poniedziałek, 8 lipca 2013

Rozdział 5 :)


Zamknęłam drzwi i skierowałam się w stronę pojazdu. Otworzyłam drzwi i już po chwili widziałam uśmiechniętą twarz chłopaka.  Szybko usiadłam na siedzeniu obok niego, przywitaliśmy się i jego auto ruszyło. Podczas drogi rozmawialiśmy na różne tematy. Mimo że krótko znałam tego chłopaka to rozmawiało się z nim jakby znało się go już dobre parę lat. Po ok. 15 minutach byliśmy na miejscu. Okazało się że dom chłopców jest nawet blisko mojego. Kiedy samochód się zatrzymał próbowałam otworzyć drzwi lecz Niall mnie wyprzedził i teraz otwierał moje drzwi i wskazywał gestem ręki że mam wysiąść.
-Dzięki – odpowiedziałam i wyszłam z pojazdy
-Nie ma sprawy- odpowiedział i prowadził do budynku.
Otworzył drzwi i pierwszą rzeczą jaką zobaczyłam to 3 chłopców rzucająca się czymś nawzajem. Tylko jeden z nich próbował wszystkich jakoś ogarnąć. Nie powiem wyglądało to zabawnie.
-Taaak. To już wiesz że my nie jesteśmy normalni- powiedział Niall i się tak pięknie uśmiechnął.
-Właśnie widzę ale nie przeszkadza mi to – odpowiedziałam i weszliśmy do środka.
-Ehehm. Chłopaki poznajcie to jest Laura. – Powiedział a oni wszyscy się wyrwali jakby z transu.
-Hej wszystkim !- i skierowałam do wszystkich uśmiech.
-Hej- odpowiedzieli chórem
-To tak. Jestem Liam, to jest Harry, Zayn oraz Louis no i Niall ale to wiesz- powiedział chłopak który wcześniej starał się wszystkich ogarnąć. Wskazywał po kolei na chłopców którzy koło niego stali. A oni machali do mnie.
-Laura – powiedziałam
-Ok. To co robimy?- zapytał ten w lokach bodajże Harry.
-Hmm. Proponuje zrobić ognisko- stwierdził brunet Zayn
-Całkiem dobry pomysł- oznajmił Louis i wszyscy mu przytaknęli.
-To ja lecę po gitarę – powiedział Niall i popędził schodami na piętro.
Ja razem z resztą wyszłam na dwór. Mieli tutaj wiele miejsca. Na środku był duży basen. Oczywiście taki w ziemi. A obok specjalne miejsce do robienia ogniska. 2 ławki, koło utworzone z kamieni i takie inne rzeczy. Liam z Zayn’em zajęli się ustawianiem drewna ja razem z Niall’em (który już wrócił) poszłam po pianki do pieczenia. A Harry z Louisem usiedli na ławkach i czekali na to aż wszyscy skończą. Kiedy wróciliśmy ognisko się już paliło. Usiedliśmy na około niego na drewnianych ławkach. Piekliśmy białe pianki i śmieliśmy się z naprawdę głupich rzeczy. Chłopcy opowiadali o tym jak byli mali i o ich głupich wpadkach. Nie powiem bawiłam się doskonale. W pewnym momencie Niall wziął do ręki gitarę i zaczął na niej grać. On dzięki swoim palcom wydobywał piękne dźwięki znanych piosenek i wszyscy je śpiewaliśmy.  Po paru chwilach przestaliśmy i ja uważnie patrzyłam na Harrego który zaczął ściągać buty. Byłam bardzo ciekawa po co to robi ale po chwili już wiedziałam. Ściągnął skarpetki a na ławce zostawił telefon i z rozpędu wskoczył do basenu. Wszyscy na początku zaczęli się śmiać lecz po chwili dołączył do niego Louis, Zayn oraz Liam. Niall siedział ze mną patrząc na bandę bawiącą się w wodzie a po chwili poczułam szarpnięcie za rękę i jedynym co mogłam zrobić to rzucić komórkę na stos koszulek chłopaków. Tak to Niall ciągnął mnie do basenu. W pewnym momencie widział że się opieram  wtedy wziął mnie na ręce i wskoczył do basenu. Byłam cała mokra i stwierdziłam że kiedyś mu się za to odpłacę. No ale jak już byłam w tej wodzie to zaczęłam się z nimi bawić. Nie przejmowałam się tym że pewnie makijaż mi się rozmazał albo włosy pomoczyły. Nie po prostu się wygłupiałam i chlapałam wodą razem z nimi. Po ok. 40 minutach zrobiło się zimno więc wszyscy wyszliśmy i usiedliśmy przy palącym się jeszcze ognisku. Zabrałam telefon i przy okazji popatrzyłam która godzina. Była 21:30. Ale zleciało.
-Już trochę późno. Chyba będę wracać. – powiedziałam
-Poczekaj ja cię odwiozę, ale jesteśmy cali mokrzy, więc najpierw się przebierzemy- powiedział Niall
-Ale ja nie mam innych ciuchów. – stwierdziłam
-No przecież coś ci dam.  Choć- powiedział i pociągnął mnie do swojego pokoju.
Ściany w tym pomieszczeniu miały ciemno zielony kolor. Muszę przyznać że wyglądało to naprawdę fajnie. Niall po chwili grzebał w swoich rzeczach. Wręczył mi jakiś t-shirt, zieloną bluzę z kapturem i o wiele za duże na mnie szare spodnie dresowe.
-Proszę mam nadzieję że może być.- powiedział
-Tak dzięki- odpowiedziałam
-Ok. to ja idę do innego pokoju się przebrać. – stwierdził Niall i wyszedł
Zostałam sama. Szybko założyłam rzeczy chłopaka i stwierdziłam że wyglądam naprawdę komicznie. Wszystko było na mnie za duże o jakieś 2 rozmiary. No ale trudno. Złożyłam swoje rzeczy i zeszłam na dół. Tam czekał na mnie blondyn. Popatrzył na mnie i się uśmiechnął.
-Fajnie wyglądasz.- stwierdził i powiększył swój uśmiech
-Tak wiem. Jak w worku- odpowiedziałam i zaczęłam się śmiać.
-No może troszkę- powiedział i również wybuchł śmiechem.
-Ok. chodźmy bo teraz to już jest późno.- powiedziałam i ruszyliśmy ku drzwiom.
Po ok. 15 minutach jazdy stałam już pod swoim domem.
-Dziękuje za podwózkę i za mile spędzony wieczór no i za ciuchy. Oddam je przy następnym spotkaniu ok.?- zapytałam
-Nie ma za co no i pewnie że przy następnym. – powiedział
-Ok. To do następnego razu-  powiedziałam i pożegnałam się z chłopakiem
Gdy odjechał weszłam do domu. Taty chyba jeszcze nie było bo nigdzie go nie widziałam. Ale to chyba dobrze. Poszłam do swojej łazienki i wzięłam prysznic. Przebrałam się z za dużych ciuchów w moją słodką pidżamkę >>klik<<. I usiadłam na zaścielonym łóżku. Po chwil przypomniałam sobie że dawno nie rysowałam. Postanowiłam to nadrobić. Wyciągnęłam mój brudnopis który leżał w szafce biurka oraz ołówek. Zaczęłam szkicować. Stwierdziłam że spróbuje narysować sytuacje z dzisiejszego dnia. Zaczęłam. Mój obrazek co 15 minut zmieniał swój wygląd. O godzinie ok..23 zakończyłam swoje dzieło. Rysunek przedstawiał dzisiejsze wskakiwanie do wody moje i Nialla oraz resztę bawiącą się w basenie. No mogę powiedzieć że nie wyglądało to najgorzej. Po chwili odłożyłam zeszyt i usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi. Poszłam na dół zobaczyć kto to ale wiedziałam. Tak to mój tato. Podeszłam do niego i dałam mu buziaka w policzek na powitanie.
-Hej. Widzę że dzisiaj ciężko pracowałeś- powiedziałam
-Tak. No ale trudno – odpowiedział
-No tak- stwierdziłam
-Córciu jutro zawiozę papiery do szkoły bo na śmierć nich zapomniałem- powiedział
-Spokojnie. Jak chcesz to pojadę z tobą- stwierdziłam
-No jeśli masz ochotę to pewnie.- powiedział
-Ok. –
-Wiesz pójdę się już położyć bo jestem strasznie zmęczony. – powiedział i ruszył ku schodom.
-Dobranoc- krzyknęłam za nim
To dziwne bo zbliżała się 24 a mi nie chciało się w ogóle spać. Postanowiłam jeszcze posiedzieć to może wtedy mi się zechce. Tak też zrobiłam. Najpierw poszłam do kuchni i wzięłam jogurt i skierowałam się do salonu. Włączyłam telewizor i zaczynał się właśnie jakiś film. Zostawiłam ten program i jedząc biały krem oglądałam. Nawet nie wiem kiedy zmorzył mnie tak sen że ledwo co doszłam do swojego pokoju. Ległam na moje łóżko i odpłynęłam w krainę snów.....
…………………………………………………………….
Hej! Przepraszam że dopiero teraz ale jak kończyłam rozdział to na złość zniknął mi wczoraj Internet i nie było go cały prawie wieczór :`( Także rozdział jest dzisiaj i mam nadzieję że spełniłam oczekiwania Karolina  Mam nadzieję że się podoba i proszę jak zwykle o to samo czyli o komcie :*

6 komentarzy:

  1. no masz masz ten komentarz, świetny rozdział. Masz talent do pisania opowiadań... czytałam też reszte i są świetne KOCHAM TWÓJ BLOG :***

    OdpowiedzUsuń