- zapytał ten w lokach bodajże Harry.
-Hmm. Proponuje zrobić ognisko- stwierdził brunet Zayn
-Całkiem dobry pomysł- oznajmił Louis i wszyscy mu przytaknęli.
-To ja lecę po gitarę – powiedział Niall i popędził schodami na piętro.
Ja razem z resztą wyszłam na dwór. Mieli tutaj wiele miejsca. Na środku był duży basen. Oczywiście taki w ziemi. A obok specjalne miejsce do robienia ogniska. 2 ławki, koło utworzone z kamieni i takie inne rzeczy. Liam z Zayn’em zajęli się ustawianiem drewna ja razem z Niall’em (który już wrócił) poszłam po pianki do pieczenia. A Harry z Louisem usiedli na ławkach i czekali na to aż wszyscy skończą. Kiedy wróciliśmy ognisko się już paliło. Usiedliśmy na około niego na drewnianych ławkach. Piekliśmy białe pianki i śmieliśmy się z naprawdę głupich rzeczy. Chłopcy opowiadali o tym jak byli mali i o ich głupich wpadkach. Nie powiem bawiłam się doskonale. W pewnym momencie Niall wziął do ręki gitarę i zaczął na niej grać. On dzięki swoim palcom wydobywał piękne dźwięki znanych piosenek i wszyscy je śpiewaliśmy.  Po paru chwilach przestaliśmy i ja uważnie patrzyłam na Harrego który zaczął ściągać buty. Byłam bardzo ciekawa po co to robi ale po chwili już wiedziałam. Ściągnął skarpetki a na ławce zostawił telefon i z rozpędu wskoczył do basenu. Wszyscy na początku zaczęli się śmiać lecz po chwili dołączył do niego Louis, Zayn oraz Liam. Niall siedział ze mną patrząc na bandę bawiącą się w wodzie a po chwili poczułam szarpnięcie za rękę i jedynym co mogłam zrobić to rzucić komórkę na stos koszulek chłopaków. Tak to Niall ciągnął mnie do basenu. W pewnym momencie widział że się opieram  wtedy wziął mnie na ręce i wskoczył do basenu. Byłam cała mokra i stwierdziłam że kiedyś mu się za to odpłacę. No ale jak już byłam w tej wodzie to zaczęłam się z nimi bawić. Nie przejmowałam się tym że pewnie makijaż mi się rozmazał albo włosy pomoczyły. Nie po prostu się wygłupiałam i chlapałam wodą razem z nimi. Po ok. 40 minutach zrobiło się zimno więc wszyscy wyszliśmy i usiedliśmy przy palącym się jeszcze ognisku. Zabrałam telefon i przy okazji popatrzyłam która godzina. Była 21:30. Ale zleciało.
-Już trochę późno. Chyba będę wracać. – powiedziałam
-Poczekaj ja cię odwiozę, ale jesteśmy cali mokrzy, więc najpierw się przebierzemy- powiedział Niall
-Ale ja nie mam innych ciuchów. – stwierdziłam
-No przecież coś ci dam.  Choć- powiedział i pociągnął mnie do swojego pokoju.
Ściany w tym pomieszczeniu miały ciemno zielony kolor. Muszę przyznać że wyglądało to naprawdę fajnie. Niall po chwili grzebał w swoich rzeczach. Wręczył mi jakiś t-shirt, zieloną bluzę z kapturem i o wiele za duże na mnie szare spodnie dresowe.
-Proszę mam nadzieję że może być.- powiedział
-Tak dzięki- odpowiedziałam
-Ok. to ja idę do innego pokoju się przebrać. – stwierdził Niall i wyszedł
Zostałam sama. Szybko założyłam rzeczy chłopaka i stwierdziłam że wyglądam naprawdę komicznie. Wszystko było na mnie za duże o jakieś 2 rozmiary. No ale trudno. Złożyłam swoje rzeczy i zeszłam na dół. Tam czekał na mnie blondyn. Popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
-Fajnie wyglądasz.- stwierdził i powiększył swój uśmiech
-Tak wiem. Jak w worku- odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-No może troszkę- powiedział i również wybuchł śmiechem.
-Ok. chodźmy bo teraz to już jest późno.- powiedziałam i ruszyliśmy ku drzwiom.
Po ok. 15 minutach jazdy stałam już pod swoim domem.
-Dziękuje za podwózkę i za mile spędzony wieczór no i za ciuchy. Oddam je przy następnym spotkaniu ok.?- zapytałam
-Nie ma za co no i pewnie że przy następnym. – powiedział
-Ok. To do następnego razu-  powiedziałam i pożegnałam się z chłopakiem
Gdy odjechał weszłam do domu. Taty chyba jeszcze nie było bo nigdzie go nie widziałam. Ale to chyba dobrze. Poszłam do swojej łazienki i wzięłam prysznic. Przebrałam się z za dużych ciuchów w moją słodką pidżamkę >>klik<<. I usiadłam na zaścielonym łóżku. Po chwil przypomniałam sobie że dawno nie rysowałam. Postanowiłam to nadrobić. Wyciągnęłam mój brudnopis który leżał w szafce biurka oraz ołówek. Zaczęłam szkicować. Stwierdziłam że spróbuje narysować sytuacje z dzisiejszego dnia. Zaczęłam. Mój obrazek co 15 minut zmieniał swój wygląd. O godzinie ok..23 zakończyłam swoje dzieło. Rysunek przedstawiał dzisiejsze wskakiwanie do wody moje i Nialla oraz resztę bawiącą się w basenie. No mogę powiedzieć że nie wyglądało to najgorzej. Po chwili odłożyłam zeszyt i usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Poszłam na dół zobaczyć kto to ale wiedziałam. Tak to mój tato. Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek na powitanie.
-Hej. Widzę że dzisiaj ciężko pracowałeś- powiedziałam
-Tak. No ale trudno – odpowiedział
-No tak- stwierdziłam
-Córciu jutro zawiozę papiery do szkoły bo na śmierć nich zapomniałem- powiedział
-Spokojnie. Jak chcesz to pojadę z tobą- stwierdziłam
-No jeśli masz ochotę to pewnie.- powiedział
-Ok. –
-Wiesz pójdę się już położyć bo jestem strasznie zmęczony. – powiedział i ruszył ku schodom.
-Dobranoc- krzyknęłam za nim
To dziwne bo zbliżała się 24 a mi nie chciało się w ogóle spać. Postanowiłam jeszcze posiedzieć to może wtedy mi się zechce. Tak też zrobiłam. Najpierw poszłam do kuchni i wzięłam jogurt i skierowałam się do salonu. Włączyłam telewizor i zaczynał się właśnie jakiś film. Zostawiłam ten program i jedząc biały krem oglądałam. Nawet nie wiem kiedy zmorzył mnie tak sen że ledwo co doszłam do swojego pokoju. Ległam na moje łóżko i odpłynęłam w krainę snów.....
…………………………………………………………….
Hej! Przepraszam że dopiero teraz ale jak kończyłam rozdział to na złość zniknął mi wczoraj Internet i nie było go cały prawie wieczór :`( Także rozdział jest dzisiaj i mam nadzieję że spełniłam oczekiwania Karolina  Mam nadzieję że się podoba i proszę jak zwykle o to samo czyli o komcie :*

czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 4 :D


Dodaję ten rozdział troszkę szybciej za prośbą mojej koleżanki. Także ten rozdział dedykuje
 Karolinie Ł. Mam nadzieję że będzie ci się podobał :* Przepraszam że tak późno ale nie miałam czasu :/
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Najwidoczniej się myliłam bo w pewnym momencie na swoich ramionach poczułam duży, ciepły materiał……….. szybko się obróciłam. Za mną stał chłopak lat ok. 19. Miał na sobie bluzę z kapturem i okulary przeciwsłoneczne. To dziwne bo przecież był już późny wieczór i raczej nie zapowiadało się że zaraz wyjdzie słońce.
-Dziękuje za kurtkę ale ty przecież zmarzniesz – powiedziałam  nie pewnie
-Spokojnie mam bluzę a widzę że się trzęsiesz…. Mogę?–  uśmiechnął się a po chwili wskazał na ławkę.  Takiego uśmiechu jeszcze nigdy nie widziałam, był taki szczery i przyjazny.
-Pewnie siadaj. I jeszcze raz dziękuje- powiedziałam.
Usiadł obok mnie i zdjął kaptur oraz okulary. Po chwili mogłam zobaczyć jego blond włosy i przepiękne niebieskie oczy. Skądś go kojarzyłam tylko skąd.
-Jestem Niall – powiedział szarmancko podając rękę
-Laura- powiedziałam i uścisnęłam jego dłoń
Wtedy mnie olśniło. Widziałam go przecież wtedy w telewizji.
-Niall z tego zespołu? -  zapytałam nie pewnie
-Tak ……. Nie rzucisz mi się zaraz na szyję krzycząc moje imię prawda? – zapytał z lekkim uśmiechem
-Nie ,spokojnie, nie jestem taką świrniętą fanką. Ja w sumie to tylko parę razy słyszałam wasze piosenki, ale muszę przyznać że są dobre. – powiedziałam
-To dobrze, cieszę się że ci się podobają. Powiesz mi co tu robisz o tej porze?- zapytał
-Przyszłam na spacer po okolicy, ponieważ dzisiaj się tu wprowadziłam. Ale w sumie mogę spytać o to samo – odpowiedziałam
-Ja musiałem wyjść bo kumple mnie zdenerwowali.- odpowiedziałem
-Mam nadzieję że się pogodzicie- powiedziałam i uśmiechnęłam się
-No oby. Nie możemy ustalić w jakich Kajach ma być trasa, jak jeden chce ten kraj to drugi nie i tak w kółko- powiedział i przy tym śmiesznie gestykulując.
-No to faktycznie macie problem – powiedziałam powstrzymując śmiech.
-No i to jaki- odpowiedział i sam zaczął się śmiać
 -Ok. Pewnie już późno więc będę się zbierać- powiedziałam wstając z ławki i próbując zdjąć kurtkę chłopaka.
-Jeśli chcesz to cię oprowadzę. I nie ściągaj bo jest już zimno. Jeszcze się przeziębisz- odpowiedział z troską.
- Dziękuje i jeśli ci się chce to z wielką chęcią – odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę mojego domu.
Przez całą drogę rozmawialiśmy na wszystkie tematy oraz śmialiśmy się z wielu rzeczy. Zdążyliśmy sie już nawet trochę poznać . Czas naprawdę płynął nam bardzo szybko. Nawet nie zorientowałam się kiedy stałam już przy swoim domku.
-Tutaj mieszkam. Dziękuje za odprowadzenie oraz za kurtkę.- powiedziałam i podałam mu jego własność.
-Nie ma sprawy. To była przyjemność. – odpowiedział
-Ok. No to miejmy nadzieje że do zobaczenia.- powiedziałam i chciałam wejść do domu
-Laura ! – powiedział szybko
-Tak?- zapytałam
-Dasz mi swój numer telefonu? No tak wiesz żebyśmy mogli się jeszcze spotkać- tłumaczył się
-Pewnie. – powiedziałam i podałam mu mój numer.
-Ok. Dzięki. To do zobaczenia- powiedział i dał mi buziaka w policzek
-Pa- odpowiedziałam i nasze drogi się rozeszły.
Weszłam do domu i zastałam mojego tatę siedzącego w salonie.
-Hej tato, jestem- powiedziałam gdy tylko weszłam
-Co tak późno już zaczynałem się martwić- odpowiedział
-Przepraszam ale spotkałam takiego chłopaka i się zagadaliśmy- odpowiedziałam i spojrzałam na zegarek. Była już 23. Trochę się zasiedziałam ale to nic. Przynajmniej poznałam jakąś osobę w tym mieście.
-No już nic się nie stało. – powiedział
-Ok. to ja idę do swojego pokoju. – powiedziałam i udałam się na piętro
Weszłam do pokoju i usłyszałam dźwięk wiadomości. Spojrzałam na wyświetlacz. Numer nieznany. Otworzyłam sms i ujrzałam jego treść „Bardzo miło mi się z tobą rozmawiało, mam nadzieję że jeszcze się spotkamy. Życzę dobrej nocy.  Niall xoxo.”. Uśmiechnęłam się do telefonu i szybko odpisałam „Ja też mam taką nadzieję. Dobranoc . Laura ”.  Po chwili byłam w swojej łazience i brałam kąpiel. Później wyszłam i odpaliłam laptopa. Weszłam na twittera. Dawno tam nie wchodziłam bo prawie od roku. Pierwszym co zobaczyłam to 1 więcej obserwujący. Nie był to nikt inny niż Niall. Dałam follow back i siedziałam jeszcze chwilę po pewnym czasie pojawił się nowy tweet o treści „Spędziłem super wieczór razem z nową znajomą @Laura123” Odpisałam mu podobnie a następnie zamknęłam komputer i pogrążyłam się w objęciach Morfeusza.
***Następnego dnia***
Otworzyłam oczy i pierwszym co zobaczyłam było zdjęcie na mojej szafce nocnej. Tak to samo zdjęcie które znalazłam wtedy przy pakowaniu. Oprawiłam je i teraz patrzyłam się w nie jakby było to coś świętego. Dla mnie było. Uśmiechnęłam się i postanowiłam wstać. Poczłapałam do łazienki i zrobiłam to co zwykle.  Czyli makijaż, jakaś fryzura i ubieranie się >>klik<<. Zeszłam na dół w celu zjedzenia jakiegoś śniadania bo przypomniałam sobie że wczoraj nie zjadłam kolacji. Po otworzeniu lodówki okazało się że trzeba zrobić zakupy. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem bo niczego innego nie było i usiadłam do stołu. Nigdzie nie mogłam znaleźć taty. Po zjedzeniu posprzątałam i kiedy weszłam do salonu zastałam na stoliku kawałek kartki. Był to liścik od taty.  Dowiedziałam się z niego że pojechał załatwić sobie pracę u swojego brata i nie będzie go cały dzień. Zostawił mi pieniądze żebym zrobiła te nieszczęsne zakupy i zjadła coś na obiad itd. Jak to zawsze się pisze.  Rozsiadłam się w salonie i włączyłam pierwszy lepszy program w TV. Leciała jakaś denna komedia. Po chwili usłyszałam melodyjny głos Jessie J. Tak to mój telefon. Wyświetlacz pokazywał numer oraz dopisek „Niall xoxo.”. Bez zastanowienia wcisnęłam zieloną słuchawkę.
***Rozmowa***
-Halo ? – odezwałam się
-Hej Laura. Chciałabyś się dzisiaj spotkać?- zapytał miły głos Nialla
-Hej. Tak czemu nie- odpowiedziałam
-To przyjadę po ciebie o 16 ok.?- zapytał znów
-Pewnie a powiesz gdzie pojedziemy?-
-Pomyślałem że do nas bo chłopcy chcieliby cię poznać- oznajmił
-Spoko. To do 16. Paa- odpowiedziałam
-Ok. Do zobaczenia  - powiedział i nasza rozmowa się skończyła.
Po tym telefonie byłam bardzo zadowolona. Z tego że poznam jego kumpli ale bardziej że znowu spotkam się z Niallem. Nie mogłam doczekać się już tej 16, a była dopiero 12.
Posiedziałam jeszcze chwilę i postanowiłam wybrać się na zakupy. Wzięłam portfel do którego włożyłam pieniądze od taty, ubrałam buty i wyszłam z domu. Po przekroczeniu progu tknęło mnie że przecież nie wiem gdzie jest jakiś sklep. Wróciłam do domu i szybko odpaliłam komputer. Wstukałam w wyszukiwarce i już wiedziałam że najbliższy supermarket jest jakieś 5 dzielnic dalej. No nie tak źle przynajmniej jeszcze gdzieś w tym mieście. Znów wyszłam z domu i teraz postanowiłam zadzwonić po taxi. Po kilku minutach siedziałam już w tym żółtym pojeździe. Minęło może z 15 minut a ja stałam przed nie za dużym marketem. Stwierdziłam wtedy że markety w Polsce są o niebo większe od tych w Anglii. No ale cóż. Weszłam szybko do środka i zaczęłam zbieranie produktów do koszyka. Nie robiłam wielkich zakupów bo jest nas przecież tylko 2 i po za tym kto by to zjadł. Na zakupach zeszła mi może z ok. 1 godzinka. Weszłam do domu z torbami i szybko wzięłam się za wypakowywanie rzeczy z reklamówek.  Kiedy skończyłam znów usłyszałam głos Jassie J. Odebrałam bez patrzenia kto dzwoni. Jak się później okazało była to Wiki. Na sam początek trochę na mnie nakrzyczała że nie dzwonie, ale potem jej przeszło. Opowiedziałam jej spotkanie z Niallem i o tym że dzisiaj poznam jego kumpli. Moim jednym pytaniem do niej było to w co mam się ubrać. Szybko mi poradziła i stwierdzam że tak też zrobię. Jeszcze chwilę gadałyśmy i po skończonej rozmowie  uznałam że jestem głodna. Szybko przemierzyłam odcinek z klatki schodowej do kuchni i zrobiłam sobie coś na szybko do jedzenia. Popatrzyłam na zegarek i była już 15. Posprzątałam po sobie i popędziłam do pokoju się ubrać. Po paru chwilach już wiedziałam co założyć. Zrobiłam tak jak poradziła mi Wiktoria. Czyli wygodne spodnie, jakiś t-shirt , złote dodatki oraz buty na płaskim >>klik<<. No wszystko razem nawet wyglądało ładnie. Szybko założyłam wybrane rzeczy i pognałam do łazienki poprawiłam lekko mój poranny makijaż oraz fryzurę. Na oczy dołożyłam czarne kreski i więcej tuszu a włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. O godzinie równo 16 pod mój dom podjechało czarne auto. Zostawiłam tacie kartkę na stole i wyszłam z mieszkania……
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Jesteście ciekawi co dalej? Dzisiaj skończyłam ten rozdział o 10:35 :D ale spokojnie większą część napisałam wczoraj a dziś zaczęłam od 10:00. Mam nadzieję że tobie Karolina też się podoba i że nie zawiodłam :*  Następny będzie albo jutro lub po jutrze. :** xdd

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 3 :*


Rano obudziłam się w nawet nie najgorszym nastroju. Była godzina 7. Tak to straszne że w wolny dzień muszę tak szybko wstawać. No ale w końcu dzisiaj jest ten dzień. Tak dzisiaj się wyprowadzamy.
Z wielkim trudem ostatni raz podniosłam się z mojego łóżka. Skierowałam się do małej i zarazem pięknej łazienki. Teraz przebywam w niej ostatni raz. Pomalowałam się bardzo delikatnie i wsunęłam moje ciało w komplet przygotowany jeszcze wczoraj >>klik<< Włosy spięłam w luźnego kucyka.  Gdy byłam już gotowa powolnym krokiem skierowałam się na dół do kuchni. Ten dom teraz wyglądał tak nie swojo. Wszędzie kartony. Żadnych ozdób na ścianach i półkach. I pomyśleć że kiedyś to wszystko układałyśmy wspólnie z moją matką. Mimowolnie moje kąciki ust powędrowały ku górze. W kuchni zastałam tatę który właśnie zalewał herbatę.
-Witaj córeczko. Za godzinkę przyjedzie firma po nasze rzeczy. Ja zaraz zmykam do twojej szkoły aby wypisali ci te wszystkie papiery potrzebne do przeniesienia do innej szkoły. Wrócę za góra 1 godzinę. Ok.?- zapytał
-Dobrze. Ja w tym czasie posprawdzam czy wszystko zabraliśmy i ma przyjść Wiki żeby się pożegnać.- oznajmiłam
-Ok.. Pożegnajcie się. Pozdrów ją ode mnie. Pa- na końcu słowa pocałował mój policzek i wyszedł z domu.
-Pa…- odpowiedziałam sama do siebie.
Postanowiłam coś zjeść. Ale chyba nie było mi to danie bo usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi.
Poszłam w stronę dźwięku i moim oczom ukazała się postać Wiktorii.
-Hej. Nie przyszłam za późno?- zapytała
-Co?! Za późno? Dla ciebie godzina 7:40 to późno?- zapytałam ze śmiechem
-No dobra. Co robisz?-
-Właśnie zaczynałam jedzenie. Ale może wejdź nie stój tak w drzwiach.- powiedziałam i zaprosiłam ją do mojego pustego mieszkania
-Ładnie pachnie- stwierdziła wchodząc
-Choć. Zjesz razem ze mną. – weszłyśmy do kuchni i zajadałyśmy się kanapkami.
Po jakichś 30 minutach dzwonek do drzwi znów dał o sobie znać.
-Teraz to pewnie ta firma- stwierdziłam i udałam się w stronę drzwi aby otworzyć.
Nie myliłam się. Po drugiej stronie stał jakiś mężczyzna i mówił że ma zabrać nasze karton do Londynu. Tak tato mi o tym mówił. Zaprosiłam go do środka. Ten od razu złapał za pierwszy karton i poszedł załadować go do wielkiej ciężarówki. Za nim weszło jeszcze z 6 facetów i rozbiegli się po całym domu. My z Wiki siedziałyśmy w kuchni rozmawiając gdy nagle jeden z nich oświadczył że wszystko już zapakowali. Podziękowałam i po chwili nieznany mi facet opuścił dom. Razem z jego zniknięciem do domu przyszedł tato. W ręku trzymał jakieś kartki. Domyślam się że ze szkoły.
-Witaj Wiki.-przywitał się
-Dzień dobry- odpowiedziała  moja przyjaciółka
-Skarbie jesteś już gotowa?- zapytał zwracając się do mnie
- Chyba tak-powiedziałam
-To dobrze bo musimy już jechać. Zaraz mamy samolot.- stwierdził
-Dobrze
-Czekam na ciebie w samochodzie- odpowiedział i wyszedł  z domu.
W tym momencie popatrzyłam na Wiki. Nasze spojrzenia się spotkały i mocno się przytuliłyśmy.
-Będę za tobą tęsknić ty mój głupku- powiedziała do mnie
-Ja za tobą tym bardziej. Obiecaj że przyjedziesz do mnie w najbliższym czasie.- powiedziałam
-Dobrze ale ty obiecaj że tam w Anglii nie znajdziesz sobie takiej przyjaciółki że o mnie całkiem zapomnisz. – odpowiedziała
-Obiecuje- stwierdziłam
-Ja też obiecuje- powiedziała Wiki.
Po tych słowach poczułam że po mojej twarzy spływają słone łzy. Lecz po chwili na twarzy Wiktorii też się one pojawiły.
-Ok. pora się zbierać. Bo się spóźnisz na samolot – powiedziała wycierając rękawem łzy
-No masz racje- odpowiedziałam i zrobiłam to samo co ona.
Wyszłyśmy z domu. Zamknęłam drzwi i ostatni raz popatrzyłam na mój rodzinny dom. Stanęłam przy aucie i pomachałam Wiktorii która oddalała się do swojego domu. Po paru minutach siedziałam już obok taty w naszym samochodzie. Ruszyliśmy. Droga na lotnisko zajęła nam a 40 minut. Gdy już byliśmy na miejscu tato poszedł po bilety a ja usiadłam na ławeczce.
Patrząc na ludzi którzy witali się ze sobą uśmiechałam się mimowolnie. Małe dzieci które żegnały się ze swoim rodzicem. Niektóre widoki były piękne i wzruszające lecz niektóre pełne bólu i żalu. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie tato który podał mi bilet. Wzięłam go od niego i razem ruszyliśmy do samolotu. Zajęliśmy swoje miejsca i zapiliśmy pasy. Po chwili byliśmy w powietrzu i stewardessa
 pozwoliła odpiąć nam czarne pasy.  Po ok. 5 minutach mój tato zasnął, a ja postanowiłam wyciągnąć słuchawki i wsłuchiwałam się w słowa piosenki Passenger - Let Her Go… Mijały tak godziny i nagle usłyszeliśmy „Prosimy o zapięcie pasów za chwilę lądujemy” zrobiliśmy jak kazali i już po paru chwilach byliśmy na lotnisku w Londynie. Wysiedliśmy z samolotu udaliśmy się do wyjścia. Żółtym pojazdem (czytaj: taxi) udaliśmy się pod nasz nowy dom. Po chwili stałam przed ślicznym domkiem>>Klik<<. Weszliśmy do środka. Pierwszym co zobaczyłam były wielkie szare kartony. Pewnie firma remontowa przyjechała przed nami. Razem z tatą postanowiliśmy chwilę odpocząć a następnie zabrać się za rozpakowywanie. Tak też zrobiliśmy. Po 20 minutach zabraliśmy się do pracy. Zaczynając od salony a kończąc na naszych pokojach. Zajęło nam to dobre 5 godzin ale opłacało się. Nasz dom wyglądał mniej więcej tak:
….dół….
Salon: >>klik<<
Kuchnia:>>klik<<
Klatka schodowa:>>klik<<
….góra….
Mój pokój :>>klik<<
Moja łazienka:>>klik<<
Pokój taty:>>klik<<
Łazienka taty:>>klik<<
No oczywiście pomijając jakieś schowki oraz korytarze. Ten dom bardzo mi się podobał. Po chwili usłyszałam piosenkę Jessie J - Do It Like A Dude .Tak to mój telefon, a tą piosenkę mam ustawioną na dzwonek. Spojrzałam na wyświetlacz : „Wiki :*”. Szybko nacisnęłam zieloną słuchawkę i oddałam się rozmowie z najlepszą przyjaciółką. Gadałyśmy ponad godzinę. Po skończonej rozmowie była godzina 20:30. Stwierdziłam że skoro jestem w nowym mieście oraz co ważniejsze w innym kraju to wybiorę się na wieczorny spacer po okolicy. Ubrałam się troszkę cieplej bo było już znacznie chłodno >>klik<<. Po chwili byłam już na zewnątrz. Spacerowałam już jakiś czas i stwierdziłam że okolica w której będę teraz mieszkała jest bardzo spokojna. W pewnym momencie doszłam do parku. Rosły w nim drzewa liściaste bodajże buki. Znalazłam tam taką bardzo ładną ławeczkę oddaloną znacznie od ścieżki. Obok niej rosła wierzba i liście zakrywały tą ławkę tak że tworzyła się za nią ściana liści. Wyglądało to przepięknie i za razem bardzo romantycznie. Przed ławką rozpościerał się staw po którym z gracją pływały białe łabędzie. Przysiadłam na brzegu ławki i lekko się skuliłam ponieważ zrobiło się już chłodno. Patrzyłam w czasem poruszającą się taflę wody i myślałam nad tym co czeka mnie w tym kraju. Zastanawiałam się nad moją nową szkołą. W sumie to dopiero złożę do niej papiery no ale zawsze coś. Mam nadzieje że ludzie zaakceptują mnie w tym budynku. Moje myśli nie omijały także mojej mamy z którą także w myślach rozmawiałam. Brakowało mi jej. Mogę nawet powiedzieć iż cholernie za nią tęskniłam. Chciałabym aby teraz mnie przytuliła i powiedziała jak zawsze „Nie martw się córciu. Będzie dobrze… musi być”. Liczę na to mam nadzieję że będzie dobrze. Chce się jakoś odnaleźć w tym wielkim mieście.
Robiło się coraz to bardziej chłodno, pomimo tego że miałam na sobie sweter czułam że moje ramiona pokrywa tak zwana „gęsia skórka” .Spojrzałam na zegarek.  21: 25. Ale ten czas szybko leci. Po chwili wszystko ucichło. Czułam się jakbym została sama, jakby nikogo po za mną nie było. Najwidoczniej się myliłam bo w pewnym momencie na swoich ramionach poczułam duży, ciepły materiał………..
--------------------------------------------------------------------------------------------
Hejj!! Jest 3 rozdział. Jesteście ciekawi kto da Laurze ten nieznany materiał??
Przepraszam jeśli długo czekaliście. Teraz obiecuje że następny dodam szybciej. Już jutro go zacznę pisać i zapewne jutro też go skończę więc spodziewajcie się go jutro lub co najwyżej po jutrze :*
Proszę o komentarze :* I mam nadzieję że się podobał… :*