niedziela, 28 lipca 2013

Rozdział 7 :)


Ten rozdział dedykuje mojej bff Gabi. Zgodnie z życzeniem o dedyk :* mam nadzieję że będzie się podobał…. Także życzę wszystkim miłego czytania :*
--------------------
Tak teraz przed moimi oczami ciągle miałam te jego niebieskie oczy i to co mogło się stać. No ale trudno.
-Hmm. Too idziemy na dół?- powiedział Niall i w jego głosie słychać było zawstydzenie? Tak chyba tak mogę to nazwać.
-tak. chodźmy- odpowiedziałam i ruszyliśmy schodami na dół.
Chłopcy od razu zapytali co tam tak długo robiliśmy i co mi się stało w rękę. Powiedzieliśmy im wszystko oprócz rzecz jasna sytuacji z tym pocałunkiem.
Zabraliśmy z kuchni smakołyki i usiedliśmy w salonie. Niall jak to on od razu dorwał się do jedzenia. Włączyliśmy jakiś film. Przez cały czas czułam na sobie wzrok Nialla. W pewnym momencie nie mogłam wytrzymać i spojrzałam na niego a wtedy nasze spojrzenia znów się spotkały. Uśmiechnęłam się a on to odwzajemnił. Po chwili znów patrzyłam na ekran telewizora. Kiedy film się skończył była 21.
-Wiecie co ja będę się już zbierać- powiedziałam
-No to ja cię odwiozę. –zaproponował Niall
-Ymm ok. jeśli chcesz- stwierdziłam i poszłam ubrać buty.
Po paru sekundach siedziałam obok niego w czarnym aucie. Niall się nie odzywał. Czułam że jest przybity całą tą sytuacją.
-Niall?- zapytałam nie pewnie
-Tak?- odpowiedział pytaniem
-Wszystko w porządku?-
-Raczej tak a czemu pytasz?-
-Bo jesteś nieobecny.
-Przepraszam. Ręka już nie boli?- zapytał tym razem z troską oraz próbował zmienić temat jak wywnioskowałam
-Nie już nie. W sumie to dzięki tobie. Dziękuje jeszcze raz- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego
-Mówiłem już że nie ma sprawy- odpowiedział i spuścił głowę.
-Ok. teraz to mi musisz powiedzieć. –stwierdziłam
-No ale co?
-To dlaczego jesteś taki zdołowany?- stwierdziłam
-Nie to głupie….-
-No mów.- zachęcałam
-Ok. Noo boo ja …bo boje się że przez ten mały incydent w łazience no to ty ….. pomyślisz sobie że jestem nachalny- powiedział tak cicho że ledwo usłyszałam
„Nie byłeś nachalny bo ja tego też chciałam a teraz zdałam sobie sprawę że chyba cię kocham” mówiłam w myślach
-Niall to była taka chwila słabości.. także dla mnie i ja w cale tak nie uważam- powiedziałam lekko zmieszana
-Naprawdę ?
-Tak - powiedziałam
Chciałam mu coś jeszcze powiedzieć lecz auto stanęło pod moim domem.  I zdążyłam powiedzieć tylko:
-Dziękuje za miły wieczór i za odwiezienie- powiedziałam i dałam mu buziaka w policzek a do ucha szepnęłam „ Nie martw się”. Wyszłam z pojazdu i poczekałam kiedy odjedzie a następnie weszłam do domu. Tato już wrócił ale najwidoczniej położył się do łóżka. Ja poszłam za jego tropem lecz kiedy byłam już wykąpana zadzwoniłam do Wiki. No na początku rozmowy dostałam opieprz za to że tak dawno nie dzwoniłam no ale później było ok. Powiedziałam jej wszystko o Niallu, włącznie z dzisiejszą sytuacją w toalecie. I także to że stwierdziłam iż go kocham. Od przyjaciółki dowiedziałam się wielu informacji na temat mojej byłej klasy oraz o tym co się u niej teraz dzieje. Powiedziała że za tydzień w szkole mają długą przerwę z powodu jakichś remontów. Ja to szybko podłapałam i zaproponowałam aby do mnie na te 2 tygodnie przyjechała. Od razu się zgodziła i postanowiłyśmy że od razu w piątek przyleci. Już nie mogłyśmy doczekać się spotkania no i oczywiście byłyśmy pewne że nasi rodzice nam pozwolą. Rozmawiałyśmy dobre 2 godziny. Więc gdy tylko odłożyłam telefon odleciałam w objęcia morfeusza..
Obudziłam się w wyjątkowo słoneczny czwartek. Dzisiejszym celem było poinformowanie ojca o przyjeździe Wiki. No trzeba to zrobić teraz no bo w końcu ma przylecieć  już w następny  piątek…no ale najpierw czeka mnie pierwszy dzień w szkole.  Z tymi zamiarami zwlekłam się z łóżka i poczłapałam w skromne progi łazienki. Ogarnęłam włosy oraz się ubrałam>>klik<< na oczy nałożyłam lekki makijaż, wszystko szło mi wolno bo była dopiero 6:15 a do szkoły było na 8 więc zdążę  spokojnie, tak była ta godzina a ja już na nogach. No ale w końcu muszę załatwić moją sprawę przed pójściem taty do pracy. Zeszłam po drewnianych schodach na dolne piętro lecz nigdzie nie widziałam mojego taty więc postanowiłam zrobić nam śniadanie. Szybko zabrałam się za jajecznicę i po ok. 15 minutach wszystko było gotowe. Herbata na stole, talerzyki, nad moją robotą (czytaj - jajecznicy) pojawiała się biała przeźroczysta fala pary co oznaczało że wszystko jest już na swoim miejscu. Po chwili usłyszałam kroki i wiedziałam już kto to. Tak to mój ojciec, to dziwne jakby wyczuł moment w którym ma przyjść.
-Cześć skarbie czegoś ode mnie chcesz że to tak ładnie wygląda?- zapytał z uśmiechem w oczach i na twarzy
-No tak jakby ale najpierw zjedzmy bo umieram z głodu- stwierdziłam i usiadłam do stołu.
-No niech ci będzie- powiedział i zrobił to samo co ja.
Skonsumowaliśmy jajecznice w spokoju i gdy wszystko zamieniło się w stos brudnych naczyń zabrałam głos.
-No bo jest taka sprawa.- zaczęłam
-Aha no to słucham- powiedział
-Wczoraj gadałam z Wiktorią i ona powiedziała mi że w szkole od piątku mają wolne na 2 tygodnie z przyczyny jakiegoś remontu i ja jej zaproponowałam żeby do nas na ten czas przyjechała.. no i mam nadzieję że się zgodzisz.- zakończyłam swój wielce długi monolog.
-Aaa to o to chodzi. Pewnie że się zgadzam, przecież mówiłem ci że Wiki może nas odwiedzać kiedy tylko zechce no ale nie zapominaj że ty będziesz przez ten czas chodziła do szkoły- powiedział
-Tak to wiadomo- powiedziałam
-No dobra chyba powinnaś się zbierać bo się spóźnisz na autobus- powiedział. Tak nie mógł mnie dzisiaj zawieść do szkoły bo budynek jest w innym kierunku niż jego praca.
-Tak. Już idę. Pa tato – mówiąc to pocałowałam go w policzek i wyszłam z domu.
Na moje szczęście przystanek nie był tak daleko jak to było w Polsce. Minęło niecałe 5 minut drogi i właśnie siedziałam na ławce oczekując na autobus. Trochę się stresowałam tym jak mnie przyjmą w nowej klasie a co najmniej w szkole. Moje zamyślenia przerwał żółty pojazd podjeżdżający na parking przede mną. Wstałam powoli z ławeczki i skierowałam się ku drzwiom. Kiedy skasowałam bilet i przeszłam do dalszej części autobusu zauważyłam że jedyne wolne miejsce jest obok dziewczyny z kruczo czarnymi włosami. Wyglądała na smutną. „No cóż raz się żyje ” pomyślałam i skierowałam się w stronę dziewczyny.
-Przepraszam. Mogę tu usiąść- zapytałam pokazując na wolne miejsce
-Jeśli chcesz –powiedziała spuszczając głowę
Zajęłam miejsce obok niej i w tym samym momencie wpatrywały się we mnie chyba wszystkie pary oczu z tego autobusu.
-Co się dzieję ? czemu oni tak dziwnie na mnie patrzą?- zapytałam cicho dziewczyny obok
-Usiadłaś obok mnie dlatego- powiedziała ze smutkiem i ledwie słyszalnie
-No i co z tego?- powiedziałam nie rozumiejąc
-Bo widzisz wszyscy uważają że jestem dziwakiem  bo nie mam rodziców i oprócz tego nikt ze mną nigdy nie gada, no i ty chyba jesteś pierwsza- powiedziała łamiącym się głosem
-Przecież to chore i ja tak nie uważam myślę że jesteś normalną dziewczyna taką jak każdy- powiedziałam – Nie obchodzi mnie to czy na mnie źle patrzą, oni nie mają prawa cię tak traktować
-….- przemilczała to co powiedziałam
- Jeśli oczywiście mogę zapytać to co się stało z twoimi rodzicami?-  zapytałam niepewnie bo nie chciałam skrzywdzić dziewczyny, bowiem wiedziałam jak to boli jak straci się najważniejszą osobę w twoim życiu.
-Zginęli w wypadku samochodowym a teraz wychowuje mnie babcia.- powiedziała cichutko
- To przykre. Przepraszam że zapytałam- powiedziałam i obróciłam się w stronę jazdy.
-Nie szkodzi. Już się przyzwyczaiłam. –powiedziała
-Chciałabym umieć sobie to tak przyswoić jak ty. A tak w ogóle to jestem Laura- mówiąc to wyciągnęłam rękę w jej stronę
-Kate- uścisnęła moją dłoń – Laura to chyba nie jest angielskie imię- stwierdziła
-Tak ja jestem Polką- stwierdziłam
-Powiesz mi dlaczego chciałabyś to sobie przyswoić tak jak ja?- zapytała a mi się ugięły kolana.
-Eeem. Ja nie wiem czy umiem o tym mówić. Kiedy indziej ci to powiem dobrze?- zapytałam
-Ok. Widzę że to dla ciebie trudne.- stwierdziła
-Tak- powiedziałam cicho i nawet nie zorientowałam się że autobus stanął pod budynkiem szkoły.
Razem z nowo poznaną koleżanką ruszyłyśmy w stronę wejścia do szkoły ….
------------------------------------------
Heej:* Wiem że dawno nie było rozdziału ale przepraszam bo mnie nie było i teraz jestem gotowa do pracy…. Liczę na komentarze i mam nadzieję że się tobie Gabi rozdział podobał :*

2 komentarze:

  1. No oczywiscie ze mi sie podobal <3 chce nastepnyy :D Slicznie dziekuje za dedyk ;** i pilnie wyczekuje nexta ^.^

    OdpowiedzUsuń