niedziela, 13 października 2013

Rozdział 10 :))

Pod postem ważna informacja odnośnie dodawania rozdziałów :)
 Dobra a teraz zachęcam do czytania :** 
--------------------------------------------------------------------------------
Ponownie puściłam buraka lecz po pewnej chwili postanowiłam pytać dalej.
-Ok więc Liam powiesz coś więcej?
-No cóż, graliśmy w butelkę na całowanie i stąd jak się pewnie domyślasz to zdjęcie, był moment gdzie kąpaliśmy się w ubraniach  w basenie ale to przez Hazze bo powpychał nas do wody - powiedział i się uśmiechnął na wspomnienie o tym zabawnym incydencie.
-Ok. Na razie mi wystarczy. Wiecie co mam do was jeszcze jedno pytanie. - stwierdziłam
-Wal śmiało- zachęcił Zayn poprawiając swoją pozycję tak że Perrie teraz opierała na nim głowę.
-Czy was też tak boli głowa?-zapytałam
-Niestety ale spróbujemy temu zaradzić- powiedział Hazza i triumfalnym krokiem wszedł do kuchni, a kiedy z niej wrócił w ręku trzymał opakowanie z tabletkami na ból głowy i butelką wody.
-Ta dam!! Ma się swoje sposoby- stwierdził zadowolony z siebie.
Każdy łyknął po 1 tabletce i popijając ją wodą. Po paru minutach poczułam znaczną ulgę.
-Dobra ja się będę zbierać bo już i tak się zasiedziałam.- oznajmiłam i wstałam z wygodnej kanapy.
-To ja cię może odwiozę? - zaproponował nagle Nialler
-Nie trzeba za chwilkę mam autobus.- powiedziałam
-Jesteś taka uparta ale tym razem ci nie popuszczę- stwierdził
  -No dobra chyba nie mam innego wyjścia - powiedziałam i się lekko zaśmiałam. Następnie poszłam ubrać swoje butki. Pożegnałam się z wszystkimi i już po paru minutach siedziałam na skórzanym siedzeniu obok blondyna. Podczas podróży niewiele rozmawialiśmy lecz po paru minutach samochód zaparkował pod moim domem. Już z daleka wiedziałam że mój tato jeszcze nie wrócił więc zaproponowałam:
-Może wejdziesz?
-Nie, nie będę robił tobie i twoim rodzicom kłopotu.
Ał. Zabolało. Nie lubiłam gdy wspominali o mojej mamie ale w końcu on nic o tym nie wiedział więc można mu podarować.
-Coś ty to żaden kłopot. I tak byłabym sama. No chodź. - zachęcałam i odpięłam pasy.
-No dobra ale na chwilę. - stwierdził
Wysiedliśmy z auta i po jego zamknięci udaliśmy się do drzwi mojej posiadłości. Szybko znalazłam klucze i już po chwili byliśmy w środku. Plecak który miałam ciągle ze sobą rzuciłam w kąt i zdjęłam buty. Po chwili Niall zrobił to samo tylko że oprócz tego plecaka rzecz jasna.
-Zrobię herbatę. Ok?
-Pewnie- odpowiedział i skierował się za mną do kuchni. Wstawiłam wodę i po chwili oparłam się o blat także stałam na przeciwko chłopaka.
-Hmmm.. Co ty na to abyśmy oglądnęli jakiś film?- zaproponowałam po namyśle.
-Ok. Jestem za. A jaki?- zapytał
- Nie wiem. Tam koło telewizora są płyty wybierz coś, a ja przyniosę herbatę.\
-ok.- po tym ruszył do salonu.
Ja w tym czasie przygotowałam ciepły napój oraz zrobiłam popcorn i po chwili niosąc wszystko na tacy weszłam do pokoju gdzie czekał na mnie blondyn. Postawiłam wszystko na stoliku i zajęłam miejsce obok na kanapie.
-To co wybrałeś? -spytałam ciekawa
-Sama zobacz- powiedział i wręczył mi pudełko od filmu.
-The Conjuring? Nie lubię horrorów bo zawsze strasznie się boje- powiedziałam i zrobiłam śmieszną minę która widocznie rozbawiła chłopaka.
-Pamiętaj że zawsze możesz się do mnie przytulić. Myślę że nie będzie mi to przeszkadzało.- powiedział i się słodko uśmiechnął.
-Ok trzymam za słowo-stwierdziłam i usadowiłam się wygodnie na sofie tak że głowę oparłam na ramieniu blondyna a nogi położyłam bokiem na wypoczynku. 
Następnie włączyliśmy film. Był baaardzo straszny. Co chwilę mocniej wtulałam się w rękę Niala na co on się uśmiechał. W pewnym momencie objął mnie ramieniem lekko do siebie przyciągając tym samym teraz wtulałam się w jego brzuch. 
Oglądaliśmy dalej w skupieniu i po zakończeniu filmu dalej siedzieliśmy w tej samej pozycji.
Szczerze dalej myślami byłam w tych wszystkich scenach w filmie, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Aż podskoczyłam kiedy to usłyszałam na co Niall wybuchł niekontrolowanym śmiechem. Udałam focha i sięgnęłam po dzwoniący telefon. Jak się okazało dzwonił mój tato z wiadomością że nie wróci na noc ponieważ mają jakiś ważny projekt i zostaje u brata aby na d nim pracować. Ja oczywiście nie miałam nic przeciwko choć i tak uważałam że za dużo pracuje. No ale w sumie też rzadko gdziekolwiek wychodzi no oprócz pracy rzecz jasna. Rozłączyłam się i wróciłam do chłopaka siedzącego obok mnie.
-Ok ja będę się zbierać bo robi się już późno. - powiedział
-Chyba żartujesz. Kazałeś mi oglądać ten film a teraz zostawisz mnie samą na noc? - powiedziałam z udawanym oburzeniem lecz w duchu dalej strasznie się bałam
-Hmm. No dobra zostanę, ale tylko dlatego, ponieważ nie chcę żebyś się bała. 
-Dziękuje- powiedziałam z ogromną wdzięcznością i dałam mu buziaka w policzek. 
Siedzieliśmy rozmawiając i nawet nie spostrzegliśmy się gdy na zegarze gościła godzina 23:00. Stwierdziliśmy że pora się wykąpać.
Zaprowadziłam Nialla do mojego pokoju mówiąc że będzie spał u mnie. Po chwili poszłam do pokoju mojego taty i wyciągnęłam z niej za małe na niego spodnie dresowe i koszulkę. Wręczyłam je Niallowi i pokazałam mu moją łazienkę. Ja w tym czasie szybko przygotowałam się do lekcji na jutro. Odrobiłam zadanie domowe i spakowałam książki i podczas tego nawet nie zauważyłam że blondyn opiera się o drzwi do łazienki i bacznie mi się przygląda. Uśmiechnęłam się do niego i zakończyłam swoją poprzednią czynność. Teraz była moja kolej więc zabrałam swoją pidżamę i ruszyłam w stronę łazienki. Umyłam dokładnie swoje ciało oraz włosy i wyszłam z kabiny. Nałożyłam na siebie wcześniej zabrane rzeczy a włosy związałam w luźnego warkocza na boku. Kiedy wyszłam Niall siedział na łóżku a w jego rękach spoczywał telefon. Wtedy zauważyłam że ciuchy mojego ojca całkiem dobrze na nim leżą. Kiedy tylko zauważył że już jestem w pokoju porzucił wcześniejszą czynność.
-Robi się już naprawdę późno więc pora spać.- powiedział - A po za tym masz juro szkołę. -Dokończył swoją wypowiedź
-Tak wiem. Niestety. No dobra too dobrej nocy- stwierdziłam i gdy stał przede mną dał mi buziaka w policzek i szepnął do ucha ciche " Dobranoc ". Uśmiechnęłam się i poczułam że moje policzki się czerwienią. Podeszłam do drzwi i posłałam mu ciepły uśmiech po czym udałam się do pokoju mego taty.
Położyłam się pod ciepłą kołdrą i myślałam o dzisiejszym dniu. Po pewnym czasie odleciałam do krainy Morfeusz choć nie trwało to długo, ponieważ obudziłam się o 3 przez burze, której boje się panicznie. Próbowałam jakoś z powrotem zasnąć lecz wychodziło mi to marnie w końcu zrezygnowana wstałam i cichutko poszłam do swojego pokoju w którym aktualnie spał Niall. Podeszłam do łóżka i lekko puknęłam chłopaka w ramię. Zdziwiło mnie to jak szybko otworzył oczy no ale w sumie dla mnie dobrze.
-Sorki że budzę cię tak w nocy ale jest straszna burza a ja się strasznie boje i mam takie trochę głupie pytanie ale mogę spać z tobą? - zapytałam
-Pewnie że tak. Choć tu- powiedział i posunął się na drugą połówkę materaca. Położyłam się od razu i szepnęłam "Dziękuje". W zamian otrzymałam uroczy uśmiech. Obróciłam się na drugi bok i poczułam że blondyn przytula się do mnie. Nie powiem w tym momencie w moim brzuchy szalało jakieś stado motyli.
Z wielkim bananem za twarzy którego na szczęście nie widział  chłopak ponownie zasnęłam tylko że teraz już do rana i za to bardzo spokojnie.
--------------------------------------------------------------------------
Przepraszam po pierwsze że pisanie zajęło tyle czasu ale po prostu nie mam za dużo czasu. Teraz już napiszę że posty będą dodawane rzadziej ponieważ mamy rok szkolny no i wiadomo nauka itd.
Mam nadzieję że rozumiecie. Proszę też o komentarze bo jest ich coraz to mniej.. :**
A i odnośnie tego filmu co oglądali.. Bardzo gorąco go polecam jest cudowny ale naprawdę bardzo straszny. Tutaj macie link do filmweba:   http://www.filmweb.pl/film/Obecno%C5%9B%C4%87-2013-627100 :** Jeszcze raz proszę o komentarze  :))

piątek, 13 września 2013

Urodzinki Nialla :*

Dziś Niall kończy 20 lat aaa !! On już wiekowo nie jest nastolatkiem :( ale myślę że dalej jest tym samym śmiesznym i zwariowanym Horanem co dawniej :D Także Wszystkiego Najlepszego Niall życzymy ci udanej imprezki bo myślę że taka będzie :D :* na koniec parę zdjęć naszego 20- latka:











Następny rozdział jeszcze nie wiem kiedy dodam ponieważ nie mam zbytnio czasu wiecie nowa szkoła i tak dalej :* Postaram się jakoś nie długo :*

czwartek, 29 sierpnia 2013

Rozdział 9 :*

Weszliśmy do korytarza gdzie zdjęliśmy buty i ruszyliśmy w głąb mieszkania….
Pierwszą osobą jaka rzuciła nam się w oczy był Liam. Gdy tylko nas zobaczył od razu podszedł do mnie i się przywitał. Resztę znaleźliśmy w salonie na wielkiej kanapie. Był tam Zayn, obok niego siedziała piękna blondynka z brązowymi oczami, następnie Louis a z jego lewej strony dziewczyna z tym razem brązowymi włosami i szczerym uśmiechem.  Była też tam jedna sama bez chłopaka jak mi się wydaję to Danielle. Jej włosy były lekko kręcone i przy tym wyglądały naprawdę cudnie. Przywitałam się z chłopakami. I po chwili podeszłam do dziewczyn a one wstały.
-Hej jestem Perrie lub jak wolisz Pez jestem dziewczyną Zayna – powiedziała blondynka i uścisnęła moją dłoń a przy tym pięknie się uśmiechnęła
-Hej. Laura- powiedziałam przedstawiając się i odwzajemniając uśmiech
-Ok. No to ja jestem Eleanor ale mów mi El lub Elka jak chcesz – powiedziała i uśmiechnęła się
-Laura-
-To jak już wszyscy to teraz ja czyli Danielle- powiedziała i podała mi swoją chudą rączkę
-Miło mi poznać. Jestem jak już pewnie słyszałaś przed chwilą Laura- powiedziałam po czym uścisnęłam ją bez namysłu.
Usiadłyśmy na kanapie a ja zaczęłam się rozglądać. Powiedziałam że reszta była w salonie no ale jak chyba dało się zauważyć nigdzie nie było Nialla.
Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Louisa który powiedział „ W kuchni” i to było podejrzane jakby wiedział o czym myślę. Powiedziałam „Dzięki. Pójdę się przywitać” na co on się uśmiechnął. Wstałam z bardzo wygodnej kanapy i skierowałam się w stronę wskazanego przez Lou pomieszczenia. Stanęłam w progu i patrząc się na chłopaka który przygotowywał przekąski moje kąciki ust bezzwłocznie powędrowały ku górze.  Najwidoczniej Niall zauważył że się na niego gapie bo odwrócił się do mnie przodem i z wielkim bananem na twarzy powiedział:
-Hej Laura. Zamiast tak tutaj stać to lepiej mi troszkę pomóż-
-Przepraszam. Tooo w czym pomóc?- zapytałam lekko speszona
Chłopak powiedział co mam zrobić i już po chwili wynosiliśmy wszystko do salonu. Niestety (lub stety) cały czas gdy wchodziliśmy do salonu wszyscy kierowali na nas swoje spojrzenie. Po ok. 5 minutach wszystko było już gotowe. Łącznie z tym że Louis wyciągnął alkohol i potrzebne do niego szkło.
Postanowiłam sobie że nie będę piła ponieważ jutro szkoła itd. Jak myślicie udało mi się? Tak dobrze myślicie niestety ale nie. To wszystko przez chłopaków bo co chwilę podstawiali nam pod nos kolorowe drinki które przygotowywał Hazza. Najlepiej z nas w tamtym momencie trzymał się Liam który ograniczał alkohol z powodu swojej jednej nerki.
 Nawet nie wiem kiedy usłyszałam dźwięk mojego budzika. Odruchowo wyłączyłam dzwonek i leżałam dalej lecz w pewnym momencie zdałam sobie sprawę że ten dźwięk oznacza to że dzisiaj szkoła i nawet nie pamiętam co się działo wczoraj.  Podniosłam moje ciężkie(w tym momencie) ciało na łokciach i od razu poczułam roznoszący ból w skroniach. Popatrzyłam na siebie i ujrzałam na sobie pidżamę którą miałam w torbie. Lekko się zdziwiłam ale to przeszło gdy zobaczyłam śpiącego obok mnie Nialla. Wtedy to można powiedzieć dostałam lekkiego zawału. Moją pierwszą myślą było to co robimy w jednym łóżku oraz to co się stało wczorajszego wieczora. Postanowiłam później się o tym przekonać. Z trudem wstałam z miękkiego łóżka, ponieważ moja głowa nie czuła się najlepiej. W tym samym momencie zobaczyłam znajome ciemno zielone ściany. Tak byłam w pokoju Nialla. Poszukałam mojej torebki która leżała na krześle od biurka przykrym ciuchami z wczoraj.. Wyciągnęłam  z niej czyste ubranie i skierowałam się do łazienki. Rozczesałam włosy i związałam je w luźnego warkocza oraz włożyłam >>klik<< mój zestawik. Weszłam z powrotem do pokoju aby zabrać swoją torebkę. Lecz gdy tylko otworzyłam drzwi zobaczyłam Nialla siedzącego na skraju łóżka z rękami na głowie. Kiedy tylko mnie zauważył od razu podniósł wzrok i powiedział.
-Laura.. czy… czy ty pamiętasz co się wczoraj działo? Ałł- powiedział i znów złapał się za głowę
-Niestety ale też chciałabym wiedzieć co się działo. I jeśli boli cię głowa to rozumiem bo mnie też- powiedziałam on tylko pokiwał twierdząco głową, wzięłam swoją torbę z krzesła i podeszłam do Horana.
-Mam pomysł. Później się tego jakoś dowiemy ale najpierw muszę iść do szkoły- powiedziałam z rezygnacją.
-Odwiózł bym cię ale nie wiem czy powinienem prowadzić. –stwierdził i zaczął się śmiać.
-W sumie racja po tym ile wypiliśmy to też bym się zastanawiała- przyłączyłam się do niego.
-Zaraz zobaczę czy któryś cię podwiezie – zaproponował
-Nie nie trzeba ostatnio zauważyłam że nie daleko was jest przystanek i sobie poradzę. Niech sobie chłopaki pośpią-
-No to jak chcesz
Odruchowo spojrzałam na zegarek i była już godzina 7:40. Lekcje dzisiaj zaczynam o 8 więc mam jeszcze 20 minut. Usiadłam obok chłopaka i zastanowiłam się chwilę.
-Wiesz co właśnie przyszło mi do głowy że przecież Liam ograniczał picie i pewnie on wszystko pamięta. – stwierdziłam
-Masz rację.
-Ale to już później sprawdzimy bo teraz muszę się zbierać.- odparłam
-Ok.
Zeszliśmy razem na dół. Ja zabrałam się za ubieranie butów a Niall stanął nade mną.
-Ej Laura czekaj ty przecież nic nie jadłaś-  przypomniało mu się i zaczął z pretensją
-Niall daj spokój nie jestem głodna a jak już to sobie coś kupię- powiedziałam
-Wiesz że mi się to nie podoba-
-Oj wiem, wiem. Pa- odparłam i dałam mu buziaka w policzek na pożegnanie.
-Pa.
Wyszłam z domu i skierowałam się do wyznaczonego wcześniej miejsca. Kiedy byłam już blisko zauważyłam że autobus właśnie podjechał. Ruszyłam biegiem przed siebie i w ostatniej  chwili do niego wsiadłam. Było bardzo dużo wolnych miejsc, ponieważ ten przystanek był 2 w kolejności, a mój na którym zawsze wsiadam jest 3. Usiadłam na całkowicie wolnych 2 fotelach. Na jednym położyłam torbę a na drugiej siedziałam. Niestety moja głowa nadal bolała. Gdy autobus podjechał pod następny przystanek wsiadła do niego Kate, Roni i Elie. Zawołałam gestem ręki Kate aby ze mną usiadła. Zrobiła to szybko pokonując dzielące nas fotele. Przed nami usiadły Elie i Roni.
-Heej- powiedziałam do przyjaciółki.
-Siemka. Widziałam twoje zdjęcie z tym zespołem One Ditecsion. Teraz dla ich fanów będziesz chyba tak jakby sławna. –powiedziała z uśmiechem
-Co? Jakie zdjęcia ? I gdzie? - pytałam szybko omijając błąd w wymowie nazwy zespołu
-Na twitterze, przecież sama je dodałaś- powiedziała
-Serio?- nie mogłam uwierzyć
-No tak.- stwierdziła
W tym momencie szybko wyciągnęłam mój telefon i posprawdzałam zdjęcia. Niestety nie było tam żadnego z tamtego wieczoru. Postanowiłam sobie że po powrocie od razu to sprawdzę.
Dojechaliśmy pod budynek szkoły. Wzięłam swoje książki z szafki i poszłam razem z Kate na 1 lekcje czyli matme. Reszta przed południa minęła dość szybko i nudnooo. Zaraz po wyjściu ze szkoły zadzwoniłam do taty że wrócę troszkę później bo zapomniałam czegoś od chłopaków. Tak wiem skłamałam co zdarza mi się rzadko no ale z drugiej strony co miałam mu powiedzieć „Tato wrócę później bo muszę przypomnieć sobie co wczoraj robiłam, ponieważ wypiłam dużo i nic nie pamiętam” przecie to by było chore. Tato na szczęście mnie zrozumiał i nie pytał czego zapomniałam itd. Ruszyłam przed siebie bo do przyjazdu autobusu miałam jeszcze 10 minut. Weszłam do najbliższego sklepu obok szkoły, ponieważ dzisiaj nie jadłam śniadania a teraz trochę zgłodniałam. Kupiłam 2 jagodzianki i wróciłam z powrotem. Wsiadłam do busa i przez drogę jadłam spóźnione śniadanie. Wysiadłam w tym samym miejscu co wsiadałam i skierowałam się w stronę domu chłopaków.  Drzwi otworzył mi Hazza który nie wyglądał najlepiej.
-Hej Haz. Wszystko ok?- zapytałam
-Nie do końca bo zaraz mi chyba głowa pęknie a te głupie tabletki nie pomagają- powiedział i wpuścił mnie do środka. W salonie na kanapie zastałam : Zayna, Perrie, Eleanor, Louisa, Danielle, oraz Nialla i Liama którzy wyglądali najnormalniej z reszty. Może dlatego że Niall wstał szybko a Liam mało pił no ale mniejsza o to. Usiadłam obok reszty i po chwili się odezwałam:
-Czy ktoś z was pamięta co się działo wczoraj? – zapytałam
-Ja pamiętam ale serio chcesz wiedzieć? –zapytał Liam
-Tak chce bo dzisiaj moja kumpela powiedziała mi że dodałam jakieś zdjęcie na twittera a nie mam go na telefonie.- stwierdziłam
-To pewnie dlatego że zdjęcia robiliśmy aparatem- powiedziała Danielle.
-Serio a mogę zobaczyć te zdjęcia? – zapytałam
-Pewnie- odparł Louis i podał mi aparat.
Zdjęcia były dziwaczne. Albo ktoś robi głupią minę, pływa w ubraniach w basenie, całuje się, leży pod stołem. Czekaj wróć kto się całuje. Zayn z Perrie a na drugim. CO?! Ja z Niallem.  W tym momencie poczułam że moje policzki oblewa wielki czerwony rumieniec.
-Co się sta..- przerwał Niall który zobaczył zdjęcie które oglądałam.  Widziałam że się lekko zmieszał ale mimo to nic więcej nie powiedział tylko zajął swoje wcześniejsze miejsce.
-Zobaczyliście nasze ulubione zdjęcie?- zapytał Zayn?
-Ee to wy już oglądaliście te zdjęcia?- zapytałam
-Tak – odpowiedzieli z uśmiechami na naszą reakcję…...
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------    
Przepraszam, przepraszam i jeszcze raz przepraszam. Obiecuje że w następnym rozdziale pojawi się jakaś romantyczna sytuacja bo już mam nawet pomysł. Tak wiem rozdział wyszedł nudny. Stylizacje dodam później bo nie miałam czasu jej zrobić.
A tak w ogóle wchodzę dzisiaj na twittera i widzę na pierwszym miejscu akcje #HappyBrighdayLiamFromPolishDirectioner   wiecie jaki miałam zaciesz. On musiał to widzieć. Znaczy mam nadzieję że widział. Zrobiłam takie zdjęcia z Liamem ale nie zmieściły mi się na TT więc dodam tutaj :D
 Jeszcze raz wszystkiego najlepszego Liam.. składam też życzenia dla mojej mamy bo też ma dzisiaj urodziny :*
Ok. nie zanudzam. Zostawcie po sobie jakiś znak w formie komcia :*

środa, 28 sierpnia 2013

Dziękuję :*

O matko mam już 1069 wyświetleń :D Nawet nie wiecie jak jestem wdzięczna :* Dziękuje, dziękuje i jeszcze raz dziękuje :* Wiem może ostatnio się troszkę opuściłam ale spinam pośladki i postanawiam że jutro za te wyświetlenia i oczywiście za komcie dodam 9 rozdział :D Mam go na razie pół i mały brak weny no ale zrobię to dla was na znak wdzięczności... Dalej nie mogę uwierzyć bo założenie tego bloga było wielką niewiadomą  :) Postaram się w końcu stworzyć jakiś romantyczny moment więc wyczekujcie następnego rozdziału i mam nadzieję że dalej będziecie tak chętnie odwiedzać tego bloga.. i pamiętajcie         " Wszystko zaczyna się od marzeń" :)  Kocham was bardzo, bardzo mocno :*  
A tak propos 1069 czyli Hazza czuwa :*

sobota, 24 sierpnia 2013

Hejo :*

Heej!! 
Podoba wam się zmiana wystroju bloga? Jeśli macie pomysły na obrazek to wysyłajcie linki :) 
Rozdział 9 już nie długo :*

sobota, 10 sierpnia 2013

Rozdział 8 :*


Wyszłam z autobusu i razem z moją nowo poznaną koleżanką skierowałam się ku wejściu do szkoły…..
Gdy weszliśmy każdy poszedł w swoją stronę w celu poszukania swojej szafki. Już wczoraj dostałam numerek oraz kluczyk. Tak moja szafka miała numer 68. Szybko poszłam za całą grupą i po chwili stałam przed małą szarą skrytką na swoje rzeczy. Bez namysłu otworzyłam ją i tam włożyłam wszystkie książki z wyjątkiem tych na pierwszą lekcje czyli chemię. Spakowałam wszystko do mojego małego plecaczka który w sumie okazał się zbędny no ale trudno. A po chwili ruszyłam na pierwszą lekcje. Na początku nie mogłam znaleźć klasy ale po jakimś czasie błąkania się po korytarzu dotarłam na czas. Weszłam razem z resztą moich nowych znajomych do pomieszczenia w którym miała odbyć się lekcja. Wszyscy od razu zajęli miejsca a dla mnie zostało wolne krzesełko obok Kate. Nie powiem ucieszyłam się na tę wiadomość, ale też na to że jest razem ze mną w klasie. Szybkim krokiem zajęłam miejsce obok dziewczyny a ona się do mnie szczerze uśmiechnęła. Odwzajemniłam uśmiech i w tym samym momencie do klasy weszła nauczycielka. Powitała uczniów a następnie powiedziała :
-Od dzisiaj do tej klasy będzie razem z wami chodziła nowa koleżanka czyli Laura Jonhson. Mam nadzieję że będziesz się tutaj dobrze czuła- skierowała się do klasy a następnie do mnie. Ja gdy zauważyłam że mówi do mnie wstałam ze swojego miejsca.
-Na pewno proszę pani – przytaknęłam i zajęłam z powrotem miejsce.
-Dobrze dzisiejsza lekcja będzie o……- i tak dalej. Nawet zaciekawiło mnie to o czym opowiadała nauczycielka. No ale w pewnym momencie zadzwonił dzwonek który oznaczał koniec lekcji pierwszej.
Wyszłam z Kate na korytarz i od razu podeszła do nas grupka chłopców i dziewczyn.
-Hej Laura- powiedział jeden z nich
-Cześć wam- odpowiedziałam
-Jestem Mike , a to Drake no i dziewczyny czyli Elie i Roni- powiedział
-Miło was poznać- stwierdziłam i się uśmiechnęłam
-Nam też.  Jesteś naprawdę fajną osobą tylko czemu zadajesz się z tą dziwaczką- powiedziała Roni
-Nie nazywaj jej tak. Ona jest normalną dziewczyną taką jak my wszyscy. Nikt nie ma prawa jej poniżać- stwierdziłam zdenerwowana
-Laura zostaw ja już przywykłam – powiedziała cicho Kate
-Nie. Każdy powinien się poczuć tak jak ona. Chcielibyście być poniżani, wyśmiewani i to także dla tego że jej rodzice zginęli? To nie jej wina. Jest tutaj pewnie parę osób których sytuacja jest podobna. Nie mają matki, lub ojca, albo jego rodzice się rozwiedli.. co to ma za znaczenie. Powinniście przejrzeć na oczy i nie zachowywać się jak zadufane w sobie bachory- powiedziałam i się lekko zdziwiłam że tak to im przekazałam. Pierwszy raz ktoś aż tak mnie zdenerwował.  Po prostu powiedziałam im samą prawdę. Nigdy tak nie reagowałam a szczególnie od śmierci matki.
Odpowiedzieli ciszą lecz nagle jeden z nich przemówił.
-My… my nie myśleliśmy w taki sposób.. .. przepraszamy cię Kate i teraz dzięki Laurze wiemy że to co robiliśmy było podłe.. wybaczysz nam?- zapytał Drake
-Chyba tak- powiedziała cichutko
-Dziękujemy… naprawdę – powiedziała Elie
Po chwili usłyszeliśmy ponownie dźwięk ostrego dzwona szkolnego.  Przed nami druga lekcja. Tym razem całą 6 udaliśmy się do Sali gdzie rozpocząć miała się geografia. Wszyscy już byli pogodzeni i nikt już do końca dnia nie naśmiewał się z biednej Kate. I pomyśleć że to w sumie dzięki mnie. Jestem z siebie dumna…. chyba. Cały dzień w budynku nauki minął nudno do domu wróciłam o godzinie 16. Weszłam i dom zastałam w grobowych ciszach. No tak tato w pracy. Poszłam do mojego pokoju i zostawiłam tam swój plecaczek. Zeszłam na dół i przygotowałam sobie coś do jedzenia. Usiadłam w salonie i włączyłam TV. Jak zwykle nic ciekawego.  Szybko zjadłam posiłek a następnie wzięłam się do robienia pracy domowej oraz przygotowania się na jutrzejszy dzień. Podczas gdy właśnie siedziałam nad angielskim mój telefon zaczął wibrować i usłyszałam głos Jessie. Szybko spojrzałam na wyświetlacz. „Liam ” (tak dostałam numer wszystkich chłopców przy naszym ostatnim spotkaniu). Bez zastanowienia nacisnęłam zieloną słuchawkę na moim telefonie >>klik<<. 
Rozmowa:
-Cześć Liam- powiedziałam
-Hej. Co ty na to abyś dzisiaj wpadła do nas na taką imprezkę z nocowaniem?- zapytał
-Wiesz bardzo chętnie ale ja jutro mam szkołę – powiedziałam
-Rozumiem ale przecież możesz wziąć książki do nas a potem któryś z nas cię podwiezie do szkoły. –oznajmił
-Serio?- zapytałam
-Tak. To będzie takie ala pidżama party. Będzie też dziewczyna Zayna, Louisa no i Danielle. – stwierdził.
-No nie wiem…. Ale o której mielibyśmy zaczynać?- zapytałam coraz bardziej przekonana.
-O 19. I pamiętaj o pidżamie- przypomniał
-Ok. No to w takim razie będę.- odparłam
-Ok. to punkt 19 ktoś po ciebie przyjedzie- powiedział
-Dzięki. To do zobaczenia-
-Do zobaczenia – zakończył rozmowę Liam.
Gdy tylko się rozłączyliśmy spojrzałam na zegarek. 17: 30. Mam jeszcze troszkę czasu. Skończyłam moje edukowanie się i zadzwoniłam do taty. Rozmawiałam z nim parę minut i z jego odpowiedzi wywnioskowałam że jeśli nie zaśpię do szkoły to jak najbardziej mogę jechać. Ucieszyłam się nie powiem. Ale też dla tego że zobaczę Nialla. Wstałam z krzesła na którym aktualnie siedziałam i zaczęłam grzebać w szafie. Wyjęłam pidżamkę >>klik<< i włożyłam ją do torebki. Na teraz przygotowałam taki zestaw >>klik<<. Poszłam do łazienki i lekko poprawiłam fryzurę. W sumie to nie zrobiłam nic wielkiego po prostu rozczesałam włosy a potem upięłam je w koczka. Nałożyłam leciutki makijaż oraz po chwili włożyłam przygotowanie ubrania. To wszystko zabrało mi tyle czasu że właśnie była godzinka 18:50. Złapałam torebkę w której oprócz pidżamy były książki, ciuszki na jutro no i takie inne rzeczy niezbędne kobiecie i zeszłam na dół. Ubrałam buty i po raz ostatni spojrzałam w lustro. „Wszystko leży jak powinno ” pomyślałam i wtedy usłyszałam jak auto podjeżdża pod mój dom. Wyszłam z budynku i zakluczyłam drzwi. Spostrzegłam czarny samochód. Skierowałam się ku pojazdowi i otworzyłam drzwi, jak się później okazało za kierownicą siedział Harry.
-Hej – powiedziałam lecz w duchu byłam troszkę smutna że tego auta nie prowadzi Niall.
-Cześć Laura. Wskakuj- powiedział a ja zrobiłam to o co prosił, wsiadłam do pojazdu, zapięłam pas i ruszyliśmy przed siebie. Podczas jazdy odpowiadaliśmy sobie różne zabawne historie i gadaliśmy trochę o mnie i Niallu. No w sumie to Harry opowiadał że Niall cały czas podobno o mnie gada i takie inne rzeczy. To było miłe bo mogłam przekonać się o tym że chyba mu troszkę na mnie zależy. Gadaliśmy chyba z 20 minut gdy nagle auto stanęło pod domem chłopców. Wyszliśmy z samochodu i ruszyliśmy w stronę wejścia. Harry otworzył drzwi i  gestem ręki zaprosił mnie do środka:
-Panie przodem – powiedział ukazując swoje dołeczki
-Dzięki. Co z gentelman- powiedziałam śmiejąc się a po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem. Weszliśmy do korytarza gdzie zdjęliśmy buty i ruszyliśmy w głąb mieszkania….
-----------------------------------------------------------
Heej!! Jest 8 rozdział.. Mam nadzieję że się podoba i liczę na komcie.  :* Dziękuję że ktoś to w ogóle czyta : D  :*

niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 7 :)


Ten rozdział dedykuje mojej bff Gabi. Zgodnie z życzeniem o dedyk :* mam nadzieję że będzie się podobał…. Także życzę wszystkim miłego czytania :*
--------------------
Tak teraz przed moimi oczami ciągle miałam te jego niebieskie oczy i to co mogło się stać. No ale trudno.
-Hmm. Too idziemy na dół?- powiedział Niall i w jego głosie słychać było zawstydzenie? Tak chyba tak mogę to nazwać.
-tak. chodźmy- odpowiedziałam i ruszyliśmy schodami na dół.
Chłopcy od razu zapytali co tam tak długo robiliśmy i co mi się stało w rękę. Powiedzieliśmy im wszystko oprócz rzecz jasna sytuacji z tym pocałunkiem.
Zabraliśmy z kuchni smakołyki i usiedliśmy w salonie. Niall jak to on od razu dorwał się do jedzenia. Włączyliśmy jakiś film. Przez cały czas czułam na sobie wzrok Nialla. W pewnym momencie nie mogłam wytrzymać i spojrzałam na niego a wtedy nasze spojrzenia znów się spotkały. Uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił. Po chwili znów patrzyłam na ekran telewizora. Kiedy film się skończył była 21.
-Wiecie co ja będę się już zbierać- powiedziałam
-No to ja cię odwiozę. –zaproponował Niall
-Ymm ok. jeśli chcesz- stwierdziłam i poszłam ubrać buty.
Po paru sekundach siedziałam obok niego w czarnym aucie. Niall się nie odzywał. Czułam że jest przybity całą tą sytuacją.
-Niall?- zapytałam nie pewnie
-Tak?- odpowiedział pytaniem
-Wszystko w porządku?-
-Raczej tak a czemu pytasz?-
-Bo jesteś nieobecny.
-Przepraszam. Ręka już nie boli?- zapytał tym razem z troską oraz próbował zmienić temat jak wywnioskowałam
-Nie już nie. W sumie to dzięki tobie. Dziękuje jeszcze raz- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
-Mówiłem już że nie ma sprawy- odpowiedział i spuścił głowę.
-Ok. teraz to mi musisz powiedzieć. –stwierdziłam
-No ale co?
-To dlaczego jesteś taki zdołowany?- stwierdziłam
-Nie to głupie….-
-No mów.- zachęcałam
-Ok. Noo boo ja …bo boje się że przez ten mały incydent w łazience no to ty ….. pomyślisz sobie że jestem nachalny- powiedział tak cicho że ledwo usłyszałam
„Nie byłeś nachalny bo ja tego też chciałam a teraz zdałam sobie sprawę że chyba cię kocham” mówiłam w myślach
-Niall to była taka chwila słabości.. także dla mnie i ja w cale tak nie uważam- powiedziałam lekko zmieszana
-Naprawdę ?
-Tak - powiedziałam
Chciałam mu coś jeszcze powiedzieć lecz auto stanęło pod moim domem.  I zdążyłam powiedzieć tylko:
-Dziękuje za miły wieczór i za odwiezienie- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek a do ucha szepnęłam „ Nie martw się”. Wyszłam z pojazdu i poczekałam kiedy odjedzie a następnie weszłam do domu. Tato już wrócił ale najwidoczniej położył się do łóżka. Ja poszłam za jego tropem lecz kiedy byłam już wykąpana zadzwoniłam do Wiki. No na początku rozmowy dostałam opieprz za to że tak dawno nie dzwoniłam no ale później było ok. Powiedziałam jej wszystko o Niallu, włącznie z dzisiejszą sytuacją w toalecie. I także to że stwierdziłam iż go kocham. Od przyjaciółki dowiedziałam się wielu informacji na temat mojej byłej klasy oraz o tym co się u niej teraz dzieje. Powiedziała że za tydzień w szkole mają długą przerwę z powodu jakichś remontów. Ja to szybko podłapałam i zaproponowałam aby do mnie na te 2 tygodnie przyjechała. Od razu się zgodziła i postanowiłyśmy że od razu w piątek przyleci. Już nie mogłyśmy doczekać się spotkania no i oczywiście byłyśmy pewne że nasi rodzice nam pozwolą. Rozmawiałyśmy dobre 2 godziny. Więc gdy tylko odłożyłam telefon odleciałam w objęcia morfeusza..
Obudziłam się w wyjątkowo słoneczny czwartek. Dzisiejszym celem było poinformowanie ojca o przyjeździe Wiki. No trzeba to zrobić teraz no bo w końcu ma przylecieć  już w następny  piątek…no ale najpierw czeka mnie pierwszy dzień w szkole.  Z tymi zamiarami zwlekłam się z łóżka i poczłapałam w skromne progi łazienki. Ogarnęłam włosy oraz się ubrałam>>klik<< na oczy nałożyłam lekki makijaż, wszystko szło mi wolno bo była dopiero 6:15 a do szkoły było na 8 więc zdążę  spokojnie, tak była ta godzina a ja już na nogach. No ale w końcu muszę załatwić moją sprawę przed pójściem taty do pracy. Zeszłam po drewnianych schodach na dolne piętro lecz nigdzie nie widziałam mojego taty więc postanowiłam zrobić nam śniadanie. Szybko zabrałam się za jajecznicę i po ok. 15 minutach wszystko było gotowe. Herbata na stole, talerzyki, nad moją robotą (czytaj - jajecznicy) pojawiała się biała przeźroczysta fala pary co oznaczało że wszystko jest już na swoim miejscu. Po chwili usłyszałam kroki i wiedziałam już kto to. Tak to mój ojciec, to dziwne jakby wyczuł moment w którym ma przyjść.
-Cześć skarbie czegoś ode mnie chcesz że to tak ładnie wygląda?- zapytał z uśmiechem w oczach i na twarzy
-No tak jakby ale najpierw zjedzmy bo umieram z głodu- stwierdziłam i usiadłam do stołu.
-No niech ci będzie- powiedział i zrobił to samo co ja.
Skonsumowaliśmy jajecznice w spokoju i gdy wszystko zamieniło się w stos brudnych naczyń zabrałam głos.
-No bo jest taka sprawa.- zaczęłam
-Aha no to słucham- powiedział
-Wczoraj gadałam z Wiktorią i ona powiedziała mi że w szkole od piątku mają wolne na 2 tygodnie z przyczyny jakiegoś remontu i ja jej zaproponowałam żeby do nas na ten czas przyjechała.. no i mam nadzieję że się zgodzisz.- zakończyłam swój wielce długi monolog.
-Aaa to o to chodzi. Pewnie że się zgadzam, przecież mówiłem ci że Wiki może nas odwiedzać kiedy tylko zechce no ale nie zapominaj że ty będziesz przez ten czas chodziła do szkoły- powiedział
-Tak to wiadomo- powiedziałam
-No dobra chyba powinnaś się zbierać bo się spóźnisz na autobus- powiedział. Tak nie mógł mnie dzisiaj zawieść do szkoły bo budynek jest w innym kierunku niż jego praca.
-Tak. Już idę. Pa tato – mówiąc to pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu.
Na moje szczęście przystanek nie był tak daleko jak to było w Polsce. Minęło niecałe 5 minut drogi i właśnie siedziałam na ławce oczekując na autobus. Trochę się stresowałam tym jak mnie przyjmą w nowej klasie a co najmniej w szkole. Moje zamyślenia przerwał żółty pojazd podjeżdżający na parking przede mną. Wstałam powoli z ławeczki i skierowałam się ku drzwiom. Kiedy skasowałam bilet i przeszłam do dalszej części autobusu zauważyłam że jedyne wolne miejsce jest obok dziewczyny z kruczo czarnymi włosami. Wyglądała na smutną. „No cóż raz się żyje ” pomyślałam i skierowałam się w stronę dziewczyny.
-Przepraszam. Mogę tu usiąść- zapytałam pokazując na wolne miejsce
-Jeśli chcesz –powiedziała spuszczając głowę
Zajęłam miejsce obok niej i w tym samym momencie wpatrywały się we mnie chyba wszystkie pary oczu z tego autobusu.
-Co się dzieję ? czemu oni tak dziwnie na mnie patrzą?- zapytałam cicho dziewczyny obok
-Usiadłaś obok mnie dlatego- powiedziała ze smutkiem i ledwie słyszalnie
-No i co z tego?- powiedziałam nie rozumiejąc
-Bo widzisz wszyscy uważają że jestem dziwakiem  bo nie mam rodziców i oprócz tego nikt ze mną nigdy nie gada, no i ty chyba jesteś pierwsza- powiedziała łamiącym się głosem
-Przecież to chore i ja tak nie uważam myślę że jesteś normalną dziewczyna taką jak każdy- powiedziałam – Nie obchodzi mnie to czy na mnie źle patrzą, oni nie mają prawa cię tak traktować
-….- przemilczała to co powiedziałam
- Jeśli oczywiście mogę zapytać to co się stało z twoimi rodzicami?-  zapytałam niepewnie bo nie chciałam skrzywdzić dziewczyny, bowiem wiedziałam jak to boli jak straci się najważniejszą osobę w twoim życiu.
-Zginęli w wypadku samochodowym a teraz wychowuje mnie babcia.- powiedziała cichutko
- To przykre. Przepraszam że zapytałam- powiedziałam i obróciłam się w stronę jazdy.
-Nie szkodzi. Już się przyzwyczaiłam. –powiedziała
-Chciałabym umieć sobie to tak przyswoić jak ty. A tak w ogóle to jestem Laura- mówiąc to wyciągnęłam rękę w jej stronę
-Kate- uścisnęła moją dłoń – Laura to chyba nie jest angielskie imię- stwierdziła
-Tak ja jestem Polką- stwierdziłam
-Powiesz mi dlaczego chciałabyś to sobie przyswoić tak jak ja?- zapytała a mi się ugięły kolana.
-Eeem. Ja nie wiem czy umiem o tym mówić. Kiedy indziej ci to powiem dobrze?- zapytałam
-Ok. Widzę że to dla ciebie trudne.- stwierdziła
-Tak- powiedziałam cicho i nawet nie zorientowałam się że autobus stanął pod budynkiem szkoły.
Razem z nowo poznaną koleżanką ruszyłyśmy w stronę wejścia do szkoły ….
------------------------------------------
Heej:* Wiem że dawno nie było rozdziału ale przepraszam bo mnie nie było i teraz jestem gotowa do pracy…. Liczę na komentarze i mam nadzieję że się tobie Gabi rozdział podobał :*

sobota, 27 lipca 2013

heej :*

Oznajmiam że już jestem i zaczynam pisać... zapraszam także na bloga
http://www-my-crazy-life.blogspot.com/ prowadzę go z 2 przyjaciółkami D: zapraszam gorąco i teraz w stylizacjach pomagać mi będzie moje best friend :D :*

sobota, 20 lipca 2013

Ważne !! :D

Hej Kochani !!
Muszę z przykrością oznajmić że następny rozdział będzie dopiero w następny wtorek czyli 30 lipca... no chyba że się uda i będzie on 29.. będzie dopiero we wtorek ponieważ jutro wyjeżdżam na wakacje i nie będzie mnie  tydzień, :/ No chyba że jak skończę rozdział 7 to dodam go  jeszcze dzisiaj a następny w tamten wtorek :D ale jeszcze zobaczymy :*

środa, 17 lipca 2013

Rozdział 6 ;D


Następnego dnia gdy tylko otworzyłam oczy usłyszałam dźwięk obijania kropel deszczu. Jak ja nie lubię deszczu….No ale w końcu jesteśmy w Londynie i taka pogoda trafia się często więc nie ma co się przejmować. Wygramoliłam się z mojego łóżka i poszłam do łazienki. Stanęłam przed lustrem. Moje włosy były w wielkim „artystycznym” nieładzie. Podjęłam próbę rozczesywania lecz wyszła ona niestety negatywnie. Po chwili na głowie miałam wielkie siano. Musiałam tak czy inaczej wziąć poranny prysznic i jakoś umierzwić moje włoski. Wyszłam z kabiny i założyłam >>klik<<. Nie było dzisiaj najcieplej. Z końcówek włosów kapały kropelki wody. Szybko zawinęłam je w ręcznik i zaczęłam osuszać. Rozczesałam je ponownie oraz wysuszyłam i po paru minutach wyglądały normalnie(o ile można to tak nazwać :D )Na moje oczy nałożyłam tylko i wyłącznie czarny tusz do rzęs. I zeszłam na dół. Siedzenie w łazience zajęło mi ok. 25 minut i przez to była godzina 11.
Przy stole w kuchni zastałam mojego tatę który właśnie kończył połówkę bułki oraz wypijał poranną dawkę kofeiny czyli inaczej kawę.
-Cześć tato – powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek.
-Hej skarbie! Zaraz jedziemy do twojej nowej szkoły ok.?- zapytał
-Dobrze. Tylko coś zjem- powiedziałam i weszłam do kuchni.
Szybko sporządziłam sobie takie smakowite bułki jak mój ojciec i trzymając w jednej ręce talerz a w drugiej kubek z herbatą ruszyłam z powrotem do jadalni.
-Masz dzisiaj wolne?- zapytałam po chwili milczenia
-Niestety nie. Zaraz po tym jak wrócimy jadę do firmy- oznajmił
-Aha- powiedziałam cicho
-A ty co masz dzisiaj w planach?- zapytał
-Jeszcze nie wiem… skoro jutro już idę do szkoły więc raczej się spakuje a później to się okaże- stwierdziłam i zabrałam się za kończenie mojej bułeczki.
-Okej……. To co już jesteś gotowa?- zapytał
-Tak możemy już jechać.- odpowiedziałam i wyszłam z nim z domu.
Po zamknięciu drzwi wsiedliśmy do naszego srebrnego auta które udało się sprowadzić z Polski, i pojechaliśmy pod budynek w którym teraz miałam kończyć edukacje. Poszło szybko. Musiałam zrobić zdjęcie, no trudno. Nie lubiłam tego no ale potrzebne było do legitymacji więc udałam się za dyrektorem do małej klasy w której były takie parasolki, aparat itd. Po chwili przywitał nas wysoki mężczyzna który zrobił mi jakże piękne zdjęcia :/ Po tym wystarczyło podpisać jakieś papiery no i dostałam książki. To było na tyle. Znów zapakowaliśmy się do auta i tym razem jechaliśmy w odwrotną stronę. O godzinie 13 byłam w domku. Tato pojechał do pracy a ja poszłam zapakować książki i takie inne rzeczy przydatne w szkole jak np. piórnik do mojego starego plecaczka.
Kiedy skończyłam rozsiadłam się w salonie i włączyłam telewizor. Skakałam po kanałach lecz i tak nic ciekawego nie było. Po chwili natrafiłam na wywiad chłopców. Wsłuchałam się w słowa i nagle usłyszałam:
Reporter: Co ciekawego ostatnio zdarzyło się waszym życiu?
Niall: Poznaliśmy cudowną osobę.
Liam: Tak, to prawda. Ostatnio świetnie się razem bawiliśmy
Louis:  Tak było wspaniale.
Reporter: Zdradzicie nam wszystkim kto to taki?
Harry: Pewnie…..
Niall: To Laura.
Zayn : Tak i z tego miejsca ją gorąco pozdrawiamy oczywiście jeśli to ogląda.”
Na mojej twarzy pojawił się wielki uśmiech. Wywiad ciągnął się jeszcze chwilę ale gdy się tylko skończył wyciągnęłam telefon i napisałam sms do Nialla o treści „Hej! Widziałam wywiad i bardzo wam dziękuję to było bardzo miłe i wy także jesteście wspaniali :* Laura xoxo.” Wysłałam i nie musiałam długo czekać na odpowiedź „Powiedzieliśmy całą prawdę :* Co teraz robisz? Coś ważnego?  Niall ” Szybko odpisałam „Szczerze to się nudzę, ale to nie jest nic ważnego a coś się stało?” Po chwili dostałam wiadomość „ Miałabyś ochotę przyjść na naszą próbę?”. Odpowiedź była bardzo prosta  „Pewnie tylko gdzie ?”  Niall „ Ul. ….. budynek nr. 45. Zapraszamy :*” Zaczęłam ubierać buty i w tym samym momencie odpisałam „ Ok. Zaraz tam będę. Do zobaczenia” Wyszłam na zewnątrz i dokładnie zamknęłam drzwi. Po paru sekundach siedziałam w taxi i słuchałam muzyki. Zapłaciłam starszemu panu i właśnie stałam przed budynkiem 45. Był to nawet spory wieżowiec. Napisałam Niallowi że jestem na dole a on po chwili pojawił się w szklanych drzwiach. Zaprosił mnie do środka i skierowaliśmy się do windy. Całą drogę na 6 piętro rozmawialiśmy na różne tematy. Pytał mnie o moje zainteresowania oraz pasje. Moje odpowiedzi były proste:
-Uwielbiam szkicować. Kiedyś z moją przyjaciółką także czasami śpiewałam no ale jej wychodziło to o wiele lepiej… a co jest twoją pasją?- powiedziałam a potem zapytałam
-Mam nadzieję że kiedyś pokażesz mi swoje dzieła? – zapytał
-No jeśli będziesz chciał.
-Ja uwielbiam śpiewać no ale to wiadomo bo też mam taką pracę… no ale moją taką pasją jest gitara.- odpowiedział
-Naprawdę? U mnie w domu też ktoś grał na gitarze i to bardzo pięknie.. zawsze usypiałam do dźwięków strun- powiedziałam i już dobrze wiedziałam kto to był.
-To świetnie a powiesz kto?- powiedział uśmiechnięty a mi się ścisnęło gardło
-T..tak to była……… moja mama.- ostatni wyraz powiedziałam bardzo cicho i myślałam w pewnym momencie że nie usłyszał.
-Spokojnie jeśli nie chcesz o tym gadać to nie ma sprawy..- powiedział i dotknął mojego ramienia aby dodać mi otuchy.
-Nie ja po porostu nikomu oprócz mojej przyjaciółki i rzecz jasna rodziny nie mówiłam o mojej mamię więc może kiedy indziej o tym pogadamy?- powiedziałam z nadzieją że mnie zrozumie.
-Nie ma sprawy – po tych słowach winda zatrzymała się na naszym piętrze.
Wysiedliśmy i skierowaliśmy się do pokoju nr 15. To pomieszczenie wyglądało bardzo podobnie jak studio nagraniowe.  Gdy tylko weszłam zobaczyłam resztę zespołu. Wyglądali jakby na kogoś czekali ale jak się potem okazało czekali na swojego menagera Paula. Przywitałam się z chłopakami i zaczęliśmy rozmowę. Louis jak zwykle się wygłupiał i opowiadał swoje kawały ale trzeba przyznać że to było zabawne. Po ok. 20 minutach w pomieszczeniu znalazł się Paul.
-Witam. Ty pewnie jesteś Laura.- powiedział szarmancko
-Dzień dobry. Tak to ja.- odpowiedziałam
-Miło mi cię poznać. Chłopcy bardzo dużo o tobie mówią.- powiedział na co się uśmiechnęłam
-Mi również. To miłe- powiedziałam i po tym usiadłam razem z menagerem po stronie gdzie było bardzo dużo guziczków, a zespół przodem do nas za szklaną szybą. Usiadłam z boku a całym tym sprzętem zajął się wysoki mężczyzna który po chwili do nas dołączył.  Zaczęli śpiewać. Zaśpiewali chyba z 10 piosenek  i wtedy próba się skończyła. Po tym wszystkim była godzina 17. Pożegnaliśmy się z Paulem i wyszliśmy z wieżowca.
-Ok. to teraz jedziemy do nas.- powiedział Niall
-No ja też już będę się zbierać – stwierdziłam
-Ale ty idziesz z nami - szybko powiedział blondyn
-No ale ja…- przerwał mi tym razem Harry
-Nie ma żadnego ale.- powiedział
-No ok. bo i tak z wami nie wygram. Lecz na krótko bo jutro wracam do szkoły- powiedziałam
-No pewnie później cię odwieziemy. Chodźcie- powiedział Liam i pociągnął mnie do samochodu.
Ruszyliśmy. Po ok. 15 minutach siedzieliśmy w salonie chłopców. Niall gdzieś zniknął. Ja poszłam z Zaynem do kuchni w celu przygotowania jakichś przekąsek. Przesypałam chipsy do szklanej miski oraz zaczęłam kroić truskawki. Wykonując tą czynność zamyśliłam się. Myślałam o Niallu. A dokładniej o tym co między nami jest. Lecz w pewnym momencie poczułam pieczenie. Odruchowo spojrzałam na swoją rękę i zobaczyłam małą kreseczkę z której wypływała krew.
-Ała – powiedziałam cicho do siebie i ścisnęłam dłoń.
-Co się stało? –zapytał przejęty Zayn.
-Nic tylko lekko się zacięłam, pójdę do łazienki to przemyć- powiedziałam i skierowałam się do drzwi
-Może pójdę z tobą?- zapytał
-Nie, nie trzeba poradzę sobie. Dzięki- powiedziałam i skierowałam się po schodach do łazienki. Przed drzwiami do niej spotkałam Nialla który jak tylko zobaczył moją dłoń z której kapała już krew szybko pobiegł ze mną do łazienki i zaczął opatrywać moje skaleczenie. Po paru minutach wszystko było w porządku. Staliśmy nad umywalką i kiedy było już po wszystkim obróciłam się do niego a on do mnie tak że staliśmy twarzą w twarz. W pewnym momencie zatonęłam w jego niebieskich tęczówkach i nawet nie zauważyłam kiedy nasze twarze zaczęły zbliżać się do siebie. Byliśmy już tak blisko siebie że czułam jego przyspieszony oddech. Mało brakowało a nasze usta złączyły by się w pocałunku. Lecz nagle usłyszeliśmy głos z dołu:
-Wszystko w porządku?- krzyczeli chłopcy.
My natychmiastowo się od siebie oddaliliśmy a ja lekko się zmieszałam i odpowiedziałam :
-Tak już idziemy-
Popatrzyłam na Nialla który w tym momencie bacznie obserwował swoje buty. Podeszłam do niego i powiedziałam cicho:
-Dziękuje.
Na co on się uśmiechnął. Chyba w tamtym momencie zdałam sobie sprawę z tego że chyba się zakochałam….
----------------------------------------------
Heej!! :* Przepraszam że dodaję dopiero dzisiaj ale wczoraj nie miałam kompletnie czasu. No i po za tym nie było mnie w domu. Także jest dzisiaj i przepraszam jeszcze raz za tą długą nie obecność następny postaram się dodać szybciej :* Proszę o komcie i mam nadzieję że się podoba.. coś zaczyna się dziać między Laurą a Niallem :D :*
:)

wtorek, 9 lipca 2013

Rocznica 1D :)


PROSZĘ NIECH KAŻDY Z WAS UDOSTĘPNIA TO NA SWOICH STRONKACH, KONTACH itp.
BARDZO WAŻNA WIADOMOŚĆ.

'' 23 lipca 2013 roku One Direction będą obchodzili 3 rocznicę powstania 1D... pewna Adminka Nelly wpadła na taki pomysł żeby w ten dzień każda Directioners robiła to co oni zazwyczaj... np :
1. Nie jadła łyżką. ( jak Liam )
2. Przeglądała się w każdym lusterku. ( jak Zayn )
3. Jadła bardzo, bardzo dużo. ( jak Nialler )
4. Była lekko zboczona xD ( jak Hazza )
5. Chodziła bez skarpetek. ( jak Lou )
6. Ubrała się tak, aby mieć na sobie ulubiony kolor każdego z 1D.

Chłopcy mają jeszcze więcej, dziwacznych, zwariowanych i śmiesznych nawyków, które możemy robić 23.07 dla pokazania wszystkim ( w tym 1D ) że my pamiętamy o rocznicy. ''

PROSZĘ O POMOC W UDOSTĘPNIENIACH, BO TO POTRZEBUJE ROZGŁOSU ŻEBY KAŻDA DIRECTIONERS TO ZROBIŁA...                                      A DIRECTIONERS TO SIOSTRY WIĘC SOBIE POMAGAJĄ DLATEGO UDOSTĘPNIJCIE TO U SIEBIE :)






Mam nadzieję  że pomożecie :*

poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 5 :)


Zamknęłam drzwi i skierowałam się w stronę pojazdu. Otworzyłam drzwi i już po chwili widziałam uśmiechniętą twarz chłopaka.  Szybko usiadłam na siedzeniu obok niego, przywitaliśmy się i jego auto ruszyło. Podczas drogi rozmawialiśmy na różne tematy. Mimo że krótko znałam tego chłopaka to rozmawiało się z nim jakby znało się go już dobre parę lat. Po ok. 15 minutach byliśmy na miejscu. Okazało się że dom chłopców jest nawet blisko mojego. Kiedy samochód się zatrzymał próbowałam otworzyć drzwi lecz Niall mnie wyprzedził i teraz otwierał moje drzwi i wskazywał gestem ręki że mam wysiąść.
-Dzięki – odpowiedziałam i wyszłam z pojazdy
-Nie ma sprawy- odpowiedział i prowadził do budynku.
Otworzył drzwi i pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam to 3 chłopców rzucająca się czymś nawzajem. Tylko jeden z nich próbował wszystkich jakoś ogarnąć. Nie powiem wyglądało to zabawnie.
-Taaak. To już wiesz że my nie jesteśmy normalni- powiedział Niall i się tak pięknie uśmiechnął.
-Właśnie widzę ale nie przeszkadza mi to – odpowiedziałam i weszliśmy do środka.
-Ehehm. Chłopaki poznajcie to jest Laura. – Powiedział a oni wszyscy się wyrwali jakby z transu.
-Hej wszystkim !- i skierowałam do wszystkich uśmiech.
-Hej- odpowiedzieli chórem
-To tak. Jestem Liam, to jest Harry, Zayn oraz Louis no i Niall ale to wiesz- powiedział chłopak który wcześniej starał się wszystkich ogarnąć. Wskazywał po kolei na chłopców którzy koło niego stali. A oni machali do mnie.
-Laura – powiedziałam
-Ok. To co robimy?- zapytał ten w lokach bodajże Harry.
-Hmm. Proponuje zrobić ognisko- stwierdził brunet Zayn
-Całkiem dobry pomysł- oznajmił Louis i wszyscy mu przytaknęli.
-To ja lecę po gitarę – powiedział Niall i popędził schodami na piętro.
Ja razem z resztą wyszłam na dwór. Mieli tutaj wiele miejsca. Na środku był duży basen. Oczywiście taki w ziemi. A obok specjalne miejsce do robienia ogniska. 2 ławki, koło utworzone z kamieni i takie inne rzeczy. Liam z Zayn’em zajęli się ustawianiem drewna ja razem z Niall’em (który już wrócił) poszłam po pianki do pieczenia. A Harry z Louisem usiedli na ławkach i czekali na to aż wszyscy skończą. Kiedy wróciliśmy ognisko się już paliło. Usiedliśmy na około niego na drewnianych ławkach. Piekliśmy białe pianki i śmieliśmy się z naprawdę głupich rzeczy. Chłopcy opowiadali o tym jak byli mali i o ich głupich wpadkach. Nie powiem bawiłam się doskonale. W pewnym momencie Niall wziął do ręki gitarę i zaczął na niej grać. On dzięki swoim palcom wydobywał piękne dźwięki znanych piosenek i wszyscy je śpiewaliśmy.  Po paru chwilach przestaliśmy i ja uważnie patrzyłam na Harrego który zaczął ściągać buty. Byłam bardzo ciekawa po co to robi ale po chwili już wiedziałam. Ściągnął skarpetki a na ławce zostawił telefon i z rozpędu wskoczył do basenu. Wszyscy na początku zaczęli się śmiać lecz po chwili dołączył do niego Louis, Zayn oraz Liam. Niall siedział ze mną patrząc na bandę bawiącą się w wodzie a po chwili poczułam szarpnięcie za rękę i jedynym co mogłam zrobić to rzucić komórkę na stos koszulek chłopaków. Tak to Niall ciągnął mnie do basenu. W pewnym momencie widział że się opieram  wtedy wziął mnie na ręce i wskoczył do basenu. Byłam cała mokra i stwierdziłam że kiedyś mu się za to odpłacę. No ale jak już byłam w tej wodzie to zaczęłam się z nimi bawić. Nie przejmowałam się tym że pewnie makijaż mi się rozmazał albo włosy pomoczyły. Nie po prostu się wygłupiałam i chlapałam wodą razem z nimi. Po ok. 40 minutach zrobiło się zimno więc wszyscy wyszliśmy i usiedliśmy przy palącym się jeszcze ognisku. Zabrałam telefon i przy okazji popatrzyłam która godzina. Była 21:30. Ale zleciało.
-Już trochę późno. Chyba będę wracać. – powiedziałam
-Poczekaj ja cię odwiozę, ale jesteśmy cali mokrzy, więc najpierw się przebierzemy- powiedział Niall
-Ale ja nie mam innych ciuchów. – stwierdziłam
-No przecież coś ci dam.  Choć- powiedział i pociągnął mnie do swojego pokoju.
Ściany w tym pomieszczeniu miały ciemno zielony kolor. Muszę przyznać że wyglądało to naprawdę fajnie. Niall po chwili grzebał w swoich rzeczach. Wręczył mi jakiś t-shirt, zieloną bluzę z kapturem i o wiele za duże na mnie szare spodnie dresowe.
-Proszę mam nadzieję że może być.- powiedział
-Tak dzięki- odpowiedziałam
-Ok. to ja idę do innego pokoju się przebrać. – stwierdził Niall i wyszedł
Zostałam sama. Szybko założyłam rzeczy chłopaka i stwierdziłam że wyglądam naprawdę komicznie. Wszystko było na mnie za duże o jakieś 2 rozmiary. No ale trudno. Złożyłam swoje rzeczy i zeszłam na dół. Tam czekał na mnie blondyn. Popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
-Fajnie wyglądasz.- stwierdził i powiększył swój uśmiech
-Tak wiem. Jak w worku- odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-No może troszkę- powiedział i również wybuchł śmiechem.
-Ok. chodźmy bo teraz to już jest późno.- powiedziałam i ruszyliśmy ku drzwiom.
Po ok. 15 minutach jazdy stałam już pod swoim domem.
-Dziękuje za podwózkę i za mile spędzony wieczór no i za ciuchy. Oddam je przy następnym spotkaniu ok.?- zapytałam
-Nie ma za co no i pewnie że przy następnym. – powiedział
-Ok. To do następnego razu-  powiedziałam i pożegnałam się z chłopakiem
Gdy odjechał weszłam do domu. Taty chyba jeszcze nie było bo nigdzie go nie widziałam. Ale to chyba dobrze. Poszłam do swojej łazienki i wzięłam prysznic. Przebrałam się z za dużych ciuchów w moją słodką pidżamkę >>klik<<. I usiadłam na zaścielonym łóżku. Po chwil przypomniałam sobie że dawno nie rysowałam. Postanowiłam to nadrobić. Wyciągnęłam mój brudnopis który leżał w szafce biurka oraz ołówek. Zaczęłam szkicować. Stwierdziłam że spróbuje narysować sytuacje z dzisiejszego dnia. Zaczęłam. Mój obrazek co 15 minut zmieniał swój wygląd. O godzinie ok..23 zakończyłam swoje dzieło. Rysunek przedstawiał dzisiejsze wskakiwanie do wody moje i Nialla oraz resztę bawiącą się w basenie. No mogę powiedzieć że nie wyglądało to najgorzej. Po chwili odłożyłam zeszyt i usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Poszłam na dół zobaczyć kto to ale wiedziałam. Tak to mój tato. Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek na powitanie.
-Hej. Widzę że dzisiaj ciężko pracowałeś- powiedziałam
-Tak. No ale trudno – odpowiedział
-No tak- stwierdziłam
-Córciu jutro zawiozę papiery do szkoły bo na śmierć nich zapomniałem- powiedział
-Spokojnie. Jak chcesz to pojadę z tobą- stwierdziłam
-No jeśli masz ochotę to pewnie.- powiedział
-Ok. –
-Wiesz pójdę się już położyć bo jestem strasznie zmęczony. – powiedział i ruszył ku schodom.
-Dobranoc- krzyknęłam za nim
To dziwne bo zbliżała się 24 a mi nie chciało się w ogóle spać. Postanowiłam jeszcze posiedzieć to może wtedy mi się zechce. Tak też zrobiłam. Najpierw poszłam do kuchni i wzięłam jogurt i skierowałam się do salonu. Włączyłam telewizor i zaczynał się właśnie jakiś film. Zostawiłam ten program i jedząc biały krem oglądałam. Nawet nie wiem kiedy zmorzył mnie tak sen że ledwo co doszłam do swojego pokoju. Ległam na moje łóżko i odpłynęłam w krainę snów.....
…………………………………………………………….
Hej! Przepraszam że dopiero teraz ale jak kończyłam rozdział to na złość zniknął mi wczoraj Internet i nie było go cały prawie wieczór :`( Także rozdział jest dzisiaj i mam nadzieję że spełniłam oczekiwania Karolina  Mam nadzieję że się podoba i proszę jak zwykle o to samo czyli o komcie :*

czwartek, 4 lipca 2013

Rozdział 4 :D


Dodaję ten rozdział troszkę szybciej za prośbą mojej koleżanki. Także ten rozdział dedykuje
 Karolinie Ł. Mam nadzieję że będzie ci się podobał :* Przepraszam że tak późno ale nie miałam czasu :/
------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Najwidoczniej się myliłam bo w pewnym momencie na swoich ramionach poczułam duży, ciepły materiał……….. szybko się obróciłam. Za mną stał chłopak lat ok. 19. Miał na sobie bluzę z kapturem i okulary przeciwsłoneczne. To dziwne bo przecież był już późny wieczór i raczej nie zapowiadało się że zaraz wyjdzie słońce.
-Dziękuje za kurtkę ale ty przecież zmarzniesz – powiedziałam  nie pewnie
-Spokojnie mam bluzę a widzę że się trzęsiesz…. Mogę?–  uśmiechnął się a po chwili wskazał na ławkę.  Takiego uśmiechu jeszcze nigdy nie widziałam, był taki szczery i przyjazny.
-Pewnie siadaj. I jeszcze raz dziękuje- powiedziałam.
Usiadł obok mnie i zdjął kaptur oraz okulary. Po chwili mogłam zobaczyć jego blond włosy i przepiękne niebieskie oczy. Skądś go kojarzyłam tylko skąd.
-Jestem Niall – powiedział szarmancko podając rękę
-Laura- powiedziałam i uścisnęłam jego dłoń
Wtedy mnie olśniło. Widziałam go przecież wtedy w telewizji.
-Niall z tego zespołu? -  zapytałam nie pewnie
-Tak ……. Nie rzucisz mi się zaraz na szyję krzycząc moje imię prawda? – zapytał z lekkim uśmiechem
-Nie ,spokojnie, nie jestem taką świrniętą fanką. Ja w sumie to tylko parę razy słyszałam wasze piosenki, ale muszę przyznać że są dobre. – powiedziałam
-To dobrze, cieszę się że ci się podobają. Powiesz mi co tu robisz o tej porze?- zapytał
-Przyszłam na spacer po okolicy, ponieważ dzisiaj się tu wprowadziłam. Ale w sumie mogę spytać o to samo – odpowiedziałam
-Ja musiałem wyjść bo kumple mnie zdenerwowali.- odpowiedziałem
-Mam nadzieję że się pogodzicie- powiedziałam i uśmiechnęłam się
-No oby. Nie możemy ustalić w jakich Kajach ma być trasa, jak jeden chce ten kraj to drugi nie i tak w kółko- powiedział i przy tym śmiesznie gestykulując.
-No to faktycznie macie problem – powiedziałam powstrzymując śmiech.
-No i to jaki- odpowiedział i sam zaczął się śmiać
 -Ok. Pewnie już późno więc będę się zbierać- powiedziałam wstając z ławki i próbując zdjąć kurtkę chłopaka.
-Jeśli chcesz to cię oprowadzę. I nie ściągaj bo jest już zimno. Jeszcze się przeziębisz- odpowiedział z troską.
- Dziękuje i jeśli ci się chce to z wielką chęcią – odpowiedziałam i ruszyliśmy w stronę mojego domu.
Przez całą drogę rozmawialiśmy na wszystkie tematy oraz śmialiśmy się z wielu rzeczy. Zdążyliśmy sie już nawet trochę poznać . Czas naprawdę płynął nam bardzo szybko. Nawet nie zorientowałam się kiedy stałam już przy swoim domku.
-Tutaj mieszkam. Dziękuje za odprowadzenie oraz za kurtkę.- powiedziałam i podałam mu jego własność.
-Nie ma sprawy. To była przyjemność. – odpowiedział
-Ok. No to miejmy nadzieje że do zobaczenia.- powiedziałam i chciałam wejść do domu
-Laura ! – powiedział szybko
-Tak?- zapytałam
-Dasz mi swój numer telefonu? No tak wiesz żebyśmy mogli się jeszcze spotkać- tłumaczył się
-Pewnie. – powiedziałam i podałam mu mój numer.
-Ok. Dzięki. To do zobaczenia- powiedział i dał mi buziaka w policzek
-Pa- odpowiedziałam i nasze drogi się rozeszły.
Weszłam do domu i zastałam mojego tatę siedzącego w salonie.
-Hej tato, jestem- powiedziałam gdy tylko weszłam
-Co tak późno już zaczynałem się martwić- odpowiedział
-Przepraszam ale spotkałam takiego chłopaka i się zagadaliśmy- odpowiedziałam i spojrzałam na zegarek. Była już 23. Trochę się zasiedziałam ale to nic. Przynajmniej poznałam jakąś osobę w tym mieście.
-No już nic się nie stało. – powiedział
-Ok. to ja idę do swojego pokoju. – powiedziałam i udałam się na piętro
Weszłam do pokoju i usłyszałam dźwięk wiadomości. Spojrzałam na wyświetlacz. Numer nieznany. Otworzyłam sms i ujrzałam jego treść „Bardzo miło mi się z tobą rozmawiało, mam nadzieję że jeszcze się spotkamy. Życzę dobrej nocy.  Niall xoxo.”. Uśmiechnęłam się do telefonu i szybko odpisałam „Ja też mam taką nadzieję. Dobranoc . Laura ”.  Po chwili byłam w swojej łazience i brałam kąpiel. Później wyszłam i odpaliłam laptopa. Weszłam na twittera. Dawno tam nie wchodziłam bo prawie od roku. Pierwszym co zobaczyłam to 1 więcej obserwujący. Nie był to nikt inny niż Niall. Dałam follow back i siedziałam jeszcze chwilę po pewnym czasie pojawił się nowy tweet o treści „Spędziłem super wieczór razem z nową znajomą @Laura123” Odpisałam mu podobnie a następnie zamknęłam komputer i pogrążyłam się w objęciach Morfeusza.
***Następnego dnia***
Otworzyłam oczy i pierwszym co zobaczyłam było zdjęcie na mojej szafce nocnej. Tak to samo zdjęcie które znalazłam wtedy przy pakowaniu. Oprawiłam je i teraz patrzyłam się w nie jakby było to coś świętego. Dla mnie było. Uśmiechnęłam się i postanowiłam wstać. Poczłapałam do łazienki i zrobiłam to co zwykle.  Czyli makijaż, jakaś fryzura i ubieranie się >>klik<<. Zeszłam na dół w celu zjedzenia jakiegoś śniadania bo przypomniałam sobie że wczoraj nie zjadłam kolacji. Po otworzeniu lodówki okazało się że trzeba zrobić zakupy. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem bo niczego innego nie było i usiadłam do stołu. Nigdzie nie mogłam znaleźć taty. Po zjedzeniu posprzątałam i kiedy weszłam do salonu zastałam na stoliku kawałek kartki. Był to liścik od taty.  Dowiedziałam się z niego że pojechał załatwić sobie pracę u swojego brata i nie będzie go cały dzień. Zostawił mi pieniądze żebym zrobiła te nieszczęsne zakupy i zjadła coś na obiad itd. Jak to zawsze się pisze.  Rozsiadłam się w salonie i włączyłam pierwszy lepszy program w TV. Leciała jakaś denna komedia. Po chwili usłyszałam melodyjny głos Jessie J. Tak to mój telefon. Wyświetlacz pokazywał numer oraz dopisek „Niall xoxo.”. Bez zastanowienia wcisnęłam zieloną słuchawkę.
***Rozmowa***
-Halo ? – odezwałam się
-Hej Laura. Chciałabyś się dzisiaj spotkać?- zapytał miły głos Nialla
-Hej. Tak czemu nie- odpowiedziałam
-To przyjadę po ciebie o 16 ok.?- zapytał znów
-Pewnie a powiesz gdzie pojedziemy?-
-Pomyślałem że do nas bo chłopcy chcieliby cię poznać- oznajmił
-Spoko. To do 16. Paa- odpowiedziałam
-Ok. Do zobaczenia  - powiedział i nasza rozmowa się skończyła.
Po tym telefonie byłam bardzo zadowolona. Z tego że poznam jego kumpli ale bardziej że znowu spotkam się z Niallem. Nie mogłam doczekać się już tej 16, a była dopiero 12.
Posiedziałam jeszcze chwilę i postanowiłam wybrać się na zakupy. Wzięłam portfel do którego włożyłam pieniądze od taty, ubrałam buty i wyszłam z domu. Po przekroczeniu progu tknęło mnie że przecież nie wiem gdzie jest jakiś sklep. Wróciłam do domu i szybko odpaliłam komputer. Wstukałam w wyszukiwarce i już wiedziałam że najbliższy supermarket jest jakieś 5 dzielnic dalej. No nie tak źle przynajmniej jeszcze gdzieś w tym mieście. Znów wyszłam z domu i teraz postanowiłam zadzwonić po taxi. Po kilku minutach siedziałam już w tym żółtym pojeździe. Minęło może z 15 minut a ja stałam przed nie za dużym marketem. Stwierdziłam wtedy że markety w Polsce są o niebo większe od tych w Anglii. No ale cóż. Weszłam szybko do środka i zaczęłam zbieranie produktów do koszyka. Nie robiłam wielkich zakupów bo jest nas przecież tylko 2 i po za tym kto by to zjadł. Na zakupach zeszła mi może z ok. 1 godzinka. Weszłam do domu z torbami i szybko wzięłam się za wypakowywanie rzeczy z reklamówek.  Kiedy skończyłam znów usłyszałam głos Jassie J. Odebrałam bez patrzenia kto dzwoni. Jak się później okazało była to Wiki. Na sam początek trochę na mnie nakrzyczała że nie dzwonie, ale potem jej przeszło. Opowiedziałam jej spotkanie z Niallem i o tym że dzisiaj poznam jego kumpli. Moim jednym pytaniem do niej było to w co mam się ubrać. Szybko mi poradziła i stwierdzam że tak też zrobię. Jeszcze chwilę gadałyśmy i po skończonej rozmowie  uznałam że jestem głodna. Szybko przemierzyłam odcinek z klatki schodowej do kuchni i zrobiłam sobie coś na szybko do jedzenia. Popatrzyłam na zegarek i była już 15. Posprzątałam po sobie i popędziłam do pokoju się ubrać. Po paru chwilach już wiedziałam co założyć. Zrobiłam tak jak poradziła mi Wiktoria. Czyli wygodne spodnie, jakiś t-shirt , złote dodatki oraz buty na płaskim >>klik<<. No wszystko razem nawet wyglądało ładnie. Szybko założyłam wybrane rzeczy i pognałam do łazienki poprawiłam lekko mój poranny makijaż oraz fryzurę. Na oczy dołożyłam czarne kreski i więcej tuszu a włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. O godzinie równo 16 pod mój dom podjechało czarne auto. Zostawiłam tacie kartkę na stole i wyszłam z mieszkania……
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podoba się? Jesteście ciekawi co dalej? Dzisiaj skończyłam ten rozdział o 10:35 :D ale spokojnie większą część napisałam wczoraj a dziś zaczęłam od 10:00. Mam nadzieję że tobie Karolina też się podoba i że nie zawiodłam :*  Następny będzie albo jutro lub po jutrze. :** xdd

środa, 3 lipca 2013

Rozdział 3 :*


Rano obudziłam się w nawet nie najgorszym nastroju. Była godzina 7. Tak to straszne że w wolny dzień muszę tak szybko wstawać. No ale w końcu dzisiaj jest ten dzień. Tak dzisiaj się wyprowadzamy.
Z wielkim trudem ostatni raz podniosłam się z mojego łóżka. Skierowałam się do małej i zarazem pięknej łazienki. Teraz przebywam w niej ostatni raz. Pomalowałam się bardzo delikatnie i wsunęłam moje ciało w komplet przygotowany jeszcze wczoraj >>klik<< Włosy spięłam w luźnego kucyka.  Gdy byłam już gotowa powolnym krokiem skierowałam się na dół do kuchni. Ten dom teraz wyglądał tak nie swojo. Wszędzie kartony. Żadnych ozdób na ścianach i półkach. I pomyśleć że kiedyś to wszystko układałyśmy wspólnie z moją matką. Mimowolnie moje kąciki ust powędrowały ku górze. W kuchni zastałam tatę który właśnie zalewał herbatę.
-Witaj córeczko. Za godzinkę przyjedzie firma po nasze rzeczy. Ja zaraz zmykam do twojej szkoły aby wypisali ci te wszystkie papiery potrzebne do przeniesienia do innej szkoły. Wrócę za góra 1 godzinę. Ok.?- zapytał
-Dobrze. Ja w tym czasie posprawdzam czy wszystko zabraliśmy i ma przyjść Wiki żeby się pożegnać.- oznajmiłam
-Ok.. Pożegnajcie się. Pozdrów ją ode mnie. Pa- na końcu słowa pocałował mój policzek i wyszedł z domu.
-Pa…- odpowiedziałam sama do siebie.
Postanowiłam coś zjeść. Ale chyba nie było mi to danie bo usłyszałam dźwięk dzwonka do drzwi.
Poszłam w stronę dźwięku i moim oczom ukazała się postać Wiktorii.
-Hej. Nie przyszłam za późno?- zapytała
-Co?! Za późno? Dla ciebie godzina 7:40 to późno?- zapytałam ze śmiechem
-No dobra. Co robisz?-
-Właśnie zaczynałam jedzenie. Ale może wejdź nie stój tak w drzwiach.- powiedziałam i zaprosiłam ją do mojego pustego mieszkania
-Ładnie pachnie- stwierdziła wchodząc
-Choć. Zjesz razem ze mną. – weszłyśmy do kuchni i zajadałyśmy się kanapkami.
Po jakichś 30 minutach dzwonek do drzwi znów dał o sobie znać.
-Teraz to pewnie ta firma- stwierdziłam i udałam się w stronę drzwi aby otworzyć.
Nie myliłam się. Po drugiej stronie stał jakiś mężczyzna i mówił że ma zabrać nasze karton do Londynu. Tak tato mi o tym mówił. Zaprosiłam go do środka. Ten od razu złapał za pierwszy karton i poszedł załadować go do wielkiej ciężarówki. Za nim weszło jeszcze z 6 facetów i rozbiegli się po całym domu. My z Wiki siedziałyśmy w kuchni rozmawiając gdy nagle jeden z nich oświadczył że wszystko już zapakowali. Podziękowałam i po chwili nieznany mi facet opuścił dom. Razem z jego zniknięciem do domu przyszedł tato. W ręku trzymał jakieś kartki. Domyślam się że ze szkoły.
-Witaj Wiki.-przywitał się
-Dzień dobry- odpowiedziała  moja przyjaciółka
-Skarbie jesteś już gotowa?- zapytał zwracając się do mnie
- Chyba tak-powiedziałam
-To dobrze bo musimy już jechać. Zaraz mamy samolot.- stwierdził
-Dobrze
-Czekam na ciebie w samochodzie- odpowiedział i wyszedł  z domu.
W tym momencie popatrzyłam na Wiki. Nasze spojrzenia się spotkały i mocno się przytuliłyśmy.
-Będę za tobą tęsknić ty mój głupku- powiedziała do mnie
-Ja za tobą tym bardziej. Obiecaj że przyjedziesz do mnie w najbliższym czasie.- powiedziałam
-Dobrze ale ty obiecaj że tam w Anglii nie znajdziesz sobie takiej przyjaciółki że o mnie całkiem zapomnisz. – odpowiedziała
-Obiecuje- stwierdziłam
-Ja też obiecuje- powiedziała Wiki.
Po tych słowach poczułam że po mojej twarzy spływają słone łzy. Lecz po chwili na twarzy Wiktorii też się one pojawiły.
-Ok. pora się zbierać. Bo się spóźnisz na samolot – powiedziała wycierając rękawem łzy
-No masz racje- odpowiedziałam i zrobiłam to samo co ona.
Wyszłyśmy z domu. Zamknęłam drzwi i ostatni raz popatrzyłam na mój rodzinny dom. Stanęłam przy aucie i pomachałam Wiktorii która oddalała się do swojego domu. Po paru minutach siedziałam już obok taty w naszym samochodzie. Ruszyliśmy. Droga na lotnisko zajęła nam a 40 minut. Gdy już byliśmy na miejscu tato poszedł po bilety a ja usiadłam na ławeczce.
Patrząc na ludzi którzy witali się ze sobą uśmiechałam się mimowolnie. Małe dzieci które żegnały się ze swoim rodzicem. Niektóre widoki były piękne i wzruszające lecz niektóre pełne bólu i żalu. Z moich rozmyśleń wyrwał mnie tato który podał mi bilet. Wzięłam go od niego i razem ruszyliśmy do samolotu. Zajęliśmy swoje miejsca i zapiliśmy pasy. Po chwili byliśmy w powietrzu i stewardessa
 pozwoliła odpiąć nam czarne pasy.  Po ok. 5 minutach mój tato zasnął, a ja postanowiłam wyciągnąć słuchawki i wsłuchiwałam się w słowa piosenki Passenger - Let Her Go… Mijały tak godziny i nagle usłyszeliśmy „Prosimy o zapięcie pasów za chwilę lądujemy” zrobiliśmy jak kazali i już po paru chwilach byliśmy na lotnisku w Londynie. Wysiedliśmy z samolotu udaliśmy się do wyjścia. Żółtym pojazdem (czytaj: taxi) udaliśmy się pod nasz nowy dom. Po chwili stałam przed ślicznym domkiem>>Klik<<. Weszliśmy do środka. Pierwszym co zobaczyłam były wielkie szare kartony. Pewnie firma remontowa przyjechała przed nami. Razem z tatą postanowiliśmy chwilę odpocząć a następnie zabrać się za rozpakowywanie. Tak też zrobiliśmy. Po 20 minutach zabraliśmy się do pracy. Zaczynając od salony a kończąc na naszych pokojach. Zajęło nam to dobre 5 godzin ale opłacało się. Nasz dom wyglądał mniej więcej tak:
….dół….
Salon: >>klik<<
Kuchnia:>>klik<<
Klatka schodowa:>>klik<<
….góra….
Mój pokój :>>klik<<
Moja łazienka:>>klik<<
Pokój taty:>>klik<<
Łazienka taty:>>klik<<
No oczywiście pomijając jakieś schowki oraz korytarze. Ten dom bardzo mi się podobał. Po chwili usłyszałam piosenkę Jessie J - Do It Like A Dude .Tak to mój telefon, a tą piosenkę mam ustawioną na dzwonek. Spojrzałam na wyświetlacz : „Wiki :*”. Szybko nacisnęłam zieloną słuchawkę i oddałam się rozmowie z najlepszą przyjaciółką. Gadałyśmy ponad godzinę. Po skończonej rozmowie była godzina 20:30. Stwierdziłam że skoro jestem w nowym mieście oraz co ważniejsze w innym kraju to wybiorę się na wieczorny spacer po okolicy. Ubrałam się troszkę cieplej bo było już znacznie chłodno >>klik<<. Po chwili byłam już na zewnątrz. Spacerowałam już jakiś czas i stwierdziłam że okolica w której będę teraz mieszkała jest bardzo spokojna. W pewnym momencie doszłam do parku. Rosły w nim drzewa liściaste bodajże buki. Znalazłam tam taką bardzo ładną ławeczkę oddaloną znacznie od ścieżki. Obok niej rosła wierzba i liście zakrywały tą ławkę tak że tworzyła się za nią ściana liści. Wyglądało to przepięknie i za razem bardzo romantycznie. Przed ławką rozpościerał się staw po którym z gracją pływały białe łabędzie. Przysiadłam na brzegu ławki i lekko się skuliłam ponieważ zrobiło się już chłodno. Patrzyłam w czasem poruszającą się taflę wody i myślałam nad tym co czeka mnie w tym kraju. Zastanawiałam się nad moją nową szkołą. W sumie to dopiero złożę do niej papiery no ale zawsze coś. Mam nadzieje że ludzie zaakceptują mnie w tym budynku. Moje myśli nie omijały także mojej mamy z którą także w myślach rozmawiałam. Brakowało mi jej. Mogę nawet powiedzieć iż cholernie za nią tęskniłam. Chciałabym aby teraz mnie przytuliła i powiedziała jak zawsze „Nie martw się córciu. Będzie dobrze… musi być”. Liczę na to mam nadzieję że będzie dobrze. Chce się jakoś odnaleźć w tym wielkim mieście.
Robiło się coraz to bardziej chłodno, pomimo tego że miałam na sobie sweter czułam że moje ramiona pokrywa tak zwana „gęsia skórka” .Spojrzałam na zegarek.  21: 25. Ale ten czas szybko leci. Po chwili wszystko ucichło. Czułam się jakbym została sama, jakby nikogo po za mną nie było. Najwidoczniej się myliłam bo w pewnym momencie na swoich ramionach poczułam duży, ciepły materiał………..
--------------------------------------------------------------------------------------------
Hejj!! Jest 3 rozdział. Jesteście ciekawi kto da Laurze ten nieznany materiał??
Przepraszam jeśli długo czekaliście. Teraz obiecuje że następny dodam szybciej. Już jutro go zacznę pisać i zapewne jutro też go skończę więc spodziewajcie się go jutro lub co najwyżej po jutrze :*
Proszę o komentarze :* I mam nadzieję że się podobał… :*

sobota, 29 czerwca 2013

Rozdział 2


Rano obudziłam się z nawet dobrym humorem w porównaniu z ostatnimi dniami. Leżałam jeszcze chwilę i po paru minutach spojrzałam na wyświetlacz telefonu w celu sprawdzenia godziny. To co zobaczyłam dość szybko zerwało mnie z łóżka. Była 6:40. Szybko popędziłam do łazienki i ogarnęłam się w miarę jak na robienie czegokolwiek w kilka sekund. Ubrałam się>>klik<< ponieważ na dworze było chłodnawo. Złapałam plecak oraz śniadanie ze stołu zostawione najwyraźniej przez mojego tatę. I skierowałam się  w stronę wyjścia.
Wyszłam z domu i niechcący wpadłam na Wiki biegnącą w moją stronę. Najwidoczniej też lekko zaspała.
-Hej! Choć szybko bo się spóźnimy- powiedziałam
-Ok! ale daj mi złapać oddech. Pierwszy raz mi się zdarzyło tak zaspać- mówiła
-Oj widzę że zdarzyło nam się to samo- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niej
-Noo dobra bo  się naprawdę spóźnimy- powiedziała i szybkim krokiem ruszyłyśmy na przystanek.
W ostatniej już chwili wsiadłyśmy do autobusu i zajęłyśmy szybko miejsca.
W szkole dzień nudny i nie ciekawy. Oddałam pani zgodę na ten tydzień wolnego i resztę dnia siedziałam gapiąc się w mój ulubiony punkt czyli okno. Na biologii wyciągnęłam ukradkiem mój brudnopis i zaczęłam szkicować. Na szczęście Nikt mnie nie zauważył.
Gdy wróciłam do domu pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam to mój przygnębiony tato siedzący na kanapie.
-Hej tato ! Ty jeszcze nie powinieneś być w pracy?- zapytałam
-Tak powinienem i właśnie musimy porozmawiać- odpowiedział wskazując mi miejsce obok niego
-Co się stało tato?- zapytałam po tym jak spoczęłam  wygodnie na miękkiej sofie
-Dzisiaj w pracy mój szef zaprosił mnie do swojego gabinetu i wręczył mi to- powiedział i podał mi kawałek kartki
Oglądnęłam go uważnie i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
-Tato ale czy to jest …- powiedziałam ale mój ojciec mi przerwał
-tak to wypowiedzenie z pracy. On mnie zwolnił.- powiedział smutno
-O matko ale jak to możliwe przecież byłeś dobrym pracownikiem- mówiłam z paniką oraz złością w głosie
-No niby tak ale oskarżył mnie o to że za często tego roku opuszczałem pracę- powiedział
-Ale przecież on wiedział jaka jest sytuacja ,dlaczego to zrobił?- nie mogłam uwierzyć w to co usłyszałam
-Nie wiem skarbie, naprawdę nie wiem- powiedział
-I co zamierzasz zrobić?- zapytałam gdy już ochłonęłam
-Myślałem nad tym abyśmy przeprowadzili się do Anglii bo tam mój brat ma firmę i na pewno by mnie przyjął ale nie wiem czy ty tego będziesz chciała- powiedział i mnie przytulił
-To super propozycja i nie wiem co mam myśleć. Mam zostawić Wiki? I jesteś pewny że chcesz się wyprowadzić z tego domu. Tu jest tyle pamiątek i wspomnień – mówiłam
-Masz rację ja też kocham ten dom ale pamiętaj że najwięcej pamiątek i wspomnień mamy w sercu. Po za tym to wszystko sprawia że jesteśmy bardziej przybici tą sytuacją. No a z Wiktorią mogłabyś się widywać w wakacje, ferie i inne takie okazje. Mogłaby przyjeżdżać kiedy tylko miałaby ochotę.- przekonywał
-No w sumie to tak chyba będzie lepiej- stwierdziłam
-Poradzimy sobie na pewno. Znalazłem już nawet taki mały domek w Londynie. Tylko nie wiem czy będzie ci się podobał.- powiedział i mnie znów przytulił oraz pocałował w czoło.
-Na pewno będzie. A kiedy mielibyśmy zacząć przeprowadzkę?- zapytałam
-Za 2 dni wyjedziemy ok.?- zapytał ale było widać w jego głosie małe przerażenie całą tą sytuacją.
-Dobrze. To ja pójdę powiedzieć to Wiki – oznajmiłam
-Ok. Idź musicie się przecież pożegnać- odpowiedział
Po chwili stałam przed drzwiami domu państwa Black. Zapukałam i drzwi otworzyła mi mama Wiktorii.
-Dzień dobry jest Wiktoria?- zapytałam
-Tak, jest wejdź proszę.- posłusznie wykonałam jej polecenie.
-Hej! Chodźmy do mojego pokoju tam sobie w spokoju pogadamy- powiedziała moja przyjaciółka i razem podążyłyśmy po schodach na górę.
-Przyszłam bo muszę ci coś powiedzieć.- zaczęłam
-Ojej mam się bać?- zapytała z uśmiechem na twarzy
-Chyba nie. Po prostu muszę ci powiedzieć że za 2 dni się wyprowadzam - powiedziałam jednym tchem
-Co?! Ale gdzie, po co i dlaczego?- szybko pytała Wiki
Usiadłyśmy na łóżku i opowiedziałam jej całą historię. Nie przyjęła tego tak źle jak myślałam i nawet ucieszyła się że będzie mogła mnie odwiedzać regularnie. Resztę dnia przegadałyśmy na głupie tematy. Umówiłyśmy się że jutro do mnie przyjdzie i pomoże w pakowaniu. Całe szczęście że jutro była sobota i tym samym dzień bez szkoły. Wróciłam do domu ok. godziny 21 i mimo tego że był jeszcze wczesny wieczór położyłam się do łóżka, ponieważ jutro czekał mnie ciężki dzień. Gdy tylko usadowiłam moje ciało na wygodnym materacu wszystkie wspomnienia wróciły. Zdałam sobie sprawę że nie będę już mogła pójść na grób mojej matki i po prostu się wygadać. Tak jak zawsze przy takich myślach zalał mnie potok łez. W pewnym momencie zasnęłam uśpiona własnym płaczem.
***Następnego dnia***
Obudziły mnie przyjemne promyki słońca wpadające przez rolety w oknie. Popatrzyłam na zegarek i moim oczom ukazała się godzina 11. Postanowiłam wstać i zacząć pakowanie. Poszłam przed tym do łazienki aby zrobić leciutki makijaż i się ubrać>>klik<<. Ten dzień zapowiadał się bardzo słonecznie więc ubrałam się lekko, ale w stonowanych kolorach.  Zeszłam na dół i pierwszym co zobaczyłam były wielkie puste                      (na razie)kartony.
-Cześć kochanie. Przywiozłem kartony na nasze rzeczy. Ale zanim zaczniemy, zjedz śniadanie- powiedział podając mi talerz z wyśmienicie wyglądającymi kanapkami.
-Dziękuje- powiedziałam i zabrałam się za jedzenie.
Po ok. 20 minutach byłam w swoim pokoju i zaczynałam pakowanie. Właśnie miałam zabrać się za półkę z książkami gdy nagle do mojego pokoju weszła Wiki.
-Hej. Przyszłam ci troszkę pomóc. Chyba że już nie trzeba.- powiedziała
-Siemka. Oj trzeba, trzeba. Dopiero spakowałam parę książek i teraz ta półka więc potrzebuje cię i to bardzo.- mówiłam
-No dobra to co mam robić?- zapytała.
- Mogłabyś zacząć pakować moje ubrania bo meble chyba zostają- stwierdziłam
-Aha no ok. już się za to biorę- odpowiedziała i złapała jeden pusty karton. Ja przeglądałam książki i także  je pakowałam . Nagle z jednej z nich wyleciała jakaś fotografia. Podniosłam ją z ziemi i zobaczyłam zdjęcie które przedstawiało naszą rodzinę. Uśmiechnięty tato przytulający roześmianą mamę która trzymała mnie na rękach. Wyglądało naprawdę prześlicznie, tak że postanowiłam oprawić je w ramkę i spakowałam do pudła. Po chwili zdałam sobie sprawę że teraz spędzam ostatnie chwile w moim rodzinnym domu. I że to już jutro opuszczę jego mury wraz z całym naszym dobytkiem. Z mojego zamyślenia wyrwała mnie Wiki.
-Skończyłam. Pomóc ci z tymi książkami bo idzie ci to bardzoo powoli. –powiedziała i zaczęła się śmiać
-Heh. No dobra choć tu – powiedziałam i zrobiłam miejsce obok siebie.
Faktycznie wszystko szło znacznie szybciej. O godzinie 22 wszystko było zabrane. W moim pokoju zostały tylko puste meble.  Myślę że pokój taty też  wyglądał podobnie. No i nie można zapominać o całym dole. Spakowaliśmy wszystko co było możliwe i byliśmy przez to bardzo mocno zmęczeni.
 Wiktoria zbierała się do domu. Byłam jej bardzo wdzięczna za pomoc i powiedziałam żeby jutro rano przyszła się pożegnać.
Szybkim ruchem skierowałam się do mojego pokoju w którym prawie nic nie było oprócz pidżamy i ciuchów na jutro. Weszłam do łazienki i wzięłam dłuuugą kąpiel. Wyszłam i szybko wsunęłam się pod kołdrę (no dobra ona na razie też została). Po chwili pogrążyłam się w krainie snów.


………………………………………………………
Ten rozdział w samym tekście ma 1 169 wyrazów także Hazza czuwa :D Może nudny ale liczę choć na parę komentarzy.