środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 1 :)


Następnego dnia obudziłam się ok. godziny 6:30. Tak dzisiaj szkoła. Niestety muszę tak szybko wstawać bo ten budynek jest dość daleko. Cieszyłam się chociaż że Wiktoria jeździ razem ze mną autobusem, ale w sumie mieszka tak jakby naprzeciwko mnie. Więc i tak zawsze razem tam idziemy. Pomyślałam że tato jeszcze śpi więc postanowiłam zrobić śniadanie. Zanim jednak to nastąpiło udałam się do łazienki aby doprowadzić się do porządku. No tak pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam to lekko zapuchnięte oczy od płaczu. Przypomniałam sobie że przed spaniem oglądałam albumy ze zdjęciami. Szybko nałożyłam lekki makijaż taki aby zakrył sińce pod oczami. Oraz założyłam >>klik<< Zeszłam na dół i zabrałam się za robienie kanapek. Po chwili do kuchni wszedł lekko zaspany tato ale już ubrany. Pracuje przecież prawie całymi dniami za w sumie nie wielki pieniądze, a od szefa dostaje czasem wolne płatne a jakieś szczególne okazje. No ale nie mogę narzekać na brak pieniędzy bo zawsze mam  co zjeść oraz nawet w co się ubrać.  Dzisiaj także spieszył się do pracy.
-Cześć córciu- powiedział i pocałował mnie w czoło
-Cześć tato- odpowiedziałam
-W czym ci pomóc?- zapytał
-Możesz wstawić wodę na herbatę.
Szybko wykonał moje polecenie i usiadł na krześle w jadalni. Po chwili jedliśmy śniadanie rozmawiając ze sobą.
-Wiesz co mam dla ciebie niespodziankę. Ale dopiero jak wrócisz ze szkoły dobrze?- powiedział
-Naprawdę a jaką?- zapytałam
-Coś co znalazłem nie dawno w nasz.. moim  pokoju- powiedział i przy końcówce głos lekko mu zadrżał
-Dobrze tato. Jak wrócę ze szkoły to to zobaczę.- odpowiedziałam i go przytuliłam
Ten dom ma tyle wspomnień że czasami naprawdę się nie dziwie ojcu że jest taki przybity. Mi samej jest dziwnie gdy przechodzę koło jej ulubionego fotela lub przeglądam jej książki. Ale jakby nie było kocham ten dom. Z moich zamyśleń wyrwał mnie dzwonek do drzwi.
-Ja otworze to pewnie Wiki - powiedziałam wstając od stołu
Podeszłam do drzwi moim oczom nie ukazał się nikt inny niż moja przyjaciółka.
-Hej! Gotowa do szkoły?- zapytała mnie z uśmiechem
-Tak tylko wezmę plecak – odpowiedziałam i pobiegłam po mój bagaż
-Pa tato – powiedziałam i pocałowałam go w policzek
-Pa skarbie. Niespodzianka czeka na moim łóżku ok.?- zapytał
-Pewnie- powiedziałam i udałam się w kierunku drzwi
-Dowidzenia- powiedziała Wiktoria i wyszłyśmy z domu.
Na przystanek miałyśmy jakoś z 15 minut drogi a autobus mamy o 7 a była 6:35. Całą drogę gadałyśmy ale ja myślami byłam w niespodziance taty. Co on mógł znaleźć w pokoju jego i mamy? To było jedno pytanie jakie sobie zadawałam. Z transu wyrwał mnie głos przyjaciółki.
-Laura ty mnie w ogóle słuchasz?- zapytała
-Przepraszam zamyśliłam się o co pytałaś?- mówiłam
-Widziałam. Pytałam czy ty też uważasz że ten zespół jak jakim teraz jarają się wszystkie nastolatki tobie też się podoba- powiedziała
-A jaki zespół?- zapytałam
-Chyba One Direction
-Słyszałam o nich i niektóre piosenki mają fajne ale nie mam na ich punkcie bzika i rzadko ich słucham, ja w ogóle teraz mało słucham- podsumowałam
-Ojj tak mogę się z tym zgodzić a przede wszystkim często ludzi nie słuchasz- powiedziała i się uśmiechnęła
-No też prawda. A po co ci ta informacja?- zapytałam
-Tak się pytam bo widziałam że są w nim przystojniacy- odpowiedziała z bananem na twarzy
-Nie wiem bo ich nie widziałam tylko w radiu słyszałam piosenkę- powiedziałam i nie robiłam jej nadziei.
Na takich rozmowach o niczym spędziłyśmy czas i właśnie doszłyśmy na przystanek. Po 5 minutach czekania przyjechał autobus który zawiózł nas prosto do naszego „ukochanego” budynku do którego nikomu nie chciało się iść.
Pierwszą lekcją była fizyka. Całą lekcje przesiedziałam wpatrzona na obraz za oknem. Druga biologia i było podobnie. Na 3 matma i nauczyciel jak na złość zrobił nam kartkówkę. Niby nie byłam złą uczennicą i przykładałam się do lekcji lecz przez ostatnie wydarzenia nawet nie otworzyłam podręcznika. Na moje szczęście lub nie test był z bardzo prostych rzeczy i mam nadzieje że zdam go chociaż na 3. Na 4 lekcji pani od angielskiego poprosiła o oddanie zgód  na to że następny tydzień jest wolny od szkoły. Takie bez sensu no ale jest.  Niestety ja na śmierć zapomniałam o tej zgodzie i powiedziałam pani a ona kazała przynieść ja na następny dzień. Uff. Dalsze lekcje były nudne.  Gdy wychodziłyśmy ze szkoły dopadła nas szkolna „elita”.
 -Ooo Kogo mu tu mamy? Laura widzę że mama zgody ci już nie umie podpisać. – powiedziała Klara
Po chwili poczułam przeźroczystą ciecz na moich policzkach. Starałam się je zetrzeć ale Ta podła dziewczyna musiała trafić w mój słaby punkt, ale w sumie ona nic nie wiedziała o śmierci mojej mamy. Odwróciłam się na pięcie i zmierzałam w kierunku przystanku miałam już wszystkiego dość. Teraz chciałam chwili samotności. Zapomniałam nawet o tym że zostawiłam Wiktorię samą z tymi pustymi dziewczynami.
-Zamknij się dobra każdemu może się to przytrafić i lepiej trzymaj się swojego nosa. – powiedziała wściekła Wiki
-Oj już się nie gorączkuj o co jej chodzi i czemu niby się rozpłakała?- pytała niby szczerze ale z nutką ironii w głosie
-To już raczej nie twoja sprawa- powiedziała … i także podążyła w kierunku przystanku.
Podczas jazdy do domu trochę się uspokoiłam. Przed wejściem do domu pożegnałam się z przyjaciółką i weszłam do mojego budynku.  Położyłam plecak w swoim pokoju i poszłam do sypialni mojego taty. Na łóżku leżał mały czarny zeszyt na którym położona była kartka znajdowała się na niej wiadomość od mego taty.

Hej córciu! Wczoraj znalazłem to w rzeczach mamy i chcę abyś to przeczytała ale nie dlatego aby jeszcze bardziej ci przypominać o mamie. Nie ,chcę byś po prostu to zobaczyła i spróbowała przeczytać. Wrócę dzisiaj troszkę szybciej. Kocham cię ! Tata

Złapałam za zeszycik i już gdy otworzyłam pierwszą stronę wiedziałam co to jest. Łzy nagromadziły mi się w oczach, ale to nie były łzy smutku, o nie to były najwspanialsze łzy szczęścia. W moich rękach właśnie spoczywał pamiętnik mojej mamy. Uśmiechnęłam się, usiadłam na łóżku i zaczęłam czytać. Spędziłam tak cały dzień do powrotu taty, ale tym samym przeczytałam całą historię mej matki.        W tym pamiętniku opisane było całe życie przed i po moim pojawieniu się na tym świecie. To było bardzo wzruszające. Nigdy nie sądziłam że historia miłosna moich rodziców była taka piękna oraz bardzo wytrwała.
-Już jestem Laura!- krzyknął tato z dołu
-Cześć tato- pobiegłam do niego i mocno przytuliłam
-Znalazłaś niespodziankę? -Zapytał uśmiechnięty
-Tak. Dziękuje ci że mi to pokazałeś to było takie piękne- powiedziałam
-Cieszę się że ci się podoba i tobie także życzę spotkania takiej miłości.
-Dziękuje postaram się.
-Ja jestem pewien że sobie poradzisz- odpowiedział  -Już trochę późno chyba pójdę się położyć- powiedział
-Dobrze ja jeszcze posiedzę-
-Ok. – powiedział i udał się na górę
Włączyłam telewizor i usiadłam wygodnie na kanapie. Pierwszy kanał jaki rzucił mi się w ocz to jakiś wywiad z zespołem składającym się z 5 chłopców. To chyba ten o którym mówiła mi dziś Wiki. Zaraz jak to było …… a tak One Direction. Muszę przyznać że naprawdę są przystojni a szczególnie ten blondyn który nazywa się chyba Niall. Oczywiście jeśli dobrze zrozumiałam. Oglądałam jeszcze chwilę i po paru minutach mnie również zmorzył sen szybko poszłam wziąć prysznic i wślizgnęłam się pod cieplutką pościel na moim łóżku. Nawet nie pamiętam kiedy odleciałam w ramiona Morfeusza.


-----------------------------------------------
Heja!! Jest pierwszy rozdział :) podoba się wiem może? Odpowiedz zostawcie w komentarzu:*

3 komentarze:

  1. Świetny blog :)
    bardzo ciekawie piszesz !
    czekam na więcej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. fajny ale dopiero teraz go przeczytałam

    OdpowiedzUsuń
  3. swietny blog
    dopiero go przeczytalam
    najfajniejsze w tym wszystkim to ten pamietnik po mamie:)

    OdpowiedzUsuń